• main_slider

Zanurzenie w Słowo

…Szukam ciszy i pragnę ciszy, dlatego, że mam w głowie włączone radio, bo jestem bardzo zmęczony, brak mi snu i dobrego odpoczynku …Zasnąłem bardzo mocnym snem. Miałem kilka, jeden za drugim snem, bardzo okropne (straszne) sny, a było tego dużo oraz straszne. Ale  czułem się w tym wszystkim bardzo opanowany i bardzo spokojny, Ktoś w tym wszystkim był przy mnie i pomagał mi. Obudziłem się po godzinie 22.00. Nie czułem żadnego strachu, byłem spokojny, miałem lekki oddech. Odmówiłem modlitwę do św. Michała i Matki Bożej …

Z.D.

… Gdy wchodziłam głębiej w Ewangelię, gdy odkrywałam bardziej swoje serce przed Bogiem, zobaczyłam, że myślę o sobie, że nie jestem ważna dla Boga, aż tak ważna, by chciał zatrzymać się w moim sercu, w moim domu, w mojej łodzi (jak w łodzi Szymona Piotra). A jednocześnie czułam, że bardzo tego chcę, potrzebuję. Wtedy zatrzymały mnie słowa Jezusa z tej Ewangelii „Wyjdź ode mnie Panie, jestem grzeszny”. Mówiłam Jezusowi o moich lękach, obawach, o moim zwątpieniu, o mojej grzeszności. Mówiłam też o tym, że pragnę Jego obecności w moim życiu, w moim sercu każdego dnia. Mówiłam, że brakuje mi wiary w Jego moc, w Jego uwagę skierowaną na mnie.  Przyznałam się że nie dostrzegam Jego obecności w moim codziennym życiu. Wyznałam, że boję się Bożego działania w moim życiu, sercu, bo boję się, że nie ogarnę tego, że się pogubię.

Jezus wlał w moje serce pokój, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że pragnę Jego obecności w moim życiu, że chcę polegać na Nim by był Przewodnikiem w moim życiu.

Dorota

… Słowo Boże przemówiło do mnie, pocieszyło mnie. Zawsze o sobie myślałam, że jestem pełna grzechu, niegodna, ale przeczyłam w Ewangelii św. Łukasza takie słowa: „Komu się mało odpuszcza, mało miłuje”. I dostałam wiatru w żagle – uszczęśliwiło mnie to. Panie Jezu, ufam Tobie, dla Ciebie nie ma nic niemożliwego. Możesz mnie teraz złowić w swoją sieć.

G.Sz.

Pragnę podzielić się  swoim przeżyciem w czasie pobytu na rekolekcjach „Zanurzenie w słowo”.

Zostałem bardzo poraniony, zdradzony przez swoich współbraci, dobili mnie duchowo i fizycznie, nie potrafiłem im przebaczyć. Będąc tu doświadczyłem miłości i miłosierdzia Bożego. Przez Słowo Boże Bóg pokazał mi jak przebaczyć i jak wylać Jego miłość na krzywdzicieli. Dzięki konferencji dojrzałem jak nie dostrzegałem dużej wartości słowa. Mimo bliskości z Jezusem nie doceniałem słów zawartych w Piśmie świętym. Zostały mi otworzone oczy, serce i myśli. Od dziś wiem jak kontemplować Słowo Boże, dostrzegać w nim piękno, słyszeć co Bóg mówi do mnie. Dziękuję Bogu z ten piękny czas, dziękuję Jezusowi, że mnie tak ukochał, mimo że nie jestem taki do końca dobry, ale On widzi we mnie tylko dobro, pokazuje to, kocha mnie tak jak i ciebie.

Marek (dziecko Boże)

Na tym spotkaniu weekendowym odkryłam, że jestem dla Boga kimś ważnym, że Mu na mnie zależy, że warto Mu zaufać, bo miałam b. niskie poczucie wartości i życie przeciekało mi przez palce, takie powiedziałabym nijakie, czułam się jak bankrut życiowy – zauważałam głównie porażki i na nich się skupiałam, co niejednokrotnie mnie rozwalało. Myślałam, że raczej do niczego się nie nadaję, że inni są lepsi ode mnie i godniejsi, by to lub owo zrobić, wiec się wycofywałam, bo też i bałam się krytyki, że mi nie wyjdzie.

Tu odkryłam, że Bóg ma dla mnie wspaniały plan, powiedziałabym „misję życiową”, i zaprasza mnie bym wypłynęła na głębię mego życia i powołania, które mi dał. Zrozumiałam, że tylko On tak naprawdę mnie rozumie, nawet kocha i tylko On te moje lęki, obawy, czy niepokoje może zamienić na pokój serca. Tak, że wcale nie jestem przegraną osobą, jeszcze wiele dobrego przede mną. Zobaczyłam, że Słowo Boże naprawdę ma moc, jest żywe i skuteczne i pomaga i leczy i wskazuje drogę i rozwiązania na przyszłość – pokazuje prawdę o mnie – że inni mogą mnie osądzić, potępić, zlekceważyć, ale w oczach Bożych i dla Boga zawsze mam wartość i jestem kimś ważnym.

Odnaleziona

Do końca nie wiedziałam dlaczego zdecydowałam się przyjechać na Rekolekcje. Pan Jezus dał mi odpowiedź już pierwszego wieczoru. Zanurzenie w  Słowo, zatrzymanie się nad tym co mówi do mnie Pan i USŁYSZENIE jej treści tak, aby zapadło w moje wnętrze, w moje serce i przemieniło myślenie. Tak, przestałam słyszeć Jezusa, choć ze Słowem spotykam się codziennie. A tu, proszę, On jest. Jest we mnie na wyciągnięcie ręki i czeka aż do Niego wejdę, w głębię mego serca – gdzie mieszka Żywy Bóg.

Przyjaciel – Boża Córka

…W sobotę po południu czułam się jak Piotr grzeszna, chciałam wyjechać z rekolekcji. Zatrzymał mnie On Jezus pełny miłości, miłosierdzia, powiedział, że niema sytuacji bez wyjścia. Nie oskarżał, nie osądzał. Powiedział, jestem zawsze dla Ciebie! Jakkolwiek jest Ci ciężko i pusto nie przestawaj wierzyć w moją moc.

Samarytanka

Przyjechałem do Myśliborza, żeby zdystansować się od codzienności. Od życia, które mnie wypełniło po brzegi czymś nieprawdziwym. Musiałem „wyrwać” sobie czas, uprościć, zalać się Słowem, wrócić do źródła. Tutaj nie musisz udawać, że jest się kimś ważnym, ponieważ większość czasu przebywa się sam na sam z Bogiem i samym sobą.

Był to dla mnie czas większego otwarcia. Uświadomiłem sobie wiele braków niewiedzy, Czego się boję i jak dużo tego jest. Ale odkryłem też jak wiele pragnę, a to uważam, że jest bardzo dużo. To daje nadzieję.  Tutaj poczułem się trochę jak dziecko, które nie ma narzuconych przez społeczeństwo, rodziców, norm. Zdałem sobie sprawę, że dziecko jak ma zły dzień to nie narzeka, nie pogrąża się tylko przychodzi do rodzica i prosi by się z nim pobawił. Uświadomiło mi to, żeby nie skupiać się tak bardzo na tym,  czego mi brak, w czym jestem słaby, tylko na tym, by wyznaczać sobie dobre cele. Chcę żyć! Chcę aktywnie żyć. Nie chcę biernie obserwować jak płynie czas. Chcę żyć radośnie!

Jestem ważny

Mistrzu, całą noc pracowaliśmy ciężko i nic nie złowiliśmy!  Ale skoro tak mówisz na TWOJE SŁOWO ZARZUCĘ SIECI” – to mi uświadomiło tak bardzo mocno, że sama mogę łowić latami, zmieniać się – nic nie osiągnę.

Powiedział do mnie „Nie bój się!” Zabrał i zabiera moje lęki każdego dnia, zamieniając, przemieniając swoją mocą w ufność. Wyciągnęłam swoją łódź na brzeg i przytuliłam się do Serca mojego Boga ośmielona Jego zaroszeniem. Moje życie nabrało smaku, jakości. Teraz każdego dnia zapraszam Jezusa do mojej łodzi i razem z Nim podróżuję. Ta podróż prowadzi do domu gdzie czeka na mnie mój Tata.

Córka wymarzona przed wiekami

Kobiece Zanurzenie w Słowo

swiadectwa_02

Na tym spotkaniu Jezus obudził mnie z letargu, którego doświadczałam. Świat zewnętrzny był dla mnie najważniejszy, a Boga traktowałam jako dodatek na moje pragnienia.  Obecnie Bóg został postawiony w mojej codzienności na pierwszym miejscu, w której stał się Bogiem żywym, z którym będę rozmawiać przez czytanie,  rozważanie i medytację Słowa Bożego, a także modląc się słowem „Jezus”, którego się tutaj nauczyłam. Dziękuję za te rekolekcje, które otworzyły okno na Żywego Boga, który mieszka we mnie.  Jest On Bogiem żywych , a nie umarłych. Ta myśl zaprowadziła mnie do tego, że ja żyję już teraz z Nim, bo mam Jego w swojej świątyni, którą dla niego przygotowuję przez zaproszenie gościa do mojego domu, w którym jestem ja sama.

Przebudzona córka Jezusa

Przyjeżdżając na rekolekcje  wierzyłam w to, że Pan Jezus da mi czas tylko dla Niego. Od poniedziałku do niedzieli  pędzę. Tak jak każda kobieta – praca, obowiązki domowe, nawet w niedzielę trzeba ugotować obiad.

A tutaj tylko On i ja. Nawet nie myślę co mam powiedzieć do moich przyjaciółek w pokoju, bo to pięknu czas Milczenia. Zrozumiałam, że milczenie ratuje nas od grzechu obgadywania, osądzania, złego mówienia o innych. Po prostu nie mówię, nie marnuję czasu na rozmowę, słuchanie, czytanie Jezusa.

Córka Jezusa

Pragnęłam, by Pan Bóg pozwolił mi spojrzeć na siebie Jego oczami. Chciałam zrozumieć moje łzy, moje zranione serce, moje pragnienia. Pragnęłam usłyszeć Jego głos – jak On mnie widzi. Jaka jestem dla Niego? Pytałam, bo wciąż potrzebuję potwierdzenia od ludzi, że jestem ważna że jestem potrzebna. Dlaczego nie wystarczała mi Jego miłość?  Nie wiedziałam …

Podczas zanurzenia przeszliśmy razem piękną drogę, trudną, ale piękną. Wszystko mi przypomniał. Kochany Jezus… Zaprosiłam Go do mojego serca, więc przyszedł. Padłam do Jego stóp. Wylałam morze łez. Przebaczył mi. Przyjął moje łzy, moje pocałunki. Powiedział, że bardzo Go umiłowałam. Tak właśnie jest.  Wybrałam Jezusa, Jego miłość.

Umiłowana i Miłująca

Podczas rekolekcji „Zanurzenie w Słowo” … Pan Bóg otworzył moje oczy i serce na wiele spraw. Przede wszystkim wpraszał się do mego domu, do mojego serca, mówiąc, że tam jest Jego miejsce. Powiedział, że widzi we mnie kobietę, zauważa mnie, przykuwam Jego uwagę, widzi we mnie piękno, którego ja nie widzę.

Ja czuję się ciągle niedoskonała, ciągle jestem z siebie niezadowolona, np. z wyglądu, siebie jako córki, matki, żony, mniej jako lekarki. Nie cieszę się, że jestem Jego dziełem. Jestem jak ten faryzeusz, który nie umie uronić łez z powodu swoich grzechów, przewinień. Jestem taka poprawna, taka OK. Uświadomiłam sobie również, że obawiam się bliższych kontaktów z ludźmi, którzy mnie ciągle zawodzą, ale z Bogiem, któremu może boję się tak do końca zaufać w codzienności, w prowadzeniu przez Niego, w podejmowaniu różnych (ważniejszych i mniej ważnych) życiowych decyzji. Ciągle liczę przede wszystkim na siebie. Ale na pytanie „kim On jest? …” mogę jednak odpowiedzieć, że jest dla mnie dobrym Ojcem, któremu zawierzam moich najbliższych zwłaszcza moje dzieci, ich przyszłość i zbawienie. Pan Bóg daje mi pokój w sercu.

Ta kobieta

Jezus zaprosił mnie na rekolekcje „Zanurzenie w Słowie”, aby naprawdę się zanurzyła całym sercem. Przyjeżdżając tutaj chciałam Go usłyszeć co ma mi do powiedzenia o mnie, o moim życiu. Czytając Ew Łk 7,36-50 odnalazłam siebie. Była jako kobieta grzesznica tak jak w tej ewangelii. Dużo zdań poruszało moje serce. Nie spodziewałam się, że tak wiele odczytam w Słowie Bożym to co się tyczy mnie. Najważniejsze słowa na koniec: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”. Wiem, że ocalił mnie Jezus od grzesznego życia, nawróciłam się, dał mi szansę na nowe życie. Życie w czystości.

Podczas kontemplacjo odkryłam przy oddechu, że ja żyję. Poczułam wielką wdzięczność za to że Bóg dał mi życie, za to, że dalej podtrzymuje to życie we mnie. Czuję jak będzie mi to pomocne w trudach dnia codziennego.

Nawrócona grzesznica

Na „Zanurzenie w Słowo”  przyjechałam, tak mi się przynajmniej wydawało na zaproszenie Sióstr Jezusa Miłosiernego. Poniekąd tak było, ponieważ to s. Weronika wypowiedziała te słowa zaproszenia do mnie : „Zapraszam cię na zanurzenie w Słowo”. Teraz po tych dniach wiem, że zaprosił mnie Jezus. Posłużył się super świetną kobietą i dzięki temu mogłam dowiedzieć się prawdę o sobie.

Na początku nie było to łatwe, bo Jezus pokazał mi moje wady, grzechy. Nie było to ze złością ale miłością. Apotem dał mi do zrozumienia, że ja nie muszę być najlepsza, najfajniejsza  dla innych, ale dla siebie. „odpuszczone są twoje grzechy”.  Ja to naprawdę usłyszałam, nie tylko przeczytałam. Ja żyję naprawdę i Jezus mieszka we mnie, w moim domu. Pragnę tak żyć …

M.W.

W czasie rekolekcji Jezus pokazał mi czas mojego nawrócenia. Będąc katoliczką byłam jak faryzeusz, krytykowałam, widziałam wszystko u innych. Później pojawił się coraz większy grzech. Bóg wówczas dopuścił cierpienia, to była jedyna droga do Niego. Następnie gdy się Go chwyciłam to się zaczęłam za nim uganiać  jak rozkapryszone dziecko. Jezus na stadionie, Jezus na tej Mszy …  W końcu kiedy byłam w mojej parafii na adoracji chciałam iść na kolejną Mszę w innym kościele z modlitwą o uzdrowienie, to mi powiedział gdzie idziesz za 15 minut będzie tu Msza i Ja umrę za ciebie. Zostałam. Od tamtej pory kocham każde kazanie, każdą babciną zdrowaśkę, bo On jest i ofiaruje mi swoją miłość. Teraz doceniam tę ciszę, brak głośnej muzyki, pięknych śpiewów, bo naprawdę wtedy właśnie Go słyszę. Przecież ON JEST  NAJWAŻNIEJSZY i nie ma innego imienia, które zbawia.

Umiłowana

Przyjechałam tutaj zupełnie bez oczekiwań, w sumie chciałam pobyć po prostu w ciszy. Tak mało miałam ostatnio czasu dla siebie, w domu czeka Mąż i 3 letni synek. Bycie mamą, żoną pochłonęło mnie ostatnim czasem. To czego doświadczyłam w tym wyjątkowym miejscu jest trudne do opisania. Wylałam hektolitry łez. Dosłownie jakby ktoś odkręcił kran w moich oczach. Na szczęście była pyszna herbata, więc nie skończyło się odwodnieniem. Momentów olśnienia było bardzo dużo.

Najbardziej wzruszający był jednak czas niedzielnej kontemplacji. Nagle usłyszałam słowa. „dałem ci ten dom”. Już wczoraj podczas Medytacjo je usłyszałam, ale nie bardzo rozumiałam ich sens. Pomyślałam na początku. Tak dziękuję za zaproszenie. Ten  Dom Sióstr w Myśliborzu to cudowne miejsce. Faktycznie czuję się jak w domu. Będę tu przyjeżdżać. A po chwili znów usłyszałam „Ten Dom”. I wtedy zrozumiałam, że chodzi o moje serce, a tak naprawdę oto, że mam dom, moim domem jest Jezus, który mieszka ze mną, a ja z Nim i nigdy nie będę już sama. A samotna czułam się odkąd pamiętam.

Mój głód miłości był przeogromny. Gdy miałam 7 lat moja mama zmarła na raka. Rok później mój tata z powodu problemów finansowych i depresji odebrał sobie  życie. Od tej pory nie potrafiłam zaufać Bogu. Powtarzałam na modlitwie „Jezu, ufam Tobie!” Ale tak naprawdę to ja musiałam mieć kontrolę nad moim życiem. Ukończyłam 4 fakultety, znam 3 języki obce, wszystko po to, aby mieć poczucie bezpieczeństwa. Tak naprawdę złudne. Uwierzyłam, że dobre wykształcenie, to dobra praca, a dobra praca to dobre finanse = bezpieczeństwo.  Niestety żadne pieniądze, ani zawód, ani nawet mąż i dziecko nie dawały mi pokoju serca. Do dzisiaj gdy usłyszałam „Nie jesteś sierotą”, „Nie jesteś sama”, „Ja jestem”. Poczułam przytulenie ciepłej, puszystej kobiety, która usiadła obok. Uświadomiłam sobie, że Bóg jest też kobietą, jest moją mamą, za którą wciąż tęsknię. Dosłownie zalałam się łzami, tak jak kobieta z Ewangelii. Nie mogłam się uspokoić. Również przy śniadaniu.  I wtedy jedna z Sióstr dała mi paczkę chusteczek. W moim domu rodzinnym nigdy nie dostałam chusteczki, gdy płakałam, przeważnie było to dla innych obojętne. Bóg się o mnie zatroszczył najlepiej. Dziękuję.

Orchidea, 34 lata