• main_slider

Miłosierdzie

Formy kultu MIłosierdzia Bożego

  • Świętej Faustynie, bezgranicznie ufającej Bogu polskiej zakonnicy ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, Pan Jezus powierzył wielką misję – Orędzie Miłosierdzia skierowane do całego świata. Jej posłannictwem było przekazanie nowych modlitw i form nabożeństwa do miłosierdzia Bożego, które mają przypominać zapomnianą prawdę wiary o miłości miłosiernej Boga do każdego człowieka. W przekazanym orędziu miłosierny Bóg objawia się w Jezusie Chrystusie Zbawicielu jako Ojciec miłości i miłosierdzia, szczególnie wobec nieszczęśliwych, błądzących i grzeszących.

„Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą,
stanę pomiędzy Ojcem, a duszą konającą
nie jako Sędzia sprawiedliwy,
ale jako Zbawiciel miłosierny” (Dz. 1541).

KORONKA DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

Wilno „Piątek 13 września 1935 r.,

Wieczorem, kiedy byłam w swojej celi, ujrzałam anioła, wykonawcę gniewu Bożego. Był w szacie jasnej, z promiennym obliczem, obłok pod jego stopami, z obłoku wychodziły pioruny i błyskawice do rąk jego, a z ręki jego wychodziły i dopiero dotykały ziemi. Kiedy ujrzałam ten znak gniewu Bożego, który miał dotknąć ziemię, a szczególnie pewne miejsce, którego wymienić nie mogę dla słusznych przyczyn, zaczęłam prosić anioła, aby się wstrzymał chwil kilka, a świat będzie czynił pokutę. Jednak niczym prośba moja była wobec gniewu Bożego.
(…) W tej samej chwili uczułam w duszy swojej moc łaski Jezusa, która mieszka w duszy mojej; kiedy mi przyszła świadomość tej łaski, w tej samej chwili zostałam porwana przed stolicę Bożą.
(…) Zaczęłam błagać Boga za światem słowami wewnętrznie słyszanymi. Kiedy się tak modliłam, ujrzałam bezsilność anioła, i nie mógł wypełnić sprawiedliwej kary, która słusznie się należała za grzechy. Z taką mocą wewnętrzną jeszcze się nigdy nie modliłam jako wtenczas. Słowa, którymi błagałam Boga są następujące: Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i świata całego; dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas. Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa wewnętrznie: Ile razy wejdziesz do kaplicy, odmów zaraz tę modlitwę, której cię nauczyłem wczoraj. Kiedy odmówiłam tę modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa: Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu mojego, odmawiać ją będziesz przez dziewięć dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący:
najpierw, odmówisz jedno OJCZE NASZ i ZDROWAŚ MARYJO i WIERZĘ W BOGA, następnie na paciorkach OJCZE NASZ mówić będziesz następujące słowa: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego; na paciorkach ZDROWAŚ MARYJO będziesz odmawiać następujące słowa: Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego.
,

Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: Święty Boże, Święty Mocny

Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem” (Dz. 474-476).

„O, jak wielkich łask udzielę duszom, które odmawiać będą tę koronkę (…)
Zapisz te słowa, córko moja, mów o moim miłosierdziu, niech pozna cała ludzkość niezgłębione miłosierdzie moje. Jest to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy. Póki czas, niech uciekają się do źródła miłosierdzia mojego, niech korzystają z krwi i wody, która dla nich wytrysła” (Dz. 848).

„Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeżeli tylko raz zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego” (Dz. 687).

OBIETNICA ŁASKI MIŁOSIERDZIA DLA KONAJĄCYCH

„Przez odmawianie tej koronki podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będą. Zatwardziałym grzesznikom, gdy będą ją odmawiać, spokojem napełnię dusze, a godzina ich śmierci będzie szczęśliwa. Napisz to dla dusz strapionych: Gdy dusza pozna ciężkość swych grzechów, gdy się odsłoni duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. (…) żadna dusza, która wzywała miłosierdzia mojego, nie zawiodła się, ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci mojej. Napisz: Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem, a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny” (Dz. 1541).

„Każdą duszę bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, która odmawiać będzie
tę koronkę albo przy konającym inni odmówią – odpustu tego samego dostąpią.
Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę” (Dz. 811).

Koronkę należy odmawiać na różańcu. Na początku:

„Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.

Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion; zstąpił do piekieł; trzeciego dnia zmartwychwstał; wstąpił na niebiosa; siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego; święty Kościół powszechny; świętych obcowanie; grzechów odpuszczenie; ciała zmartwychwstanie; żywot wieczny. Amen

Na dużych paciorkach (1x): Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew,
Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa,
na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.
Na małych paciorkach (10x): Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie
dla nas i całego świata.
Na zakończenie (3x): Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny,
zmiłuj się nad nami i nad całym światem” (Dz. 476).

Pan Jezus powiedział do św. Faustyny: „Pragnę, aby to miłosierdzie rozlało się na cały świat przez serce twoje. Ktokolwiek się zbliży do ciebie, niech nie odejdzie bez ufności w moje miłosierdzie, której tak bardzo pragnę dla dusz. Módl się, ile możesz, za konających, wypraszaj im ufność w moje miłosierdzie, bo oni najwięcej potrzebują ufności, a najmniej jej mają” (Dz. 1777).

„Córko moja, pomóż mi zbawić konającego grzesznika; odmów za niego tę koronkę, której cię nauczyłem. Kiedy zaczęłam odmawiać tę koronkę, ujrzałam tego konającego w strasznych mękach i walkach. Bronił go Anioł Stróż, ale był jakby bezsilny wobec wielkości nędzy tej duszy (…). Jednak podczas odmawiania tej koronki ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jak jest namalowany na obrazie. Te promienie, które wyszły z Serca Jezusa ogarnęły chorego, a moce ciemności uciekły w popłochu. Chory oddał ostatnie tchnienie spokojnie” (Dz. 1565).

„Łączność z konającymi. Proszą mnie o modlitwę; modlić się mogę, dziwnie mi Pan daje ducha modlitwy, jestem ustawicznie z nim złączona. Czuję w całej pełni, że żyję dla dusz, aby je przyprowadzić do miłosierdzia Twego, o Panie; w tym kierunku żadna ofiara nie jest za mała” (Dz. 971).

„Często obcuję z duszami konającymi, wypraszając im miłosierdzie Boże. O, jak wielka jest dobroć Boża, większa, niżeli my pojąć możemy. Są momenty i tajemnice miłosierdzia Bożego, nad którymi zdumiewają się niebiosa. Niechaj sądy nasze umilkną o duszach, bo przedziwne jest z nimi miłosierdzie Boże” (Dz. 1684).

„Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny,
i tajemniczy. Na zewnątrz jakoby było wszystko stracone, lecz tak nie jest; dusza, oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga przebaczenie i win, i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku ani żalu, ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne rzeczy ona nie reaguje. O jak, niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale, o zgrozo – są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny, wewnętrzny, że, jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło; udaremniają wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą, a nawet same wysiłki Boże…” (Dz. 1698).

„O, jak bardzo powinniśmy modlić się za konających; korzystajmy z miłosierdzia, póki czas zmiłowania” (Dz. 1035).

„O życie szare i monotonne, ile w tobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej. Będzie mi dana w godzinie drugiej, ale już nie ta sama. Czas przechodzi i nigdy nie wraca. Co w sobie zawiera, nie zmieni się nigdy; pieczętuje pieczęcią na wieki” (Dz. 62).

„Dał mi Pan poznać, jak bardzo pragnie, aby dusza odznaczała się miłością czynu i w duchu ujrzałam, jak wiele dusz woła do nas – dajcie nam Boga, i zawrzała we mnie krew apostolska. Nie poskąpię jej, ale oddam ją do ostatniej kropli za dusze nieśmiertelne, choć może fizycznie tego Bóg nie zażąda, ale w duchu jest to mi możliwe, a nie mniej zasługujące” (Dz. 1249).

„Pragnę przechodzić świat cały i mówić duszom o wielkim miłosierdziu Boga.
KAPŁANI, DOPOMÓŻCIE MI W TYM…” (Dz. 491).

„Powiedz moim kapłanom, że zatwardziali grzesznicy kruszyć się będą pod słowami, kiedy będą mówić o niezgłębionym miłosierdziu moim, o litości, jaką mam dla nich w sercu swoim. Kapłanom, którzy głosić będą i wysławiać miłosierdzie moje, dam moc przedziwną i namaszczę ich słowa, i poruszę serca, do których przemawiać będą” (Dz. 1521).

„Córko moja – patrz w przepaść miłosierdzia mojego i oddaj temu miłosierdziu cześć i chwałę, a uczyń to w ten sposób: zbierz wszystkich grzeszników z całego świata i zanurz ich w przepaści miłosierdzia mojego” (Dz. 206).

„Wniknij w tajemnice moje, poznasz przepaść miłosierdzia mojego ku stworzeniom i niezgłębioną dobroć moją – i tę dasz poznać światu. Będziesz przez modlitwę pośredniczyć między ziemią a niebem” (Dz. 438).

„PRZYGOTUJESZ ŚWIAT NA OSTATECZNE PRZYJŚCIE MOJE” (DZ. 429).

„Królestwo moje na ziemi jest
– życie moje w duszy ludzkiej” (Dz. 1784).

Święta siostra Faustyna: „Gdy pogrążyłam się w modlitwie i połączyłam ze wszystkimi mszami, jakie się w tej chwili odprawiają na całym świecie, błagałam Boga przez te wszystkie msze św. o miłosierdzie dla świata, a szczególnie dla biednych grzeszników, którzy w tej chwili zostają w skonaniu. I w tej chwili otrzymałam Bożą odpowiedź wewnętrzną, że tysiąc dusz otrzymało łaskę za pośrednictwem modlitwy, którą zanosiłam do Boga. Nie wiemy, jaką liczbę dusz mamy zbawić swymi modlitwami i ofiarą, dlatego zawsze módlmy się za grzeszników” (Dz. 1783).

„…często towarzyszę duszy konającej na wielką odległość, największa radość, jak widzę, że obietnica Miłosierdzia spełnia się na tych duszach. Wierny jest Pan, co raz wypowie – dotrzymuje” (Dz. 935).

DAR MODLITWY

W łączności duchowej ze św. siostrą Faustyną, pragniemy zachęcić czcicieli Bożego Miłosierdzia do podjęcia modlitwy indywidualnej lub udziału

w NIEUSTAJĄCEJ MODLITWIE KORONKĄ DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA,
– w intencji uproszenia łaski miłosierdzia dla konających.

Darczyńcą modlitwy może być każdy, kto zapragnie codziennie dołączyć się do modlitwy wspólnoty Apostołów Jezusa Miłosiernego przy Zgromadzeniu Sióstr Jezusa Miłosiernego. Ufamy, że w ten sposób spełnimy prośbę Pana Jezusa i przyczynimy się do ufnego przyjmowania łaski zbawienia przez konających w naszych rodzinach i na całym świecie.

Deklarację należy przesłać do Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego pocztą tradycyjną lub elektroniczną podając swoje dane (imię, nazwisko, adres) określając czas od dnia, do dnia i godzinę modlitwy.

ZGROMADZENIE SIÓSTR JEZUSA MIŁOSIERNEGO
66-400 Gorzów Wlkp., ul. Kardynała Wyszyńskiego 169
tel. 095 722 52 46
e-mail: sopocko@faustyna.eu

„…napisz to dla wielu dusz, które nieraz się martwią, że nie mają rzeczy materialnych, aby przez nie czynić miłosierdzie. Jednak o wiele większą zasługę ma miłosierdzie ducha, na które nie potrzeba mieć ani pozwolenia, ani spichlerza, jest ono przystępne dla wszelkiej duszy. Jeżeli dusza nie czyni miłosierdzia w jakikolwiek sposób nie dostąpi miłosierdzia mojego w dzień sądu” (Dz. 1317).

ODPUST ZUPEŁNY
ZA ODMÓWIENIE „KORONKI DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA”

Akt Urzędu Penitencjarii Apostolskiej z 12 stycznia 2002 r.,

Odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami (mianowicie sakramentalna spowiedź, Komunia Eucharystyczna i modlitwa w intencjach Ojca Świętego) udziela się w granicach Polski wiernemu, który z duszą całkowicie wolną od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu pobożnie odmówi Koronkę do Bożego Miłosierdzia w kościele lub kaplicy wobec Najświętszego Sakramentu Eucharystii, publicznie wystawionego lub też przechowywanego w tabernakulum.
Jeżeli zaś ci wierni z powodu choroby (lub innej słusznej racji) nie będą mogli wyjść z domu, ale odmówią Koronkę do Bożego Miłosierdzia z ufnością i z pragnieniem miłosierdzia dla siebie oraz gotowością okazania go innym, to pod zwykłymi warunkami również zyskują odpust zupełny, z zachowaniem przepisów co do „mających przeszkodę”, zawartych w normach 24 i 25 Wykazów odpustów (Enchiridii Indulgentiarium). W innych zaś okolicznościach odpust będzie cząstkowy. Niniejsze zezwolenie zachowa wieczystą ważność, bez względu na jakiekolwiek przeciwne zarządzenia.

materiały ze strony oficjalnej Zgromadzenia: www.faustyna.eu

„Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz,
z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 47).

„Będę ci wiele rzeczy nakazywał wprost od siebie,
a możność wykonania opóźnię i uzależnię od innych
(…) wiedz, córko moja,
że ta ofiara trwać będzie aż do śmierci” (Dz. 923).

Dom, w którym był malowany pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego.
W oddali kościół zamieniony przez władze sowieckie na więzienie (czynne do 2008 r.)

Ksiądz Sopoćko zlecił malowanie obrazu Jezusa Miłosiernego na początku 1934 r. wileńskiemu artyście malarzowi prof. E. Kazimirowskiemu. Mieszkanie i pracownia Kazimirowskiego mieściły się w tym samym budynku, w którym mieszkał ks. Sopoćko. Siostra Faustyna, która przez cały czas malowania obrazu przebywała w Wilnie, przychodziła do pracowni malarskiej, aby przekazywać szczegóły dotyczące wyglądu obrazu.Ksiądz Sopoćko osobiście starał się o to, aby obraz był malowany dokładnie według jej wskazówek. Płótno, na którym zlecił malowanie obrazu, dopasował do wymiarów ramy podarowanej mu wcześniej przez jedną z parafianek. Malowanie trwało około pół roku i kiedy namalowany obraz był już gotowy do zawieszenia, ks. Sopoćko chcąc się upewnić jak ma być umieszczony napis na obrazie poprosił siostrę Faustynę, aby zapytała o to Pana Jezusa:

,,W pewnej chwili zapytał mnie spowiednik, jak ma być umieszczony ten napis, ponieważ to wszystko nie mieści się na tym obrazie. Odpowiedziałam, że się pomodlę i odpowiem na przyszły tydzień. Kiedy odeszłam od konfesjonału – przechodząc koło Najświętszego Sakramentu – otrzymałam wewnętrzne zrozumienie, jaki ma być ten napis. Jezus mi przypomniał, jako mi mówił pierwszy raz, to jest, że te trzy słowa muszą być uwidocznione. Słowa te są takie: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 327).

„Podaję ludziom naczynie,
z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia.
Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 327).

Podyktowany napis, który stanowi istotny element obrazu, ks. Sopoćko wykonał na dodatkowej płycie i umieścił na ramie pod obrazem. Następnie na wyraźne żądanie Pana Jezusa, przekazane przez siostrę Faustynę, ks. Sopoćko rozpoczął starania o zawieszenie obrazu w kościele pw. Św. Michała w Wilnie, gdzie był rektorem. W wyniku tego, 4 kwietnia 1937 r. za zgodą metropolity wileńskiego abp Romualda Jałbrzykowskiego obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela, po pozytywnej opinii rzeczoznawców, został zawieszony obok głównego ołtarza w kościele pw. Św. Michała, gdzie wierni przez około jedenaście lat otaczali go należną mu wielką czcią.

Powołana w 1941 r., z polecenia metropolity, druga komisja rzeczoznawców orzekła, ze „Obraz jest wykonany artystycznie i stanowi cenny dorobek w religijnej sztuce współczesnej”. (Protokół Komisji w sprawie oceny i konserwacji obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela w kościele pw. Św. Michała w Wilnie, z dnia 27 maja 1941 r. podpisany przez rzeczoznawców prof. hist. sztuki dr M. Morelowskiego, prof. dogm. ks. dr L. Puchaty i konserwatora ks. dr P. Sledziewskiego).

Obraz w kościele pw. Świętego Michała (1937-1948)

W 1948 r., po zamknięciu przez władze komunistyczne kościoła pw. Św. Michała, obraz (bez ramy z umieszczonym na niej napisem) został w tajemnicy, nielegalnie wykupiony od litewskiego pracownika likwidującego wyposażenie świątyni. Dwie czcicielki miłosierdzia Bożego (Polka i Litwinka), świadome grożących im konsekwencji ze strony władz sowieckich, wyniosły z kościoła zwinięty w rulon obraz i na jakiś czas ukryły na strychu, aby przeczekać ewentualne zagrożenie. Później przekazały obraz do kościoła pw. Św. Ducha, gdzie zdeponowane zostało również całe ruchome mienie ze zlikwidowanego kościoła. Proboszcz kościoła pw. Św. Ducha ks. Jan Ellert, nie był zainteresowany zatrzymaniem obrazu ani jego wyeksponowaniem – ukrył go w archiwum na zapleczu kościoła.

Dopiero w 1956 r. przyjaciel ks. Sopoćki ks. Józef Grasewicz, który powrócił do Wilna po kilkuletnim uwięzieniu w sowieckim obozie pracy, postanowił odszukać obraz. Przed tym nawiązał kontakt z ks. Sopoćką, który bardzo przeżywał to, że do tego czasu od nikogo nic nie mógł dowiedzieć się o losach obrazu Jezusa Miłosiernego. Ksiądz Grasewicz otrzymał pozwolenie powrotu do pracy duszpasterskiej w Nowej Rudzie. Przed wyjazdem z Wilna poprosił proboszcza kościoła pw. Św. Ducha o oddanie obrazu do jego parafii. Proboszcz chętnie to uczynił. Ksiądz Grasewicz przewiózł obraz do Nowej Rudy i zawiesił go w kościele zachowując w tajemnicy jego pochodzenie.

W tym samym czasie ks. Sopoćko rozważał możliwość sprowadzenia obrazu do Polski, jednak zaprzestał czynić starania, kiedy okazało się, że nie byłoby to bezpieczne. Pomimo wielu zmian w administracji kościoła w Nowej Rudzie, obraz pozostał w nim przez około trzydzieści lat.

Obraz w kościele w Nowej Rudzie, Białoruś (1956-1986)

Kościół w Nowej Rudzie, widok obecny

W 1970 r., komunistyczne władze lokalne w Nowej Rudzie postanowiły zrobić z kościoła magazyn. Wyposażenie z likwidowanego kościoła zostało przewiezione do innej parafii. Wysoko zawieszony obraz, z pozornie błahego powodu (braku odpowiednio długiej drabiny), pozostał w opuszczonym kościele. Ksiądz Sopoćko zaniepokojony tym wydarzeniem, będąc w Polsce, nic nie mógł w tej sprawie uczynić. Ksiądz Grasewicz również nie miał możliwości spełnienia prośby ks. Sopoćki – przeniesienia obrazu w inne bezpieczne miejsce. Musiał on opuścić parafię, a żaden ksiądz na Białorusi nie odważył się przyjąć obrazu. Obraz Jezusa Miłosiernego na wiele lat pozostawiony w opuszczonym drewnianym kościele, tylko dzięki opiece Bożej opatrzności, przetrwał niebezpieczny czas komunizmu.

Niepewność o los obrazu towarzyszyła ks. Sopoćce do końca życia. Wielokrotnie przesyłał on poufne prośby o to, aby obraz przewieść do Wilna. Prośba o zawieszenie obrazu w Ostrej Bramie w Wilnie, tam, gdzie po raz pierwszy był wystawiony do publicznej czci, została przekazana dopiero w 1982 r. (już po śmierci ks. Sopoćki). Ówczesny wikariusz ostrobramski ks. Tadeusz Kondrusiewicz uznał ten pomysł za nierealny i zaproponował zawieszenie obrazu w kościele pw. Św. Ducha, gdzie proboszczem był ks. Aleksander Kaszkiewicz. Kapłan ów początkowo niechętnie, ale jednak zgodził się na zawieszenie obrazu. W ten sposób ks. Grasewicz podjął decyzję o sprowadzeniu obrazu z powrotem do Wilna.

Aby nie sprowokować zainteresowania komunistów niezwykłym pochodzeniem obrazu, w listopadową noc 1986 r., bez wiedzy mieszkańców Nowej Rudy, którzy zbierali się na modlitwę w opuszczonym kościele, na miejsce oryginalnego obrazu zawieszono przygotowaną wcześniej kopię. Przy pomocy wtajemniczonych sióstr zakonnych Matki Miłosierdzia (Ostrobramskiej), obraz zdjęty z blejtramu zrolowano i tej samej nocy przewieziono do Grodna, a potem do kościoła pw. Sw. Ducha w Wilnie.

W kościele pw. Św. Ducha, na polecenie ks. Kaszkiewicza, dokonano restauracji obrazu – uszkodzone miejsca zostały zamalowane nową warstwą farby. Zabieg ten w znacznym stopniu zmienił wygląd twarzy Pana Jezusa. Na obrazie domalowano czerwony napis JEZU, UFAM TOBIE. Ponadto, aby dopasować obraz do wnęki w ołtarzu została podwinięta jego dolna krawędź, a u góry doklejona dodatkowa owalna część.

Zmiany te nie były zgodne z kompozycją artystyczną obrazu wykonaną przez prof. Kazimirowskiego przy współudziale siostry Faustyny i księdza Sopocki. Była to brutalna ingerencja poważnie obniżająca oryginalną wartość dzieła.

Obraz umieszczony w bocznym ołtarzu kościoła pw. Św. Ducha w Wilnie, przez wiele lat nie wzbudzał szczególnego zainteresowania, zarówno pielgrzymów jak i władz kościelnych. Brak odpowiednich warunków ekspozycji obrazu przyczyniał się do niekorzystnych zmian w jego materii. Dzięki życzliwości ówczesnego proboszcza kościoła pw. Św. Ducha ks. Mirosława Grabowskiego, w lipcu 2001 r. Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego mogło utworzyć nową placówkę w Wilnie i otoczyć opieką ten jedyny, bezcenny obraz z wizerunkiem Jezusa Najmiłosierniejszego Zbawiciela, który powstawał w atmosferze Bożego cudu – modlitwy i cierpienia św. siostry Faustyny, jej obecności i współudziału.

Staraniom i ofiarności sióstr zawdzięczamy to, że w kwietniu 2003 r. przeprowadzona została gruntowna konserwacja obrazu, która odbyła się w kaplicy domu zakonnego w Wilnie. Usunięto z obrazu wszystkie przemalowania i powstałe na skutek wilgoci plamy, które już wcześniej próbowano usunąć środkami chemicznymi. Przywrócony został pierwotny kształt obrazu i wygląd wizerunku Jezusa Miłosiernego.

Niektórych uszkodzeń płótna, na którym namalowany jest obraz, nie można było naprawić bez podklejenia. Są to ślady wielokrotnego zdejmowania obrazu z blejtramu (dziury po gwoździach mocujących obraz) oraz podwinięcie około czterech centymetrów dolnej krawędzi (w 1987 r. dopasowano obraz do wnęki ołtarza w kościele pw. Św. Ducha). Ubytki te pozostały, choć przy prezentacji obrazu niewidoczne, między innymi są niepowtarzalną indywidualną cechą tego obrazu.

Podwinięcie dolnej krawędzi obrazu.
(Widoczne dziury po gwoździach, które pozostały po trzykrotnej zmianie blejtramu)
W czasie konserwacji w 2003 r. obraz został na nowo umocowany do blejtramu spinaczami.

Obraz w kościele pw. Świętego Ducha w Wilnie (1987-2005)
przed konserwacją i po konserwacji

Po gruntownym odnowieniu, obraz powrócił do kościoła pw. Św. Ducha – kościoła parafialnego dla Polaków mieszkających w Wilnie, w którym Msze św. i nabożeństwa odprawiane są wyłącznie w języku polskim.

Aby stworzyć odpowiednie warunki do indywidualnej kontemplacyjnej modlitwy – adoracji wizerunku Jezusa Miłosiernego, dla każdego, w dowolnym czasie, bez względu na pochodzenie narodowościowe, Metropolita wileński kard. Audrys Juozas Bačkis podjął decyzję o przeniesieniu obrazu Jezusa Miłosiernego do sąsiadującego małego kościoła pw. Św. Trójcy, rekonsekrowanego na Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

Okoliczności towarzyszące temu wydarzeniu sprowokowały kontrowersyjne dyskusje w wielu publikacjach medialnych, a przez to, mimowolnie spowodowały wielką pozytywną promocję przypominającą istnienie pierwszego obrazu z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego w Wilnie – historię jego powstania wynikającą z przesłania orędzia Bożego Miłosierdzia przekazanego
za pośrednictwem św. siostry Faustyny.

Od września 2005 r. pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego jest czczony w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie, gdzie w codziennej modlitewnej adoracji Świętego Wizerunku Zbawiciela siostry zakonne oraz liczni pielgrzymi powierzają losy świata Bożemu Miłosierdziu. Posługę modlitewną w tym Sanktuarium metropolita wileński powierzył Zgromadzeniu Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego założone przez błogosławionego księdza Michała Sopoćkę, jako odpowiedź na żądanie Pana Jezusa, jest wspólnotą wielonarodowościową, kontemplacyjno-czynną, szerzącą kult Jezusa Miłosiernego. Od kilkudziesięciu lat Siostry wiernie realizują swój charyzmat, przekazany przez założyciela, głosząc światu Orędzie Bożego Miłosierdzia. Modlitwą i ofiarną służbą bliźnim nieustannie wypraszają miłosierdzie Boże dla świata, a w szczególności, łaskę miłosierdzia dla konających oraz łaskę błogosławieństwa Bożego dla kapłanów i osób zakonnych.

„Pragnę, aby zgromadzenie takie było” (Dz. 437).S

„Nieustannie wypraszać w nim będą dla siebie i całego świata miłosierdzie Boże a wszelki uczynek miłosierdzia wypływać będzie z miłości Bożej, którą to miłością przepełnione będą. Ten wielki przymiot Boży będą się starały przyswoić sobie i nim żyć, i starać się by inni go poznali i ufali dobroci Bożej” (Dz. 664).

Na siedzibę i działalność Sióstr Jezusa Miłosiernego metropolita wileński przeznaczył (w 2004 r.) dwa budynki przy ul. Rassu 4, należące do dawnego klasztoru Sióstr Wizytek. Klasztor i budynki przyklasztorne w czasach sowieckich zostały zamienione na więzienie zlikwidowane dopiero w 2008 r. Jeden z tych budynków przeznaczony został na dom Zakonny, drugi na stacjonarne hospicjum dla osób chorych na raka – im. bł. księdza Michała Sopoćki. Renowację zdewastowanych budynków i dostosowanie ich do potrzeb funkcjonowania domu Zakonnego i hospicjum, dokonano dzięki ofiarności darczyńców pochodzących z wielu państw. Siostry Jezusa Miłosiernego oprócz posługi modlitewnej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, już od 2008 r. prowadzą w Wilnie działalność hospicyjną – udzielając pomocy chorym w ich domach.

 

Hospicjum i Dom Zakonny

6 czerwca 2012 r. odbyło się uroczyste poświęcenie pierwszego na Litwie stacjonarnego hospicjum. Uroczystość poprzedziła Msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem metropolity wileńskiego kard. Audrysa Juozasa Bačkisa z udziałem nuncjusza apostolskiego abpa Luigiego Bonazziego i bpa Arunasa Poniškaitisa oraz kilkudziesięciu kapłanów.

 

 

 

Uroczystość poświecenia hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki

W wygłoszonym słowie wstępnym, metropolita wileński zwrócił uwagę na szczególne miejsce będące kolebką narodzin kultu Bożego Miłosierdzia. Metropolita wiele ciepłych słów powiedział o błogosławionym ks. Michale Sopoćce, o świętej Faustynie, o Siostrach Jezusa Miłosiernego i o wszystkich darczyńcach, którzy przyczynili się do upamiętnienia miejsca, w którym w latach międzywojennych mieszkał ksiądz Sopoćko, kierownik duchowy siostry Faustyny, a także malarz E. Kazimirowski, który według wskazówek siostry Faustyny namalował obraz z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego. W pomieszczeniu, gdzie w 1934 r. przez pół roku powstawał obraz, obecnie znajduje się kaplica Domu Zakonnego Sióstr Jezusa Miłosiernego odwiedzana przez licznych pielgrzymów.

Kaplica pw. świętej siostry Faustyny w domu zakonnym Sióstr w Wilnie, ul. Rassu 4

Z okazji tej uroczystości papież Benedykt XVI skierował do wileńskiego metropolity list−błogosławieństwo. „Z okazji inauguracji hospicjum dla nieuleczalnie chorych imienia bł. księdza Michała Sopoćki w Archidiecezji Wileńskiej, papież Benedykt XVI duchowo uczestnicząc w tym znamiennym wydarzeniu i dzieląc się radością z powodu pomyślnej realizacji projektu na rzecz służby wszystkim, którzy po dojściu do kresu swojej ziemskiej wędrówki, potrzebują wsparcia nie tylko medycznego, ale przede wszystkim duchowego i religijnego, aby stawić czoła przejściu do drugiego życia w spokoju i w sposób godny w świetle wiecznych wartości wiary, składa swoje najserdeczniejsze pozdrowienia oraz życzenia.

Pewność przyszłej nieśmiertelności i nadzieja zmartwychwstania rzucają nowe światło na tajemnicę cierpienia i umierania oraz obudzają w wierzącym nadzwyczajną moc, by powierzyć się jedynie Bogu.

Jego Świętobliwość, przywołując obfitości darów Ducha Świętego nad Siostrami Jezusa Miłosiernego, nad Personelem rodzącej się Struktury oraz nad wolontariuszami, by dzieło na wzór Chrystusa Dobrego Pasterza przynosiło owoce, za wstawiennictwem Dziewicy Maryi z ogromną chęcią udziela Waszej Eminencji, Siostrom Zakonnym, a szczególnie wszystkim pacjentom i ich rodzinom Błogosławieństwa Apostolskiego, rozciągając je na wszystkich uczestników Ceremonii”.

Kiedy w 1947 r. ks. Sopoćko na zawsze musiał opuścić Wilno, zapewne nie przypuszczał, że kiedyś w tym miejscu w pełni będzie realizowane miłosierdzie, poprzez czyn, słowo i modlitwę.

Ilustracja w hospicjum

„Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie (…) Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście” (Mt 25, 42−45).

DOKUMENTACJA FOTOGRAFICZNA KONSERWACJI OBRAZU

Fragment obrazu przed konserwacją

Usuwanie przemalowań

Po usunięciu przemalowań

Fragment obrazu po konserwacji

Obraz przed konserwacją (2003 r.)

Po usunięciu przemalowań

Usuwanie przemalowań

Obraz po konserwacji

Zdjęcia pochodzą z archiwum dokumentacji konserwatorskiej z 2003 r.

Konserwację pierwszego obrazu z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego wykonała Pani Edyta Hankowska-Czerwińska z Włocławka w 2003 r., konserwator dzieł sztuki, absolwentka Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

E-mail: edycja@autograf.pl

Pomimo gruntownej konserwacji stan materii obrazu pozostał mocno osłabiony. Obraz powinien być eksponowany w odpowiednich warunkach, zgodnych z zaleceniami konserwatora.

W dniu 3 sierpnia 2009 r. w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie konserwator przeprowadziła okresową kontrolę stanu zachowania obrazu. Stan obrazu określiła jako dobry, nie wymagający interwencji konserwatorskiej. W tym samym dniu, w obecności przedstawicieli Kurii Wileńskiej i osób towarzyszących, konserwator wykonała aparatem cyfrowym kilkanaście zdjęć poszczególnych fragmentów obrazu. Zdjęcia zostały wykonane w celu przeprowadzenia ekspertyzy porównawczej. Porównanie dotyczy obrazu Jezusa Miłosiernego, z okresu kiedy był on zawieszony w kościele pw. Św. Ducha, a obecnie znajdującego się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

Ponieważ niespodziewane zabranie obrazu z kościoła pw. Św. Ducha, bez komisyjnego protokołu zdawczo odbiorczego i wywiezienie go na dwie godziny poza teren Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, sprowokowało atmosferę niepokoju o los obrazu, a w związku z tym lawinę niepotrzebnych publicznych komentarzy. Zarówno wśród osób świeckich jak i duchownych, wzbudziło nieufność i podejrzenie zamiany obrazu na kopię. Komentowanie zaistniałej sytuacji jest wciąż aktualne i wyjątkowo szkodliwe dla rozwijającego się kultu Miłosierdzia Bożego. Wizerunek Najmiłosierniejszego Zbawiciela Jezusa Miłosiernego jest jedną z form kultu Miłosierdzia Bożego, którą wierni darzą uczuciem najwyższego szacunku i czci.

Pilne i konieczne było przeprowadzenie udokumentowanej ekspertyzy porównawczej, której fragmenty zostają upublicznione (strona od 1 do 5 i strona opisująca wynik ekspertyzy oraz niektóre tablice poglądowe). Całość pisemnej ekspertyzy zawarta jest na 32 stronach maszynopisu, oraz na 21 stronach fotograficznego materiału dowodowego. (http://www.faustyna.eu/ekspertyza.pdf)

Przeprowadzona ekspertyza jednoznacznie potwierdza, że obraz znajdujący się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego jest tym samym obrazem, który został zabrany z kościoła pw. Św. Ducha.

www.faustyna.eu

„O trzeciej godzinie błagaj mojego miłosierdzia, szczególnie dla grzeszników, i choć przez krótki moment zagłębiaj się w mojej męce, szczególnie w moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego (…) w tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która mnie prosi przez mękę moją…” (Dz. 1320).

„W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i innych; w tej godzinie stała się łaska dla całego świata – miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość. (…) staraj się w tej godzinie odprawić drogę krzyżową; a jeżeli nie możesz odprawić drogi krzyżowej, to przynamniej wstąp na chwilę do kaplicy i uczcij moje serce, które jest pełne miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie; a jeżeli nie możesz wstąpić do kaplicy, pogrąż się w modlitwie tam, gdzie jesteś, chociaż przez króciutką chwilę” (Dz. 1572).

„Pragnę, abyś głębiej poznała moją miłość, jaką pała moje serce ku duszom, a zrozumiesz to, kiedy będziesz rozważać moją mękę. Wzywaj mojego miłosierdzia dla grzeszników, pragnę ich zbawienia. Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiegoś grzesznika z sercem skruszonym i wiarą, dam mu łaskę nawrócenia. Modlitwa ta jest następująca:

O Krwi i Wodo,
któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego,
jako zdrój miłosierdzia dla nas – ufam Tobie” (Dz. 187).

We wszystkich kilkudziesięciu domach Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego

codziennie jest czczona godzina śmierci Zbawiciela
GODZINA MIŁOSIERDZIA

W Sanktuarium w Godzinie Miłosierdzia istnieje możliwość skorzystania
z sakramentu pokuty i pojednania

Rozważania pasyjne na godz. 15.00 Bł. Ks. Michała Sopoćki

www.faustyna.eu

1. „Ojcze… nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” Łk 22,42)

„Trudno jest przyjmować pogardy, szyderstwa, kpiny, fałszywe sądy i nic w takich wypadkach nie mówić, nie usprawiedliwiać się, ale cierpieć spokojnie i w milczeniu, czekając, aż Bogu się spodoba stanąć w naszej obronie, poświęcając dla Niego sławę, jeżeli tego od nas pragnie. Jeszcze boleśniej widzieć, że jest się opuszczonym przez Boga, nie odbierając ani kropelki niebieskiej rosy pociechy, czuć się obojętnym na wszystko, nie mieć żadnego światła ani chęci do rzeczy duchowych, doznawać walk, niepokojów, wewnętrznego opuszczenia, nie wiedzieć, czy kochamy Boga, czy Bóg nas kocha”. (Dziennik M. Sopoćki, z.3, s.128, 26.X.1966)

2. „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,46)

„Oddanie się Bogu bez zastrzeżeń jest najlepszym przygotowaniem się na śmierć. Wówczas główną myślą będzie miłość Boga, a wola skierowana ku dobremu zapewni ufność w Miłosierdzie Najwyższego, o czym świadczyć będzie sumienie. Czemu mam się bać Tego, który przez całe życie wyświadczył mi tyle łask. One mnie zachowały od grzechu i z niego wyrwały. Sposób, w jaki sobie śmierć wyobrażamy zależy od usposobienia naszego serca, które powinno być wolne od miłości własnej. Śmierć przyjęta z woli Bożej przestaje być straszna”. (Dziennik M. Sopoćki, z.3, z.3, 22.XI.1966, s. 195, rps)

3. „Ojciec wasz miłosierny jest” (Łk 6,36)

Miłosierdzie Boże jest tajemnicą, której człowiek sam dokładnie nie może poznać. Pan Jezus nie zataił Miłosierdzia Bożego przed światem, ale ujawnił je w tajemnicy Wcielenia, w swoim życiu ukrytym i publicznym, a naocznie ukazał je w tajemnicy Odkupienia, umierając na krzyżu za grzechy całego świata. W Jezusie Chrystusie objawia się sam Bóg, ujawniają się w Nim wszystkie doskonałości Boże, jak to sam powiedział: „Kto widzi Mnie, widzi i Ojca… Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie”. /Ks. M. Sopoćko, MB,I,s.170-173/.

4. „A gdy przyszli na miejsce, zwane „Czaszką”, ukrzyżowali tam Jego” (Łk 23,33)

Pan Jezus do dna wychyla kielich hańby. Przyszedł na świat w Betlejem wśród śpiewu chórów anielskich, a odchodzi wśród wrzasków tłumu, wśród obelg, zniewag i bluźnierstw.

Było już blisko południe, gdy zdyszany, wyczerpany, trzykrotnie upadający na oczach tłumu żydowskiego, przybyłego na święto Paschy, wszedł Pan Jezus na Golgotę, aby tam na ołtarzu krzyża dokonać krwawej ofiary dla odkupienia świata. Góra była ulubionym miejscem Chrystusa Pana. Na górze był On kuszony, gdy pościł. Z góry wygłosił pierwszą swoją naukę, w której ogłosił światu 8 błogosławieństw. Na górze nastąpiło przemienienie i teraz wstąpił na górę, aby złożyć ofiarę za ludzkość, ofiarę, w której sam będzie kapłanem i żertwą. Przy tak uroczystej czynności chciał być widzianym przez wszystkich na ziemi i na niebie. Stanął jako Baranek Boży, jako pośrednik dla ludzi, oddał się katom w milczeniu, aby według swej woli Go umęczyli. Stanął na Górze Kalwaryjskiej, by przebłagać sprawiedliwy gniew Ojca w niebie, by oddać Mu hołd czci i miłości, by dla całego świata, dla wszystkich ludzi na ziemi, dla wszystkich narodów, pokoleń wyjednać łaskę miłosierdzia i przebaczenia. /ks. M. Sopoćko, Kazania pasyjne, Wilno 1940, s.19, mps/

5. „Jezus mówił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy” Łk 23,34)

Stańmy duchem jak najbliżej przy Chrystusie Panu i przyglądajmy się z głęboką czcią strasznej scenie ukrzyżowania Zbawiciela świata.

Zaledwie Pan Jezus stanął na Górze Kalwaryjskiej, zaraz kaci do Niego przystępują, rzucają się z dzikim krzykiem, zdejmują Mu krzyż z ramienia i kładą Go na ziemi. Następnie zdzierają szaty i nagiego Zbawiciela wystawiają na widok publiczny. Ile wstydu i bólu kosztowało Pana Jezusa obnażenie! Im kto czystszy, świętszy, lepszy, ten doznaje większego wstydu. Stąd męczennice dziewice wolały raczej ponieść śmierć, niż narazić swoją czystość. Bo w uczuciu wstydu objawia się godność człowieka, jego szlachetność i czystość. Trudno pojąć i opisać słowami jakiego upokorzenia wstydu doznał Zbawiciel, który był ze wszystkich synów ludzkich najczystszym i najświętszym, i najszlachetniejszym. Poczęty, zrodzony z przeczystej Dziewicy. Kochający dusze czyste i otaczający się nimi za życia. Z szat odarty, ze związanymi rękami, nagi stoi przed niezliczoną rzeszą ludu. Oprócz wstydu czuje niewypowiedzianą ból. Oto podczas drogi krzyżowej szaty przylgnęły do ran, które skrzepły i stężały. Teraz, gdy szaty przemocą zdarto odnowiły się wszystkie rany i z nich polała się krew. Ponadto piekący ból w stawach i kościach powiększał męczarnię Zbawcy, czyniąc ją nie do zniesienia. „O przedziwna tajemnico miłosierdzia – woła św. Augustyn – niegodziwiec zgrzeszył, a niewinny pokutuje, na co zły zasłużył, to ponosi i cierpi dobry. Ludzkość cała zawiniła, a Bóg pokutuje i cierpi!” /Ks.M.Sopoćko, Kazania pasyjne, Wilno 1940, s. 19-20, mps/.

6. „A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena” (J 19,25/

Nigdy nie było na świecie i nie będzie bardziej kochającego syna, który by bardziej czcił i bardziej uszczęśliwiał matkę niż Pan Jezus. Nigdy również nie było i nie będzie matki, której by serce odczuwało większą i głębszą miłość, a zarazem i większy ból niż serce Najświętszej Panny. Całe życie Syna przesunęło się w Jej pamięci od Zwiastowania aż do chwili obecnej, przedstawiającej okrutne widowisko: gwoździe, rany, uderzenie młotów, bluźnierstwa i przekleństwa motłochu. Słyszy jego słowa i westchnienia, podchodzi bliżej, by spojrzeć w umierające oblicze, ale żołnierz odpycha Ją brutalnie. W niczym nie może pomóc, w niczym choć trochę ulżyć swemu umierającemu, najukochańszemu dziecku.

Cierpienia Twoje, Matko Najświętsza, pod krzyżem nie ujawniały się w omdleniach, nie był to ból obezwładniający i łamiący nieszczęśliwą Matkę, lecz ból wewnętrzny, pełen silnej reakcji duchowej. Wiara, ufność i miłość porządkowały wybuchy tego bólu i sprawiały, że był on przeniknięty duchem Bożym. Ty wiedziałaś, że męka Pana Jezusa była zamierzona przez Boga i dlatego chciałaś wziąć w niej czynny udział, uważając to za swoje powołanie, za wyróżnienie dla siebie. Ja również pragnę pójść za Twoim przykładem, wstępować w Twoje ślady, nie tylko rozważając Twoje cierpienia i cierpienia Pana Jezusa, ale przyjmując własny krzyż. Jak słodko postępować za Tobą, Matko Zwycięska, która zdeptałaś głowę węża piekielnego. Wspieraj mnie swym wstawiennictwem u Syna, bym również zwyciężał pokusy tego węża. /M.Sopoćko, MB,II, s.169-170/.

7. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Ps 22,1)

Skarżysz się, Panie, na swe opuszczenie przez Boga, bo doznajesz największego bólu, iż mimo krzyża i mąk Twoich dusze giną. Chciałbym Cię pocieszyć w pracy apostolskiej i te dusze ratować, ale bez Twej łaski tego nie dokonam. Daj im więc łaskę prawdziwego nawrócenia. Chcesz nadto przeprowadzić dusze wybrane przez to opuszczenie, by się oczyściły i należały bez zastrzeżeń do Ciebie. Przez tę duchową ciemność wyniszczasz wszelką miłość własną. Odrywasz je od wszystkiego, co mają najdroższego i pragniesz, by wówczas przychodziły do Ciebie i wołały jak Ty na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” I ja w tych chwilach przyjdę do Ciebie, a Ty – wierzę – zrozumiesz każde drgnienie serca i usuniesz ciemności z mojego umysłu, a ześlesz swe światło, z którym pójdę przez życie aż do śmierci. (M.Sopoćko, MB,II, s.182-183).

8. „Prawdziwie, Ten był Synem Bożym” (Mt 27,54)

Maryja zaś, zdrętwiała z bólu, z niewysłowionym spokojem spoglądała na znaki, towarzyszące śmierci Syna, składając ofiarę jako nasza współodkupicielka.

Najświętsza Maryja Panna uczy nas, jak mamy rozważać mękę i śmierć Pana Jezusa. Jej Niepokalane Serce było żywym ołtarzem, na którym ofiarował się Baranek za grzechy świata. Nikt nie towarzyszył tej czynności ofiarnej z takimi uczuciami i myślami jak Matka Miłosierdzia. Jak przy poczęciu i narodzeniu zastępowała ona całą ludzkość, adorując i miłując gorąco Pana Zastępów, tak i przy śmierci swego Syna adoruje martwe ciało wiszące na Krzyżu, boleje niewypowiedzianie nad nim, ale zarazem pamięta o swych przybranych dzieciach. Ich przedstawicielem jest Jan Apostoł i nowo nawrócony łotr umierający, za którym wstawiła się do Syna. Wstaw się i za mną, Matko Miłosierdzia, pamiętaj o mnie, gdy w mej agonii będę polecał Ojcu swego ducha. /M.Sopoćko, MB,II, s.195-196/.

9. „Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna” (J 19,40)

Ciało Pana Jezusa po zdjęciu z krzyża spoczęło na łonie jego Bolesnej Matki. Z niezmiernym bólem patrzy Ona na okrutnie zbezczeszczone i storturowane ciało, na rany głębokie od biczowania i korony cierniowej, a w swoim sercu przeżywa całą mękę Syna.

Najmiłosierniejszy Zbawicielu, czyje serce zdoła się oprzeć tej wymowie, z jaką przemawiasz do nas przez niezliczone rany martwego ciała Twego, spoczywającego na łonie Twojej Bolesnej Matki? Oznajmiasz przede wszystkim niewypowiedzianą wielkość Twojego miłosierdzia nad nami grzesznymi. Taki nadmiar cierpień dla zbawienia naszego nie był koniecznie potrzebny, bo każdy Twój czyn wystarczyłby dla przebłagania sprawiedliwości i zadośćuczynienia za zniewagi. Ale wybrałeś ten rodzaj odkupienia, aby pokazać wielką cenę ludzkiej duszy i swoje bezgraniczne miłosierdzie, by nawet największy grzesznik mógł z ufnością i skruchą przystąpić do Ciebie i otrzymać odpuszczenie, jak otrzymał je konający łotr. Matko Najboleśniejsza i Matko Miłosierdzia, która złożyłaś największą ofiarę – wyryj w sercu moim pamięć tego cierpienia, abym nigdy nie ustawał w dziękczynieniu Tobie i Jezusowi. /ks. M. Sopoćko, MB,II, s.208-209/

10. „Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata, pójdźcie, pokłońmy się mu!”

Krzyż jest tronem Pana Jezusa, z którego On zburzył potęgę grzechu i piekła, a rozpoczął panowanie w królestwie miłosierdzia Bożego.

Krzyż jest mównicą, z której Zbawiciel ustawicznie do nas przemawia ucząc cnót chrześcijańskich.

Krzyż jest ołtarzem krwawej ofiary Pana Jezusa, który na nim ofiarował siebie Ojcu Niebieskiemu jako całopalną ofiarę za grzechy całego świata. On był prawdziwym Barankiem, który gładzi grzechy świata, jak Go nazwał Jan Chrzciciel, a przez to otworzył bramę do nieba.

O krzyżu święty, droższy mi nad wszelki blask i cenę najświętszych i najdroższych kamieni! Tyś był kresem prac i trudów Pana Jezusa, końcem cierpień i początkiem Jego chwały oraz wstępem do Królestwa Bożego. Obejmuję cię, całuję cię, do serca swego tulę jako najdroższy mój klejnot. Z ciebie weseli się niebo, przed tobą drży piekło. Tyś jest słodkim jarzmem i zadatkiem wiecznej szczęśliwości, odpocznieniem i siłą każdego chrześcijanina. Niech przez ciebie przyjmie mnie ten, który przez ciebie mnie odkupił i z miłosierdzia swego na tobie za mnie umarł! /M. Sopoćko, MB, II, s.212/.

11. Kapłani i starsi namówili tłumy, aby zażądali Barabasza, a Jezusa zgubili” /Mt 27,20/

Za słaba jest mowa ludzka, by wyrazić ból wewnętrzny, jaki odczuwał Zbawiciel, słysząc tak wielką niesprawiedliwość w wyborze przez lud Barabasza. Któż nie zadrży wobec takiej krzywdy? Być uznanym za gorszego od jawnego zbójcy, a tym samym za ostatniego i najgorszego ze zbrodniarzy! Sprawdzają się słowa Proroka: „policzony został pomiędzy przestępców” /Iz 53,12/.

Nie tylko głosy pospólstwa żydowskiego domagały się ukrzyżowania Pana Jezusa, ale przede wszystkim moje grzechy. Każda pokusa stawia mi to samo pytanie: Jezus czy Barabasz? Oddajesz, Panie, za mnie w ofierze swoją cześć i sławę, a ja ofiaruję Ci ubogie serce moje. Przyjmij je, poświęć i przeniknij miłością. /MBII, s. 96-97/.

12. „A żołnierze, uplótłszy koronę z ciernia, włożyli na głowę Jego” /J 19,2/

W Męce ukoronowania cierniem Pan Jezus jest ofiarą za nasze grzechy pychy. Jest On ofiarą niesprawiedliwą za pogoń i szukanie czci i potęgi, za obmowy, oszczerstwa i w ogóle za niesprawiedliwe naruszenie i umniejszenie cudzej czci i cudzego poważania. Jest On ofiarą za niecierpliwość wśród kpin i wzgardy, okazywanej przez ludzi; za buntowanie się przeciwko prawomocnej władzy, a zwłaszcza przeciw władzy kościelnej. Ponadto chciał Zbawiciel pouczyć, jaki ból wyrządza niesprawiedliwe szyderstwo i jak mamy zachować się wśród takich szyderstw.

Jednoczę się z cierpiącym Zbawicielem i składam Mu podziękowanie, że za mnie znosi hańbę. Szczególnie wtedy pragnę się z Tobą, Panie, złączyć, kiedy mnie spotka niezasłużone upokorzenie. Gdy kolce zbyt boleśnie ranić będą głowę moją, złożę ją w Twoje ręce Zbawicielu, pamiętając, że na kim ciąży grzech, ten znosić powinien wszelką wzgardę, wszelkie poniżenie i zapomnienie. Będę dziękował Bogu, że pozwala mi odpokutować za grzechy w tym życiu. Wówczas usłyszę głos Twój: „Synu, podnieś czoło, nie wstydź się, ja więcej wycierpiałem za ciebie w pretorium Piłata” /MB II, s. 106/.

13. „Precz, precz z Nim! Ukrzyżuj Go! Rzecze im Piłat: Króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli przedniejsi kapłani: Nie mamy króla, jeno cesarza” /J 19,15/

Skazanie Pana Jezusa na śmierć krzyżową było cudem i szczytem nieskończonego miłosierdzia Bożego. Tam, gdzie jest nędza, potrzebne jest Miłosierdzie. A czyż może być większa nędza, jak stan grzechu, przez który staliśmy się szpetni, nierozumni, niezmiernie ubodzy i nędzni? Grzesznik w obliczu Boga stoi niżej nicości, albowiem jest przedmiotem obrzydzenia, nienawiści i wzgardy. A właśnie nad tymi grzesznikami zlitował się Syn Boży i chciał przez śmierć swoją krzyżową wrogów swych uczynić przyjaciółmi, braćmi swymi, przybranymi synami Bożymi.

Pan Jezus doskonale rozumiał niesprawiedliwość, hańbę i okrucieństwo tego wyroku, ale nie okazuje tego na zewnątrz. Stoi pokorny, cichy ze skłonioną głową i przyjmuje wyrok bez najmniejszego protestu i stwierdzenia jego nienawiści. Wie bowiem, że ma zadośćuczynić, za grzechy całego świata, że z jego męki jak ze źródła ma spływać Miłosierdzie Boże tak na całą ludzkość, jak i na każdego człowieka, byleby tylko zechciał z tego Miłosierdzia skorzystać. Jezus w tym wyroku widzi wolę Ojca Niebieskiego i z największą uległością poddaje się tej woli, a jeżeli odwołuje się, to tylko do Miłosierdzia Ojca, by przebaczył katom, oprawcom i niesprawiedliwemu Piłatowi, który ulegając żądaniu arcykapłanów i tłumu, podpisał ten wyrok wbrew swemu sumieniu.

Moje grzechy skazały Zbawiciela na śmierć. Słusznie więc będzie teraz bezgranicznie ofiarować się Zbawicielowi. Nie mieć swoich pragnień, ale pragnąć tylko tego, czego pragnie Jego najmiłosierniejsze Serce. /MBII, s. 112/ .

14. „A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota” /J 19,17/

Idą wszyscy razem z Jezusem jak i w ubiegłą niedzielę, ale teraz w innym nastroju i z innymi zamiarami. Idą, aby Go stracić, wykreślić z liczby żyjących, by podeptać jak robaka, by wśród złoczyńców ukrzyżować. Co za ból w duszy Zbawcy! Jakiż smutek Go ogarnął! Jak ściska się Jego Serce z powodu niewdzięczności ludzi i zmienności ich nastroju. Ten smutek i ból wewnętrzny bardziej niż ciężar krzyża przygniata Pana Jezusa.

Z głębokim współczuciem pójdę za Jezusem ! Zniosę cierpliwie tę przykrość, która mnie dziś spotka, jakże małą dla uczczenia Jego drogi na Golgotę. Przecież za mnie idzie na śmierć! Za moje grzechy cierpi! Jakże mogę być na to obojętny? Nie żądasz ode mnie, Panie, bym niósł z Tobą ciężki krzyż, lecz bym swoje małe krzyże codziennie cierpliwie znosił. Dotychczas tego nie czyniłem. Wstyd mi i żal tej małoduszności i niewdzięczności. Postanawiam z ufnością przyjąć i z miłością znosić wszystko, co ze swego miłosierdzia na mnie włożysz. /MBII, s. 119/ .

15. „I szła za Nim wielka rzesza ludu i niewiast” /Łk 23,27/

Odbicie Oblicza Pana Jezusa na welonie Weroniki było tylko obrazem i znakiem jeszcze wspanialszego odbicia podobieństwa Bożego w jej duszy.

Cierpienie z Chrystusem jest środkiem odbicia podobieństwa Bożego w duszy, bowiem przez nie wyciska się jakby pieczęcią wizerunek umęczonego Zbawiciela.

Pan Jezus już więcej nie cierpi, dlatego nie mogę podać Mu chusty do otarcia potu i krwi. Ale cierpiący Zbawiciel ciągle żyje w swoim mistycznym ciele, w swoich współbraciach, obciążonych krzyżem, a więc: w chorych, konających, ubogich i potrzebujących, którzy potrzebują chustki do otarcia potu. Przecież On powiedział: „coście uczynili jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili”/Mt25,40/. Z prawdziwą miłością i cierpliwością stanę przy chorym i umierającym, wtedy Zbawiciel odbije swój wizerunek już nie na welonie, ale w moim sercu przez łaskę uświęcającą i uczynkową /MBII, s. 130-131/.

16. „Przypatrzcie się, czy jest boleść jako boleść moja?” /Lm 1,12/

Podźwignąwszy się z upadku, idzie Pan Jezus dalej z krzyżem; popychany przez siepaczy, resztkami sił zdąża na miejsce ukrzyżowania. Nagle zabiega mu drogę Jego najmilsza Matka. Jakie to było spotkanie! Widzi, że Maryja mimo strasznego smutku nie poddaje się rozpaczy, lecz zgadza się z wolą Bożą i nie narzeka na swój smutny los, ale zawsze powtarza: „Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. W ten sposób Matka Najświętsza pociesza Syna i pomaga mu w dźwiganiu krzyża. Pan Jezus cierpi, gdyż swoją męką sprawia ból Matce, ale widzi w Niej naszą Współodkupicielkę, która współcierpiąc z Synem przyczynia się do naszego zbawienia.

Matko Najświętsza, Matko Dziewico, niech żal Twojej duszy i mnie się udzieli! Kocham Cię, Matko Boleściwa, która idziesz tą drogą, jaką kroczył Twój najmilszy Syn. Drogą hańby i poniżenia, drogą wzgardy i przekleństwa, wyryj mnie na swym Niepokalanym Sercu i, jako Matka Miłosierdzia, wyjednaj mi łaskę, bym idąc za Jezusem i za Tobą nie załamał się na tej ciernistej drodze, jaką i mnie Miłosierdzie Boże wyznaczyło /MBII, s. 123/.

17. „Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości; ; jak wosk się staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje” /Ps 22, 15-16/

Dlaczego Pan Jezus wkłada tyle bólu w swą mękę? Bo pragnie żarem swego Serca rozpłomienić naszą miłość, bo chce we własnej krwi poślubić nasze dusze i skłonić je do tkliwego przywiązania do niego, do zupełnego oddania Mu naszej istoty i całego naszego życia.

Przy trzecim upadku Pan Jezus leży w prochu ziemi i błaga Ojca Niebieskiego o miłosierdzie dla zatwardziałych grzeszników, by wyjednać im skuteczną łaskę do szczerego i trwałego nawrócenia. Rany, ciernie, bicze i ciężki krzyż – oto wymowne znaki strasznych cierpień Pana Jezusa za grzeszników, ale trzeci upadek Jego pod krzyżem wyjednuje im łaski potrzebne do ocalenia.

Za mnie cierpi Jezus i za mnie upada pod krzyżem! Gdzie byłbym dziś bez tych cierpień Zbawiciela? /…/ Dlatego wszystko, co dziś mamy i czym jesteśmy w znaczeniu nadprzyrodzonym, zawdzięczamy tylko męce Pana Jezusa. Nawet niesienie naszego krzyża nic nie znaczy bez łaski. Dopiero męka Zbawiciela czyni naszą skruchę zasługującą, a pokutę skuteczną. Dopiero Jego miłosierdzie, ujawnione w potrójnym upadku, jest rękojmią mojego zbawienia /MBII, s. 140/.

18. „Dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął” /Mk 15,23/

Co uczynił Pan Jezus z tym napojem? Nie odrzucił go zupełnie, tylko skosztował tego napoju. Jednak go nie wypił, albowiem nie chciał zmniejszać swych boleści. Pragnął złożyć ofiarę z całą świadomością i przebłagać Ojca Niebieskiego za grzechy, pijaństwa i innego rodzaju wykroczenia, jakich się ludzie dopuszczają zmysłem smaku.

Im dalej zagłębiam się w rozważanie Twojej męki, najmiłosierniejszy Zbawicielu, tym lepiej poznaję miłość i nieskończone miłosierdzie, jakie okazałeś mi w czasie tych strasznych cierpień. Przez te rany Twoje, odnowione przy obnażeniu z szat, i przez gorycz napoju, przygotowanego – niestety – moimi niewiernościami, nie dopuszczaj, by ta wielka ofiara Boskiego miłosierdzia była dla mnie daremna. Pomnażaj we mnie z dnia na dzień łaskę uświęcającą, by ona wyniszczyła we mnie wszelkie pożądliwości /MBII, s. 144-145/.

19. „A gdy przybyli na miejsce, które się zowie Kalwaria, tam ukrzyżowali Go”/Łk 23,33/

Biedny Pan Jezus! Żywy Ptak, przygwożdżony do ściany przez niesfornych łobuzów, większą wzbudza litość u widzów niż Zbawiciel, przybity do krzyża, który swoją nagością chce okryć naszą duszę i zasłonić całą ludzkość przed zasłużonymi karami, a wyciągając ręce pragnie powstrzymać gromy zasłużonej kary Bożej za grzechy. Kiedy opiera o drzewo krzyża ukoronowaną cierniem głowę i zalanymi krwią oczami spogląda na błękit nieba,- zanosi modlitwę do Ojca o zadośćuczynienie za grzechy. Łzy spływające na Jego policzki są to lecznicze wody na rany wędrowca, który wpadł między zbójców i został pobity i odarty. To miłosierny Samarytanin, który balsamem swoich łez leczy po dziś dzień nasze rany. /MBII, s. 147/.

20. „Tam Go ukrzyżowali /Łk 23,33/

Stańmy w myślach na Golgocie pod krzyżem Pana Jezusa i rozważajmy straszną scenę. Pomiędzy niebem i ziemią wisi Zbawiciel. Za miastem, odtrącony od swego ludu, wisi jak zbrodniarz między dwoma zbrodniarzami, jako obraz najstraszliwszej nędzy, opuszczenia i męki. Ale jest On podobny do wodza, który podbija narody – nie mieczem i orężem, ale krzyżem- nie w celu ich zniszczenia, ale w celu ocalenia. Bo też krzyż Zbawiciela stanie się odtąd narzędziem Bożej chwały, sprawiedliwości Boga, jako należna kara za grzechy. Nawet swemu jednorodzonemu Synowi Ojciec kazał przejść przez takie straszne cierpienie krzyża, gdy ten Syn wziął na siebie brzemię grzechów całej ludzkości.

Przede wszystkim zaś krzyż stał się narzędziem nieskończonego miłosierdzia Bożego, stał się zewnętrznym znakiem łaski Bożej /MBII, s. 150-151/.

21. „A dzieląc się szatami Jego, rzucili losy” /Łk 23,34/

Tajemnica rozdzielenia szat uczy nas umiłowania ubóstwa. Całym majątkiem Jezusa były te ubogie szaty, ale i tych pozbył się, by pójść nagi do Ojca, jak nagi narodził się w Betlejem.

Rozdzielenie szat Pana Jezusa uczy nas, jak mamy korzystać z łask Bożych. Jeżeli nawet szaty swoje Jezus oddał żołnierzom, jakże powinniśmy się starać, by nie marnować żadnego dnia, żadnej chwili, żadnej okazji, bowiem wszystko to może nas uświęcić i przy czystej intencji nawet najmniejszy czyn może otworzyć nam niebo. Wreszcie ta tajemnica przypomina nam, że mamy się starać o jedność braci odłączonych z Kościołem, gdyż brak jedności rozrywa szatę Zbawiciela. Jedność Kościoła była ostatnim życzeniem Pana Jezusa wyrażonym w modlitwie w wieczerniku /J 17,21/ i ta jedność powinna być przedmiotem naszych usilnych starań.

22. „A dzieląc się szatami Jego, rzucili losy” /Łk 23,34/

Stanę pod krzyżem Chrystusa, pod urokiem Jego wielkiego ubóstwa. Wstydzę się, że szczególnie pod tym względem pozostaję tak daleko od Niego. Użycz mi łaski, Panie, bym z tego, co mi wyznawcy Twoi składają jakby dla Ciebie, taki czynił użytek, jaki się Tobie podoba, i nigdy do dóbr doczesnych sercem się nie przywiązywał. Bym wszystko wolał utracić, aniżeli łaskę Twoją. A jeżeli mi zechcesz zesłać prawdziwe ubóstwo, bym się nigdy tego nie wstydził i nie narzekał. /MBII, s. 156-157/.

23. „Jezus mówił: Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią” /Łk 23,34/

Im większa była złość nieprzyjaciół Pana Jezusa, im bardziej z Niego szydzili i drwili, tym większe im okazywał miłosierdzie. /…/ Oto Jego konające usta zanoszą ostatnią modlitwę… Za kogo? Czy za ukochaną Matkę Bolesną?.. czy za niewiasty?… czy za Apostołów?… czy za przyszłych swoich wyznawców? Nie. Jego ostatnie spojrzenie pada na zgraję drapieżców otaczających Jego krzyż, a usta ścinające się śmiercią szepczą słowa: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią!”

Przebaczenie uraz jest największą ozdobą człowieczeństwa, ukazaniem naszej ludzkiej godności. /…/ Myli się bardzo, kto w przebaczeniu uraz chce widzieć małoduszność, brak poczucia osobistej godności, honoru i męstwa. Przeciwnie, to dowód wielkoduszności człowieka, który posiada heroiczną cierpliwość chrześcijańską. /MBII, s. 166/.

24. „Niewiasto, oto syn Twój! Potem rzekł uczniowi: Oto Matka twoja” /J 19,26/

Pan Jezus z krzyża patrzył na swoją Matkę, znał Jej myśli, widział Jej cierpienia i poświęcenie, kochał Ją jako najlepszy Syn, oceniał Jej współudział w dziele Odkupienia i troszczył się o Nią.

Jakaż to wzruszająca troska Jezusowego Serca! W ostatniej chwili swego życia pamięta o Tej, która dała Mu to życie. Oddaje Maryję temu, którego najbardziej umiłował, bo ten lepiej Ją zrozumie, gdy będzie opowiadać o swoim prawdziwym Synu. Jako najmłodszy z Apostołów Jan obdarzy Ją zarówno uczuciem najgłębszego szacunku, jak i czułością. Będzie naprawdę Ją uważał za swoją Matkę, bo wie, iż Ona więcej uczyni dla niego, niż on dla niej.

Trudno sobie nawet wyobrazić, jak te słowa i ostatnie spojrzenia Chrystusa zjednoczyły serce Maryi i Jana; wyraziły one nie tylko troskę Syna o los doczesny swej Matki, ale zarazem nadały Maryi nadprzyrodzone macierzyństwo i nadprzyrodzone synostwo odkupionej z grzechu ludzkości /MBII, s. 171/.

25. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” /Mt 27,46/

Wisi On rozpięty na twardym, surowym drzewie. Plecy i barki ma skatowane. Wisi zbroczony krwią, jak gdyby miał jedną czerwoną ranę od głowy do stóp. W jego skronie wciskają się liczne ostre ciernie i pieką jak płomienie. W Jego rękach i stopach tkwią czarne gwoździe i palą jak ogień. Nienaturalne ułożenie ciała przy okrutnym wygięciu skręconych ramion i goleni, powoduje zwolna zamieranie ciała i wstrzymuje krążenie krwi. Z trudem poruszają się płuca w ściśniętych piersiach, serce bije coraz wolniej przybliżając godzinę zgonu. Wskutek zwężenia i rozerwania żył krew nie spływa z głowy powodując dokuczliwy ból, kłujący w karku i skroniach. Dlatego czoło i mózg są jakby w ogniu, a niezliczone rany przechodzą w gangrenę. Całe ciało Zbawiciela jest jednym bólem i jedną męką, bez nadziei najmniejszej ulgi. Pozostaje tylko Ojciec, który teraz jak gdyby o nim zapomniał.

26. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” /Mt 27,46/

W tajemnicy swego opuszczenia Pan Jezus wyświadczył nam wszystkim nieskończone miłosierdzie, które nikogo nie opuszcza, nawet największego grzesznika, dopóki jeszcze żyje. Chociażby on stracił łaskę uświęcającą, choćby uczynki jego były martwe, to znaczy nie zasługujące na życie wieczne, Miłosierdzie Boże nie przestaje używać wszelkich sposobów, aby grzesznik się opamiętał.

27. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” /Mt 27,46/

Skarżysz się Panie, na swe opuszczenie przez Boga, bo doznajesz największego bólu, iż mimo krzyża i mąk Twoich dusze giną. Chciałbym Cię pocieszyć w pracy apostolskiej i te dusze ratować, ale bez Twej łaski tego nie dokonam. Daj im więc łaskę prawdziwego nawrócenia. Chcesz przeprowadzać dusze wybrane przez opuszczenie, by się oczyściły i należały do Ciebie bez zastrzeżeń. Przez tę ciemność wyniszczasz w nich wszelką miłość własną, odrywasz je od wszystkiego, co mają najdroższego i pragniesz, by wówczas przychodziły do Ciebie i wołały jak Ty na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mię opuścił?” I ja w tych chwilach przyjdę do Ciebie, a Ty – wierzę – zrozumiesz każde drgnienie serca i usuniesz ciemności z mojego umysłu, a ześlesz swe światło, z którym pójdę przez życie aż do śmierci /MBII, s.182n/.

28. „Jezus zaś, gdy skosztował octu, rzekł: Wykonało się” /J 19,30/

Jak przy stworzeniu dzięki słowu „Niech się stanie” powstał świat, tak i teraz przy Odkupieniu w słowie „Wykonało się” odrodził się świat z nieskończonego miłosierdzia Bożego. Bóg napełnił niebo radością, a na ziemię zlał pokój, zapowiedziany przez Aniołów nad betlejemskim żłóbkiem. To wspaniała wieść o ostatecznym zwycięstwie prawdy nad kłamstwem i złością piekła.

Słowo „Wykonało się” wzbudzało, wzbudza i zawsze będzie wzbudzać wielką radość na ziemi. Wykonało się zbawienie, dlatego cieszą się wszyscy odkupieni, a przede wszystkim uczniowie Chrystusa Pana wszystkich wieków i czasów, iż się dokonała krwawa ofiara, w której Pan Jezus złożył godne zadośćuczynienie za grzechy, przebłagał zagniewaną sprawiedliwość Bożą i wyjednał przebaczenie za grzechy ludzkie. Radują się biedne dzieci Adama, że grzech pierworodny jest zgładzony, że przywrócone synostwo Boże, że otwierają się bramy nieba, że krew Chrystusa, „wołająca głośniej niż krew Abla” /Hbr 12,24/, błagać będzie za nami w nieustającej ofierze Mszy św. oraz w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza /MBII, s.187-188/.

29. „Umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie do końca ich umiłował” /J 13,1/

Pan Jezus myje nogi swoim uczniom. Jest to największa pokora… Patrzmy! Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Pan nieba i ziemi, Wszechpotężny Władca świata, któremu ziemia podnóżkiem, który utrzymuje wszystko w swej mocy, uniża się do ziemi i myje stopy swym uczniom. Zdawałoby się, że w tym momencie Zbawiciel będzie nowe światy powoływał do bytu, popychał gwiazdy po torach, poskramiał morskie burze lub wskrzeszał umarłych! A On schyla się na kolanach przed każdym z osobna i umywa nogi tym prostakom, ludziom bez wykształcenia spełniając najniższą posługę, która dawniej była udziałem niewolników w domach bogatych panów.

Patrzmy jak spełnia swą czynność dokładnie: wodą polewa nogi, szoruje swymi rękami, którymi błogosławił chleb, którymi groził faryzeuszom, które rozpiął i dał przybić na krzyżu. Następnie wyciera ręcznikiem dając poznać, że wielkość i znaczenie nie zależy od tego, co kto robi, ale jak to robi.

/Kazania Pasyjne, Wilno 1940, s.20, mps/.

30. „A gdy przyszli na miejsce, zwane „Czaszką”, ukrzyżowali tam Jego” /Łk 23,33/

Stańmy pod krzyżem Chrystusa, pod urokiem Jego łaski, próbujmy zrozumieć Jego wielkie cierpienie, z których spływa kojący balsam, by uzdrowić naszą naturę. By to uzdrowienie było skuteczne dla nas, wsłuchajmy się w upomnienia św. Pawła: „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami” /Ga 5,24/. Tak najmilsi! Z miłości ku Jezusowi ukrzyżujmy sami siebie, jeśli chcemy, by nas nasze grzechy i namiętności nie przybiły do krzyża powodując śmierć wieczną.

Naśladujmy Chrystusa w pokornym znoszeniu swych krzyży, w umartwieniu swoich pożądliwości, jak to czynił św. Paweł, gdy sam o sobie pisał: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża… lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego” /Ga 2,19; 1Kor 9,27/. Wtedy krzyż Jezusa stanie się dla nas źródłem szczęścia i zbawienia /Kazania Pasyjne, Wilno 1940, s.11/.

31. „Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego: kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?” /Ps 42, 1-3/

Tajemnica napojenia octem zawiera w sobie głęboką myśl. Gorycz napoju podanego Zbawicielowi oznacza gorycz grzechu, który Zbawiciel świata przyjął na siebie. Grzech bowiem jest goryczą dla Boga, który się brzydzi grzechem, a zarazem jest goryczą i dla człowieka, który przez grzech traci miłość i łaskę Stwórcy, a zasługuje na wieczną karę. Chrystus ze swego miłosierdzia przyjął ocet, aby go przemienić w swojej męce w słodki napój, czyli wysłużyć nam drogocenny dar łaski Bożej, jaka nas z grzechów oczyści. Ponadto Pan Jezus przez picie octu zadośćczynił za grzeszną rozkosz, jakiej się dopuścili pierwsi rodzice w raju spożywając owoc zakazany. „Rozkoszą moją jest być z synami człowieczymi”, mówisz do mnie, Zbawicielu. Jakie to wielkie miłosierdzie Twoje, że pragniesz przebywać z nicością, dajesz mi siebie, przemieniasz mnie w siebie i czynisz mnie świętym. To jest bezmiar Twego miłosierdzia /MBII, s.185-186/.

W Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Myśliborzu Nowenna odprawiana uroczyście-
w Wielki Piątek i Wielką Sobotę po nabożeństwach, a od Wielkanocy na Mszach Świętych wieczornych (godz. 18.00) do Niedzieli Miłosierdzia Bożego

Nowennę do Miłosierdzia Bożego napisała s. Faustyna pod dyktando – jak mówiła – samego Pana Jezusa, który polecił odmawiać ją przede wszystkim od Wielkiego Piątku do Niedzieli Przewodniej – Święta Miłosierdzia Bożego. „Pragnę – mówił do niej Pan Jezus – abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły, ochłody i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca Mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę moją o łaski dla tych dusz” (Dz. 1209).

NOWENNA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

„NOWENNA, którą kazał mi Pan Jezus napisać i odprawiać przed Świętem Miłosierdzia, ma się rozpoczynać w Wielki Piątek.

Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a w szczególności w godzinie śmierci.
W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego. Czynić to będziesz w tym i przyszłym życiu. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę moją o łaski dla tych dusz.

DZIEŃ PIERWSZY

Słowa Pana Jezusa:

„Dziś sprowadź Mi ludzkość całą, a szczególnie wszystkich grzeszników, i zanurzaj ich w morzu miłosierdzia Mojego, a tym pocieszysz Mnie w gorzkim smutku, w jakim pogrąża Mnie utrata dusz”.

Modlitwa s. Faustyny:

„Jezu najmiłosierniejszy, którego właściwością jest litować się nad nami i przebaczać nam, nie patrz na grzechy nasze, ale na ufność, jaką mamy w nieskończoną dobroć Twoją, i przyjmij nas wszystkich do mieszkania najlitościwszego Serca swego, i nie wypuszczaj nas z niego na wieki. Błagamy Cię przez miłość Twoją, która Cię łączy z Ojcem i Duchem Świętym.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na ludzkość całą, a szczególnie na biednych grzeszników. Ludzkość ta jest zamknięta najlitościwszym Sercu Jezusa i dla Jego bolesnej męki okaż nam miłosierdzie swoje, abyśmy wszechmoc miłosierdzia Twego wysławiali na wieki wieków. Amen”.

Koronka do Miłosierdzia Bożego

DZIEŃ DRUGI

Słowa Pana Jezusa:

„Dziś sprowadź Mi dusze kapłańskie i zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu Moim. One dały Mi moc przetrwania gorzkiej męki; przez nie, jak przez kanały, spływa na ludzkość miłosierdzie Moje”.

Modlitwa s. Faustyny:

„Jezu najmiłosierniejszy, od którego wszystko co dobre pochodzi, pomnóż w nas łaskę, abyśmy spełniali godne uczynki miłosierdzia, by ci, co na nas patrzą, chwalili Ojca miłosierdzia, który jest w niebie.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na grono wybranych w winnicy swojej, na dusze kapłańskie i zakonne, i obdarz ich mocą błogosławieństwa swego, a dla uczuć Serca Syna swego, w którym te dusze są zamknięte, udziel im mocy i światła swego, aby mogli przewodzić innym na drogach zbawienia, by wspólnie śpiewać cześć niezgłębionemu miłosierdziu Twemu na wieki wieczne. Amen”.

Koronka do Miłosierdzia Bożego

DZIEŃ TRZECI

Słowa Pana Jezusa:

„Dziś sprowadź Mi wszystkie dusze pobożne i wierne, i zanurz je w morzu miłosierdzia Mojego; dusze te pocieszały Mnie w drodze krzyżowej, były tą kroplą pociechy wśród morza goryczy”.

Modlitwa s. Faustyny:

„Jezu najmiłosierniejszy, który wszystkim udzielasz łask swych nadobficie ze skarbca miłosierdzia swego, przyjmij nas do mieszkania najlitościwszego serca swego i nie wypuszczaj nas niego na wieki. błagamy Cię o to przez niepojętą miłość Twoją, jaką pała Twe Serce ku Ojcu niebieskiemu.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze wierne, jako na dziedzictwo Syna swego i dla Jego bolesnej męki udziel im błogosławieństwa i otaczaj je swą nieustanną opieką, aby nie utraciły miłości i skarbu wiary świętej, ale by z całą rzeszą aniołów i świętych wysławiały niezmierzone miłosierdzie Twoje na wieki wieczne. Amen”.

Koronka do Miłosierdzia Bożego

DZIEŃ CZWARTY

Słowa Pana Jezusa:

„Dziś sprowadź Mi pogan i tych, którzy Mnie jeszcze nie znają. I o nich myślałem w swej gorzkiej męce, a przyszła ich gorliwość pocieszyła Serce Moje. Zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego”.

Modlitwa s. Faustyny:

„Jezu najlitościwszy, który jesteś światłością świata całego, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze pogan, które Cię jeszcze nie znają; niechaj promienie Twej łaski oświecą ich, aby i oni wraz z nami wysławiali przedziwne miłosierdzie twoje, i nie wypuszczaj ich z mieszkania najlitościwszego Serca swego.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na dusze pogan i tych, co Cię jeszcze nie znają, a są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Pociągnij je do światła Ewangelii. Dusze te nie wiedzą, jak wielkim jest szczęściem Ciebie miłować. Spraw, aby i one wysławiały hojność miłosierdzia Twego na wieki wieczne. Amen”.

Koronka do Miłosierdzia Bożego

DZIEŃ PIĄTY

Słowa Pana Jezusa:

„Dziś sprowadź Mi dusze braci odłączonych i zanurz ich w morzu miłosierdzia Mojego. W gorzkiej męce rozdzielali Mi ciało i Serce, to jest Kościół Mój. Kiedy wracają do jedności z Kościołem, goją się rany Moje i tym sposobem ulżą Mi w męce”.

Modlitwa s. Faustyny:

„Jezu najmiłosierniejszy, który jesteś dobrocią samą, Ty nie odmawiasz światła proszącym Ciebie, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze braci naszych odłączonych i pociągnij ich swym światłem do jedności z Kościołem, i nie wypuszczaj ich z mieszkania najlitościwszego Serca swego, ale spraw, aby i oni uwielbili hojność miłosierdzia Twego.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia swego na dusze braci naszych odłączonych, zwłaszcza tych, którzy roztrwonili dobra Twoje i nadużyli łask Twoich, trwając uporczywie w swych błędach. Nie patrz na ich błędy, ale na miłość Syna swego i na gorzką mękę Jego, którą podjął dla nich, gdyż i oni są zamknięci w najlitościwszym Sercu Jezusa. Spraw niech i oni wysławiają wielkie miłosierdzie Twoje na wieki wieczne. Amen”.

Koronka do Miłosierdzia Bożego

DZIEŃ SZÓSTY

Słowa Pana Jezusa:

„Dziś sprowadź Mi dusze ciche i pokorne, i dusze małych dzieci, i zanurz je w miłosierdzie moim. Dusze te najwięcej podobne są do Serca Mojego, one krzepiły Mnie w gorzkiej konania męce. Widziałem je jako ziemskich aniołów, którzy będą czuwać u Moich ołtarzy. Na nie zlewam całymi strumieniami łaski. Łaskę Moją jest zdolna przyjąć tylko dusza pokorna; dusze pokorne obdarzam swoim zaufaniem”.

Modlitwa s. Faustyny:

„Jezu najmiłosierniejszy, który sam powiedziałeś: Uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego Serca…, przyjm do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze ciche i pokorne, i dusze małych dzieci. Dusze te wprowadzają w zachwyt niebo całe i są szczególnym upodobaniem Ojca niebieskiego, są wonnym bukietem przed tronem Bożym, zapachem, którym sam Bóg się napawa. Dusze te mają stałe mieszkanie w najlitościwszym Sercu Twoim i nieustannie wyśpiewują hymn miłości i miłosierdzia na wieki.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze ciche, pokorne i dusze małych dzieci, które są zamknięte w mieszkaniu najlitościwszego Serca Jezusa. Dusze te są najbardziej upodobnione do Syna Twego; woń tych dusz wznosi się z ziemi i dosięga tronu Twego. Ojcze Miłosierdzia i wszelkiej dobroci, błagam Cię przez miłość i upodobanie, jakie masz w tych duszach, błogosław światu całemu, aby wszystkie dusze razem wyśpiewywały cześć miłosierdziu Twemu na wieki wieczne. Amen.”

Koronka do Miłosierdzia Bożego

DZIEŃ SIÓDMY

Słowa Pana Jezusa:

„Dziś sprowadź Mi dusze, które szczególnie czczą i wysławiają miłosierdzie Moje, i zanurz je w miłosierdziu Moim. Te dusze najwięcej bolały nad Moją męką i najgłębiej wniknęły w ducha Mojego”

Modlitwa s. Faustyny:

„Jezu najmiłosierniejszy, którego Serce jest miłością samą, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze, które szczególnie czczą i wysławiają wielkość miłosierdzia Twego. Dusze te są mocne siłą Boga samego; wśród wszelkich udręczeń i przeciwności idą naprzód ufne w miłosierdzie Twoje. Są one zjednoczone z Tobą i dźwigają ludzkość całą na swoich barkach. Te dusze nie będą sądzone surowo, ale miłosierdzie Twoje ogarnie je w chwili zgonu.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze, które wysławiają i czczą największy przymiot Twój, to jest niezgłębione miłosierdzie Twoje, i które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Dusze te są żywą Ewangelią, ręce ich pełne uczynków miłosierdzia, a serce przepełnione weselem śpiewa pieśń miłosierdzia Najwyższemu. Błagam Cię Boże, okaż im miłosierdzie swoje według nadziei i ufności jaką w tobie pokładały. Niech spełni się na nich obietnica Jezusa, który powiedział, że dusze, które czcić będą to niezgłębione miłosierdzie Jego, sam bronić będzie w życiu, a szczególnie w godzinie śmierci, jako swej chwały. Amen”.

Koronka do Miłosierdzia Bożego

DZIEŃ ÓSMY

Słowa Pana Jezusa:

„Dziś sprowadź Mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym, i zanurz je w przepaści miłosierdzia Mojego; niech strumienie krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze Mnie umiłowane, wypłacają się Mojej sprawiedliwości. W twojej mocy jest przynieść im ulgę. Bierz ze skarbca Mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj je za nie. O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości.”

Modlitwa s. Faustyny:

„Jezu najmiłosierniejszy, który sam powiedziałeś, ze chcesz miłosierdzia, otóż wprowadzam do mieszkania Twego najlitościwszego Serca dusze czyśćcowe, które są Ci bardzo mile, a które jednak wypłacać się muszą Twej sprawiedliwości. Niech strumienie krwi i wody, które wypłynęły z Serca Twego, ugaszą płomienie ognia czyśćcowego, aby i tam się sławiła moc miłosierdzia Twego.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze w czyśćcu cierpiące, które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Błagam Cię przez bolesną mękę Jezusa, Syna Twego, i przez gorycz, jaką była zalana Jego przenajświętsza dusza, okaż miłosierdzie swoje duszom, które są pod sprawiedliwym wejrzeniem Twoim. Nie patrz na nie inaczej, jak tylko przez rany Jezusa, Syna Twego, najmilszego, bo wierzymy, że dobroć Twoja i litość są nieskończone. Amen”

Koronka do Miłosierdzia Bożego

DZIEŃ DZIEWIĄTY

Słowa Pana Jezusa:

„Dziś sprowadź Mi dusze oziębłe i zanurz je w przepaści miłosierdzia Mojego. Dusze te najboleśniej ranią Serce Moje. Największej odrazy doznała dusza Moja w Ogrójcu od dusz oziębłych. One były powodem, iż wypowiedziałem: Ojcze, oddal ode Mnie ten kielich, jeżeli jest taka wola Twoja. Dla nich ostateczną deską ratunku jest – uciec się do miłosierdzia Mojego.”

Modlitwa s. Faustyny:

„Jezu najlitościwszy, który jesteś litością samą, wprowadzam do mieszkania najlitościwszego Serca Twego dusze oziębłe. Niechaj w tym ogniu czystej miłości Twojej rozgrzeją się te dusze zlodowaciałe, które, podobne do trupów, takim Cię wstrętem napawają. O Jezu najlitościwszy, użyj wszechmocy miłosierdzia swego, pociągnij je w sam żar miłości swojej i obdarz je miłością świętą, bo Ty wszystko możesz.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze oziębłe, które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Ojcze miłosierdzia, błagam Cię przez gorzką mękę Syna Twego i przez trzygodzinne konanie Jego na krzyżu, pozwól, aby i one wysławiały przepaść miłosierdzia Twego” (Dz. 1209-1229)

Koronka do Miłosierdzia Bożego

ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

Pan Jezus żądał ogłoszenia Święta Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Powiedział:

” Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego, która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat”.
(Dz. 699)

Koronka do Miłosierdzia Bożego

Jezu, ufam Tobie!

Szanowne Panie i Wielebne Siostry,

Przed trzema laty Panie składały śluby w Wilnie, w kaplicy Sióstr Karmelitanek, którą widziała w duchu św. p. Siostra Faustynai opisała ją b. dokładnie. Ślubowanie owo miało charakter katakumbowy: przedzieranie się po ciemnych ulicach w nocy, grożące na każdym kroku niebezpieczeństwo zatrzymania, a nawet pewna obawa w czasie nabożeństwa, by kto nie powołany nie podpatrzył, nie wydał czy nie zdradził. Obecnie z woli Bożej i z łaski Jego Ekscelencji Ks. Administratora Apostolskiego Panie mają już swój kąt i kościół, mogą lepiej przygotować się do tego wielkiego momentu, lepiej zrozumieć i odczuć jego doniosłość i lepiej przejąć się tą odpowiedzialnością, jaką bierzecie na siebie zarówno wobec Boga i Kościoła, jak i wobec społeczeństwa, narodu, całej ludzkości i siebie samych.
Jesteście bowiem pierwszymi cegiełkami w fundamencie pod gmach, który ma stanąć z woli Bożej dla zaradzenia aktualnym potrzebom Kościoła doby bieżącej i nadchodzącej.
A jak w każdej budowie od jakości fundamentu zależy jej trwałość, tak i tutaj od Waszego wyrobienia duchowego i zjednoczenia z Najmiłosierniejszym Zbawicielem, od Waszego samozaparcia się i poświęcenia, od Waszej prostoty i roztropności, a przede wszystkim od Waszej ufności Miłosierdziu Bożemu i gorliwości w szerzeniu tego kultu – zależy rozwój przyszłego Zgromadzenia Sług Najmiłosierniejszego Zbawiciela, owocność jego prac, jak i doskonałość przyszłych jego członków. Chciałbym, by każda z Was została świętą nie według jednego szablonu, ale każda indywidualnie według
Chciałbym, by każda z Was została świętą nie według jednego szablonu, ale każda indywidualnie według swoich wrodzonych i nabytych dyspozycji dodatnich i łask Bożych, których Najmiłosierniejszy Zbawiciel obficie udziela każdej stosownie do potrzeb duszy. O to się modlę w każdej Mszy św. za każdą pojedynczo, które znam i których może jeszcze nie znam, i za wszystkie razem, jako za Oblubienice Najmiłosierniejszego Zbawiciela, powiernice Jego tajemnicy Miłosierdzia i pracownice w Jego winnicy.

Nigdy może ta winnica nie potrzebowała tyle rąk do pracy, co teraz; nigdy może gleba jej nie była tak wyjałowiona, nigdy może nie było w niej tyle chwastów, nie było tyle różnorodnych potrzeb, co obecnie. Toteż i różne zamiłowania i usposobienia, różne temperamenty i dążności, mogą znaleźć i na pewno znajdą odpowiednią w tej winnicy placówkę, by w różnorodności prac zachować jedność idei głównej, jedność celu i jedność głównych środków doskonałości. W wielości jedność – to jest naczelna zasada sztuk pięknych, naczelna zasada nauki i naczelna zasada doskonałości. O tę jedność modlił się Chrystus przed męka swoją „Aby wszyscy byli jedno, jak Ty – Ojcze – we Mnie, a Ja w Tobie, – aby wszyscy byli jedno: jak i my jedno jesteśmy”. O tę jedność w wielości macie starać się również Wy, Szanowne Panie, przy zachowaniu indywidualności każdej. Wprawdzie żyjecie w rozproszeniu, a w przyszłości praca w Akcji Katolickiej i Akcji Katolicko Społecznej, również będzie wymagała życia nieraz poza domem po 2 lub 3. Mimo to należy jedność zachować, która się ujawnia we wzajemnej siostrzanej miłości. Bóg dał światu zasadnicze trzy prawa; a każde z nich potrąca o miłość. Prawo naturalne „obchodź się z drugim, jak chcesz, by się obchodzono z tobą”. Prawo Mojżeszowe – „życz innym, jak sam sobie”. Wreszcie prawo łaski „abyście się społecznie miłowali, jak ja was umiłowałem”. Aby się po mistrzowsku przejąć zasadą miłości siostrzanej, przypatrzmy się dwom pobudkom miłości, która winna stać się dla Was ideałem, przejść w czyn Waszego zakonnego życia i opromienić każdy dzień, każdą przykrość i być nagrodą za opuszczenie wszystkiego.

a) Nakaz Chrystusa: „To jest przykazanie moje, abyście się społecznie miłowali”. Dla zakonnicy ten nakaz jest ścisłym obowiązkiem, wynikającym z dążenia do doskonałości: mamy się upodobnić do Chrystusa pod każdym względem.

b) Jesteśmy dziećmi jednego Ojca, członkami mistycznego ciała Chrystusowego – Kościoła, nas zespala ta sama wiara, karmi ta sama Eucharystia, ślubujemy temuż samemu Oblubieńcowi, ożywiają te same cele i czeka ta sama nagroda. Miłość wzajemną można nazwać probierzem miłości Boga: „chcesz się dowiedzieć, czy kochasz Boga, patrz, czy kochasz swe siostry”, mówi św. Teresa od Pana Jezusa. „Potem poznają, że jesteście uczniami moimi, jeżeli miłość jeden ku drugiemu mieć będziecie”, powiada Pan Jezus. „Jeśliby kto rzekł, że Boga miłuje, a bliźniego miał w nienawiści, kłamcą jest”; mówi św. Jan Apostoł. Stąd wynika, że miłość wzajemna, to umiłowanie cnót Chrystusowych, bo Jezus nauczył jej życiem, dowiódł krzyżem, a stwierdził i po dziś dzień stwierdza swoim życiem eucharystycznym.

Miłość zakonna różni się od świeckiej, która się opiera na węzłach krwi, interesu, zmysłów i dlatego jest krucha, nikła i niestała.

W zakonie trwały węzeł jednoczy zebranych z różnego pochodzenia, o różnych usposobieniach, różnego charakteru, wyrobienia, wykształcenia, sprytu, ofiarności – a to wszystko zespolone i zjednoczone w Chrystusie jednym celem, jedną ideą tworzy węzeł harmonijny przez miłość. Węzeł przyrodzony tego nie potrafi uczynić; trzeba tu koniecznie miłości wyższej, bez której zakon będzie piekłem. Miłość winna być duszą, ozdobą i podwaliną Zgromadzenia Sług Najmiłosierniejszego Zbawiciela, – doskonałością życia wspólnego i z potrzeby odosobnionego, pociechą w strapieniach i nagrodą za trudy i prace. Miłość – to punkt wyjścia, – to środek i to cel doskonałości zakonnej. „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest; miłość nie zajrzy, złości nie wyrządza, nie nadyma się, nie jest czci pragnąca, nie szuka swego, nie wzrusza się ku gniewu, nie myśli złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się weseli z prawdy, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko wytrwa. Miłość nigdy nie ginie”. (I Kor. 13, 4-8). Aby zrozumieć myśl tych słów św. Pawła, trzeba widzieć bliźniego w Sercu Najmiłosierniejszego Zbawiciela, który ustawicznie zlewa swe łaski przez nas na tych właśnie, z którymi mamy żyć i pracować, a przez nich i na nas.

Piszę o miłości nie dlatego, jakobym widział brak jej, ale dlatego, by ja powiększyć, pomnożyć i uczynić z niej podwalinę jedności Zgromadzenia, które się formuje w rozproszeniu i w przyszłości nie będzie zespolone wspólnym mieszkaniem, ale tylko ideą, środkami i cementem miłości. Jeżeli miłość będzie kwitnęła, to Zgromadzenie będzie przedsmakiem nieba i błogiego pokoju, który się udzieli innym duszom, z jakimi się będziecie spotykać w świecie. Aby to osiągnąć, trzeba każde słówko umaczać w słodyczy Najmiłosierniejszego Zbawiciela, a potem je wypowiedzieć, – trzeba się wystrzegać słów ostrych, złośliwych dowcipów, zasmucających żartów, ostrych sprzeczek i sarkazmów, – unikać nieczułości, ponurości, drażliwości, opryskliwości, szorstkości, gburowatości, zarozumiałości, afektacji i buńczuczności.

Rozlewając miłość na ziemskie istoty, nie wolno nam uszczuplać miłości Bożej, bo ona jest źródłem miłości bliźniego, a tym bardziej miłości siostrzanej, bo w zakonie kochać można tylko dla Boga, w Bogu i przez Boga. Kochać Boga – to początek, to wynik, to koniec, to cel, dla którego przedsiębierzemy wszystkie środki, – to synteza wszystkich cnót, bo tylko miłość Boga formuje wszystkie cnoty. Siostra Faustyna, której duch, niewątpliwie, towarzyszy Wam zebranym teraz na ćwiczeniach (jak i każdej pojedynczo), w swoich hymnach, pisanych już przed śmiercią, opiewa miłość Boga w tak porywających słowach, że nie można czytać bez wzruszenia i pomnożenia tej miłości.

Brak czasu nie pozwala mi ani przyjechać na Waszą uroczystość, ani dłużej pisać o tym, co mi najbardziej leży na sercu. Tedy kończę ten list, stawiając za wzór postać Matki Miłosierdzia, która najwięcej kochała Boga we wszystkich świętych i ujawniała tę miłość na zewnątrz w miłości bliźniego. Duchem będę zjednoczony z Wami, Szanowne Panie, na ćwiczeniach w Sercu Najmiłosierniejszego Zbawiciela i w Niepokalanem Sercu Matki Miłosierdzia, modląc się, by te Serca ukształtowały Was według swego planu, wzoru, by łaski Najmiłosierniejszego Zbawiciela spływały na Was przez Serce Niepokalane Matki Miłosierdzia.

Winszuję wszystkim pojedynczo i każdej z osobna wielkiego zaszczytu wybraństwa Bożego, że jesteście z woli Bożej cegiełkami pierwszymi – jak się rzekło – w fundamencie pod gmach nowego Zgromadzenia i życzę nie tylko najobfitszych łask, których – niewątpliwie Bóg udziela, ale owocnej współpracy z tymi łaskami zarówno na ćwiczeniach, jak i potem przy pracy.

Proszę złożyć ode mnie najgłębszy hołd i ucałować ręce Jego Ekscelencji Administratora Apostolskiego, któremu tyle zawdzięczacie, – najgłębsze moje uszanowanie Czcigodnemu Księdzu Proboszczowi w Myśliborzu, który jest najbliższym Waszym z ramienia J. E. opiekunem, – również Czcigodnemu Ojcu Majkowskiemu, który się podjął trudu przyjechać do Was i kierować świętymi ćwiczeniami, oraz Przewielebnemu Ojcu Wanduchowskiemu (jeżeli będzie), który jest Waszym Protektorem.

Oddany w Bogu uniżony sługa w Chrystusie

Ks. Michał Sopoćko

Białystok 12 listopada 1947r.

Kraków, dnia 8.X. 1948

Droga S. Benigno,

Przechorowałem s/ię/ na dwa zawały – zwłaszcza pierwszy raz spory kawał czasu … więc trochę późno odpisuję – równocześnie i S. Adelajdzie z Poznania. S. Faustynę pamiętam również i pozdrawiam.

Wiem, że wszystko, co dotyczy Miłos-a Bożego i Tej, którą dobroć Jezusowa raczyła wezwać do tego dzieła, żywo Was interesuje. Myślę, że x. Sopoćko wiadomości n/ie/ szczędzi.

Radują s/ię/ serca w Zgromadz-iu SS. Matki Bożej Miłosierdzia, kiedy spoglądają na jedną spośród swoich Sióstr umieszczoną na załączonej ulotce jako na „kandydatkę” do beatyfikacji – ale sądzę, że n/ie/ mniej radować s/ię/ będą Służebnice Miłosierdzia Boż-o – mając w tej ulotce dowód, że Władza kościelna już pozwala s/ię/ modlić wiernym o beatyfikację Tej, która dla Was j/est/ czymś znacznie więcej – iż jedna spośród wieku Sióstr – bo j/est/ poniekąd założycielka Wasza i jakby Matką duchowną.

Dlatego ślę Wam trochę tych ulotek dla Waszej radości i podzielenia s/ię/ nią z waszym zacnym X. Proboszczem. Na 3 – dniówkę w Myśliborzu nie mogłem przybyć – oddałem ją jednemu z Ojców (O. Fel. Machajski, Opole), który miał s/ię/ umówić co do terminu, bo wyznaczony nie dał s/ię/ zrealizować, gdyż zamiast spodziewanych kilkunastu trzydniówek nadeszło ponad 40. W dwu miesiącach nie można ich było objąć…

Dziękuję za wiadomości i fotografie, rośnijcie w liczbę i w duchu – z całego serca ślę Wam + Kapłański – i proszę o modlitwy, gdyż bardzo ich potrzebuję życzliwy

O. J. Andrasz S.J.

P.S. Kiedyż do Krakowa zaglądniecie znowu?

Na grób S. Faustyny – a równocześnie w 3 niedz. miesiąca – trafić na nabożeństwo do Miłos. Boż. w Józefowie…

Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego

„Pragnę, aby zgromadzenie takie było”. (Dz. 437) – w tych słowach św. Faustyna Kowalska otrzymała misję tworzenia nowego zgromadzenia zakonnego. Realizatorem tego polecenia stał się spowiednik św. Faustyny – bł. Ks. M. Sopoćko. Jednak sam Jezus nakreślił cel istnienia zgromadzenia, którym winno być wielbienie, głoszenie i wypraszanie Miłosierdzia Bożego dla całego świata.

Nowe zgromadzenie zakonne zawiązało się w latach 1941–1942 w Wilnie, a życie wspólne rozpoczęło 25.08.1947 r. w Myśliborzu. Zostało zatwierdzone na prawie papieskim 13.05.2008 r.

W swoim posłannictwie siostry realizują orędzie Miłosierdzia Bożego. Pragną to czynić przez dzieła apostolskie i poprzez świadectwo swojego życia, dlatego powierzają się każdego dnia Bożemu Miłosierdziu w modlitwie: „Jezu, ufam Tobie!”. Śluby zakonne są dla nich całkowitym zawierzeniem Bogu, w którym nie liczą na swoje siły, lecz na wszechmoc Bożego Miłosierdzia.

Głównym rysem duchowości Zgromadzenia jest kontemplacja Boga w Jego Miłosierdziu, bezgraniczne zaufanie oraz naśladowanie Jezusa poprzez pełnienie uczynków miłosiernych, zwłaszcza wobec najbardziej potrzebujących.

Zgromadzenie pragnie odpowiadać na aktualne potrzeby Kościoła. Swój charyzmat realizuje w Polsce i zagranicą.

Dom Generalny Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego
ul. Kard. Wyszyńskiego 169
66–400 Gorzów Wlkp.
tel.(095) 722 52 46

Dom Macierzysty Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego – Myśliborskie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego
ul. Boh. Warszawy 77
74–300 Myślibórz
tel. (095) 747 34 50

sanktuarium@jezuufamtobie.pl

www.faustyna.eu, www.jezuufamtobie.pl

Miłosierdzie Jana Pawła II

  • Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, która koi ludzkie umysły i serca, i rodzi pokój. Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy. (…) W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście!
    Jan Paweł II w Łagiewnikach w 2002

Myśli bł. ks. Michała Sopoćki

30.01.67r. Nie wszyscy wspinamy się tym samym zboczem na szczyt doskonałości, jedni miękkiego usposobienia maja przez modlitwę stać się mężnymi, a inni z natury silni pracując nad sobą muszą się stać łagodnymi i cichymi.

30.01.67r. Nie wszyscy wspinamy się tym samym zboczem na szczyt doskonałości, jedni miękkiego usposobienia maja przez modlitwę stać się mężnymi, a inni z natury silni pracując nad sobą muszą się stać łagodnymi i cichymi.

5.02. 67r. Spokój ładu przychodzi tylko z ducha ofiary; on tylko ustala nas wewnętrznie w porządku uśmiercając w nas wszystko, co nieuporządkowane.

6.02.67r. Jedną z głównych wad najtrudniejszych do zwalczania jest lenistwo. Można jednak je zwalczyć z pomocą łaski, gdyż Bóg nie nakazuje niemożliwości i każe nam się modlić dla otrzymania łaski dokonania tego, czego nie możemy.

15 III 67r. Bóg może tylko kochać i litować się, nigdy nienawidzić. Z Jego miłością splata się ludzka słabość i przewrotność. Kościół nie ryzykuje twierdzeniem, że którykolwiek z oprawców Chrystusa został potępiony.

19.III.67r. Największą przeszkodą do nawrócenia niewiernych są sami chrześcijanie, którzy nie postępują według zasad Chrystusa, nie dbają o brata swego, odpowiadając na pytanie, jak Kain „nie jestem stróżem brata mego”.

24. III.67r. Niekiedy obawa przed lekceważeniem ze strony innych i niedocenianiem staje się pobudką do wynoszenia się, nadawania sobie tonów, do narzucania swej woli. Tymczasem prostota i bezpretensjonalność jest najlepszą drogą, którą iść trzeba.

„Jedynym prawdziwym smutkiem są grzechy .Idziemy przez życie z myślą o Tobie i wciąż uciekając od Ciebie, Boże, od męczeństwa wyboru Twej drogi. Pozostała nam teraz jedna droga. Twoje Miłosierdzie. (Dz., z. 4, 18.XI. 67r.)

„Jeżeli przestaniesz mówić do Boga /modlić się/ nie spotkasz Jezusa i nie usłyszysz Go mówiącego do ciebie. (Dz., z. 4, 30 XI 1967r.)

„Pokój może być tylko miedzy równymi i doskonałymi ludźmi. „Nie masz pokoju bezbożnym” -mówi Pismo święte. Dlatego nie może być pokoju między dobrym i złym, między ludźmi złymi, między grzechem i cnotą. Od wieków toczy się walka między Michałem Archaniołem, a szatanem, między ideą „Któż jak Bóg!” a sykiem ducha ciemności: „Wy sami będziecie bogami”. Tę walkę prowadził Zbawiciel i przekazał ją wszystkim swoim wyznawcom. Nie ma pokoju miedzy prawdą a kłamstwem”. Dz., z. 4,2 IV 67r.

16. IV. 67r. „Dosyć ma dzień swojej nędzy” Należy przeżywać chwilę obecną, nie troszcząc się o następną, wtedy cierpienia nasze wydadzą się krótkie. Trzeba również czas i wieczność uważać razem a nie oddzielnie. Wówczas trwanie naszych prób wyda się błyskawicą.

„Czego nie kochamy, to nie ma dla nas wartości. Jeśli Jezusa nie kocham, jestem bez Zbawiciela. Serce jest organem życia”. (Dziennik, z. 4, 21.06.1968r.)

„Kto chce żyć pobożnie, ma się przygotować na prześladowanie” Dz. 29.06.1968r.

„Im więcej dusza kocha, tym mniej zdaje się jej, że kocha” Dz., z. 4, 25.08.1968r.

„Sami z siebie nie mamy i mieć nie możemy ani zasługi, ani cnoty, ani świętości” Dz. z. 4, 18.03. 1968r.

„Dopóki żyjemy na ziemi nie jesteśmy w stanie ciągle myśleć o Bogu, ale serce nie powinno oddalać się od Niego”. Dz. , z. 4, 20.II 68r.

„Spełniajmy tylko wolę Boga, a będziemy wciąż w obecności Jego. Tracimy ją tylko wtedy, kiedy czynimy to, czego On nie chce”. Dz. z. 4, 21.II.68r.

,,Zadaniem moim jest nie spuszczać z oczu rzeczy niebieskich i tak postępować wśród mnogich trosk, jakby mi nic nie dolegało”. Dz., z. 4., 23 II 67r.

„Pochwały budzą we mnie lęk. Nie wiele wiem o sobie, a to, co wiem, mnie bardzo zawstydza. Muszę zawsze opłakiwać me winy i pokutować za własne i innych ludzi wykroczenia. Dz., z. 4, 29 III.67r.

Szczęśliwość, która nas czeka, warta jest, aby ją okupić cierpieniem doczesnym, aby tu odpokutować za grzechy. „Świat widzi krzyż, ale nie widzi łaski, która go osładza”/św. Bernard/. Dz., z. 4,15.IV.67r.

16. IV. 67r. „Dosyć ma dzień swojej nędzy” Należy przeżywać chwilę obecną, nie troszcząc się o następną, wtedy cierpienia nasze wydadzą się krótkie. Trzeba również czas i wieczność uważać razem a nie oddzielnie. Wówczas trwanie naszych prób wyda się błyskawicą.

Jakże smutno byłoby nam bez Sakramentu Ołtarza! W kościołach nic by nie przemawiało do serca; świat byłby prawdziwym wygnaniem, bo nie byłoby pociechy w cierpieniach, światła wśród ciemności, rady w wątpliwościach. Tymczasem Przenajświętszy Sakrament zmienia wszystko w radość. (MB, t. III,

„Przez kapłaństwo Chrystus Pan jest nadal wśród nas fizycznie obecny i obdarza nas miłosierdziem, jak za swego życia ziemskiego” (MB, t. III, s. 235)

„To kapłani stają się ustami Kościoła, przez które Oblubienica Chrystusa zanosi nieustanną modlitwę, przenikając niebiosa i sprowadzając łaski miłosierdzia Bożego na całą ludzkość”. (MB, t. III, s. 235)

Koła Koronkowe

Koła koronkowe jest to grupa dziewięciu osób, które codziennie modlą się koronką do Miłosierdzia Bożego, oraz odmawiają jeden dzień, z dziewięciu dni nowenny do Miłosierdzia Bożego. Każda osoba odmawia inny dzień nowenny, dlatego każdego dnia odmawiana jest cała nowenna. Członkowie Koła spotykają się co miesiąc, albo jeśli chcą np. co tydzień i wymieniają się dniami nowenny.

Koła koronkowe jest to grupa dziewięciu osób, które codziennie modlą się koronką do Miłosierdzia Bożego, oraz odmawiają jeden dzień, z dziewięciu dni nowenny do Miłosierdzia Bożego. Każda osoba odmawia inny dzień nowenny, dlatego każdego dnia odmawiana jest cała nowenna. Członkowie Koła spotykają się co miesiąc, albo jeśli chcą np. co tydzień i wymieniają się dniami nowenny. Jest to podobny sposób modlitwy, jak w Różach różańcowych, gdzie każda osoba ma jedną tajemnicę różańca wraz z rozważaniem, a w kolejnym miesiącu następną tajemnicę i codziennie odmawiany jest cały różaniec. Zamysł Kół jest taki, że na spotkaniach, poza wspólną modlitwą koronką, powinny być poruszane tematy związane z Miłosierdziem Bożym. Za przygotowanie spotkania jest odpowiedzialny przewodniczący danego Koła, on wybiera temat, prowadzi rozważania i dyskusje. Członkowie Kół powinni też, w miarę możliwości, włączać się w działalność charytatywną w swoich środowiskach.

Koła są przeznaczone dla różnych grup wiekowych, tematy na nich poruszane mają być dostosowane do wieku. Są też Koła przewidziane dla dzieci, ich funkcjonowanie jest inne, składają się z pięciorga dzieci, które odmawiają codziennie jedną dziesiątkę koronki. Tego rodzaju Koła są przeznaczone dla małych dzieci, którym jest trudno modlić się cała koronką. Tutaj potrzebne jest też zaangażowanie osoby dorosłej, rodzica, dziadków, którzy pomogą dziecku w modlitwie, przypomną, pomodlą się wspólnie.

Grupy te powstały w Zgromadzeniu Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Oto podstawowe zasady działania Kół koronkowych w skrócie:

  1. Koła składają się z 9 członków
  2. Każdy z członków odmawia codziennie koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz jeden dzień nowenny do Miłosierdzia Bożego
  3. Każdego dnia odmawiana jest cała nowenna przez poszczególnych członków jednego Koła
  4. Na cotygodniowych lub comiesięcznych spotkaniach modlitewno-formacyjnych członkowie Koła wymieniają się dniami nowenny
  5. Na zaistnienie Kół koronkowych w parafii potrzebna jest zgoda proboszcza parafii, którego należy informować o działalności Kół (gdy Koło zawiązuje się w jakiejś grupie czy wspólnocie kościelnej, również należy skonsultować to z odpowiedzialnym za tę grupę)
  6. Spotkania prowadzi jeden z członków Koła – Przewodniczący Koła, wybierany przez całe Koło
  7. W przypadku, gdy jest większa ilość Kół, np. w parafii lub innej placówce, wszyscy członkowie mogą mieć wspólne spotkania
  8. W przypadku gdy w danej diecezji lub jakiejś oficjalnie działającej wspólnocie kościelnej, powstanie wiele Kół, dla dobra członków i sprawnego działania Kół, może zostać powołany Główny Asystent Kół koronkowych (w przypadku Młodzieżowych Kół koronkowych będzie to odpowiednio Główny asystent Młodzieżowych Kół koronkowych, którym może być wybrana tylko osoba pełnoletnia). Wyboru dokonują wszyscy członkowie Kół
  9. Spotkania modlitewno-formacyjne przystosowane są do wieku członków Kół koronkowych. Tematy na nich poruszane powinny być związane z zagadnieniem Miłosierdzia Bożego, życiem i misją s. Faustyny oraz ks. Sopoćki, a także winny dotyczyć miłosierdzia świadczonego czynem. Dla właściwej formacji duchowo-intelektualnej należy także opracowywać i przedstawiać na spotkaniach  zagadnienia ogólnoteologiczne. Na spotkaniach powinna być wspólna modlitwa koronką do Miłosierdzia Bożego
  10. Członkowie Koła mają się starać w swoim życiu świadczyć miłosierdzie bliźnim: modlitwą, słowem i czynem. W miarę możliwości powinni włączać się w życie parafii, zwłaszcza w akcje duszpasterskie mające na celu pomoc potrzebującym
  11. Są trzy rodzaje Kół koronkowych: dla dorosłych, dla młodzieży i dla dzieci. Koło dla dorosłych i dla młodzieży kierują się tymi samymi zasadami działania. Dziecięce Koła koronkowe, mają własne zasady
  12. Dla małych dzieci Koło koronkowe może składać się z pięciorga dzieci, które odmawiają codziennie jeden dziesiątek koronki. Mogą one, pod przewodnictwem kogoś starszego, uprzednio wybranego przez rodziców lub opiekunów, spotykać się w uzgodnionym czasie. Opiekun poprowadzi im wówczas spotkanie dostosowane do ich wieku. W Dziecięcych Kołach również jest Przewodniczący Koła, wybierany przez wszystkie dzieci należące do Koła.
  13. Dziecięce Koła mogą mieć swoich Głównych Asystentów Dziecięcych Kół koronkowych. Zawsze ma to być osoba pełnoletnia, wybrana przez rodziców lub opiekunów dzieci.
  14. Gdy zajdzie taka potrzeba, dla duchowego dobra członków oraz sprawnego działania Kół, zostanie powołana Główna Odpowiedzialna Kół koronkowych, bądź Główne Odpowiedzialne dla każdego rodzaju Kół
  15. Koła koronkowe są dziełem Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Główną Odpowiedzialną (lub Głównymi Odpowiedzialnymi każdego rodzaju Kół) za to dzieło będzie Siostra z tego Zgromadzenia, delegowana przez Przełożoną Generalną.

Koronka do Miłosierdzia Bożego

Koronka jest obecnie w Kościele bardzo znaną modlitwą. Jej Autorem jest sam Jezus. To On we wrześniu 1935r., w Wilnie podyktował ja s. Faustynie. Nie jest to zatem modlitwa ułożona przez człowieka, ale przez samego Boga, co nadaje jej jakąś wyjątkowość. Jezus nie tylko podyktował tę modlitwę, ale też często się do niej odwoływał w kolejnych objawieniach i rozmowach z s. Faustyną. Podkreślał w nich ważności tej modlitwy. Oto kilka przykładów, Jezus powiedział m. in. s. Faustynie: „Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego” (Dz. 687) i na innym miejscu: „Przez nią uprosisz wszystko, jeśli to, o co prosisz, będzie zgodne z wolą moją” (Dz. 1731). Chociaż te słowa były kierowane do św. Faustyny, to dobrze wiemy, że nie dotyczą tylko jej, dotyczą nas wszystkich, świadczą o tym słowa Chrystusa, które znów kieruje do Faustyny: „Córko moja, zachęcaj dusze do odmawiania tej koronki, której cię nauczyłem. Przez odmawianie tej koronki podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będą. Zatwardziali grzesznicy, gdy ją odmawiać będą, napełnię dusze ich spokojem, a godzina śmierci ich będzie szczęśliwa” (Dz. 1541). Z tych krótkich cytatów widzimy jakie są pragnienia Jezusa związane z ta modlitwą, jakie obietnice z nią związane. Jezus chciał, by koronkę odmawiali wszyscy wierzący i to bardzo często.

Nowenna do Miłosierdzia Bożego

Nowenna, podobnie jak koronka wyszła z ust Jezusa. S. Faustyna otrzymała polecenie odprawienia nowenny, przed świętem Miłosierdzia Bożego: Jezus powiedział Faustynie: „Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdym dniu przyprowadzisz do serca mojego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę moją o łaski dla innych dusz”(Dz. 1209). Nowenna obejmuje wszystkich ludzi żyjących i osoby zmarłe, są w niej też wyszczególnione pewne grupy osób, które Jezus sam chciał byśmy objęli swoja modlitwą i wprowadzali do zdroju Jego miłosierdzia, by tam zaczerpnęły siły i wszelkiej łaski. Podobnie jak w przypadku koronki tak też w przypadku nowenny, należy sądzić, że modlitwa ta nie jest zarezerwowana tylko dla s. Faustyny. Dziś wielu ludzi modli się nowenną, szczególnie przed świętem Miłosierdzia Bożego. W naszym zgromadzeniu modlimy się nowenną nie tylko przed Świętem, ale codziennie, wspólnotowo bądź indywidualnie. Jedno Koło koronkowe ogarnia modlitwą każdego dnia intencje wszystkich dni nowenny. Można także dołączać intencje, w jakich modlą się wszyscy członkowie Koła.

Obecnie Koła koronkowe powstały już nie tylko w parafiach w Polsce, ale także na Ukrainie, w Chorwacji, w Anglii, USA i Kanadzie

Zapraszamy również do naszego internetowego sklepiku na niniejszej stronie. Można tam znaleźć różne ciekawe materiały przydatne w zakładaniu i prowadzeniu Kół koronkowych.

Zostały wydane modlitewniki w języku angielskim, litewskim, rosyjskim i ukraińskim.

Dziecięce koła składają się z pięciorga dzieci, które codziennie modlą się jednym dziesiątkiem Koronki do Miłosierdzia Bożego. Intencje dzieci wybierają same.

Dzieci wybierają sobie przewodniczącego swojego koła. To dziecko odmawia dodatkowo „Ojcze nasz…”, „Zdrowaś Maryjo…” i „Wierzę w Boga Ojca…”, czyli początek koronki.

Bardzo istotna jest też opieka i pomoc rodziców lub opiekunów, którzy przypomną dziecku o modlitwie, gdy zajdzie potrzeba, zmotywują a przede wszystkim pomodlą się ze swoim dzieckiem.

Dzieci powinni co jakiś czas mieć swoje spotkania, pod przewodnictwem osoby dorosłej. Materiały do tych spotkań można znaleźć na niniejszej stronie  w zakładce „formacja”.

Obecnie działają już Dziecięce koła koronkowe, szczególnie w parafiach diecezji tarnowskiej.

Zachęcamy też by zajrzeć do sklepiku na niniejszej stronie. Można tam znaleźć materiały pomocne w prowadzeniu Dziecięcych kół.

Jeśli macie w parafiach, szkołach czy  rodzinach takie dziecięce kołą koronkowe, prosze poinformujcie nas o tym.

Wszelkie informacje, zdjęcia można przesyłać na adres mailowy: mariamarta123@wp.pl

Koła koronkowe mają swoją stronę internetową. Informacje o Waszych Kołach będą zachęto dla innych.

Każde Koło składa się z dziewięciorga młodych ludzi, odmawiających codziennie Koronkę do Bożego Miłosierdzia i jeden dzień nowenny. Mogą oni dołączać swoje intencje. Formacja powinna być dostosowana do wieku członków Koła.

Spotkania Młodzieżowych Kół koronkowych działających przy parafii NMP Królowej Polski w Tarnowie-Mościcach odbywają się w każdy piątek (oprócz pierwszego piątku miesiąca), o godz. 17.30, w domu katechetycznym.

Zapraszamy również do zajrzenia do naszego sklepiku na niniejszej stronie, gdzie można znaleźć różne ciekawe materiały potrzebne do prowadzenia Młodzieżowych kół.

Każde Koło składa się z dziewięciu członków, odmawiających codziennie Koronkę do Bożego Miłosierdzia i jeden dzień nowenny. Członkowie kół mogą dołączać osobiste intencje.

Koła koronkowe działają w wielu parafiach w Polsce, szczególnie w diecezji tarnowskiej. Są także Koła poza granicami naszego kraju, na Ukrainie, w Chorwacji, we Włoszech, USA, Anglii i Kanadzie.

Jeśli w jakiejś parafii są koła koronkowe zapraszamy by nas poinformować o tym fakcie. Chciałybyśmy nawiązać relacje z członkami tych grup i podzielić się nowymi możliwościami w rozwoju kół koronkowych.

Zapraszamy różnie do sklepiku na niniejszej stronie internetowej. Można tam znaleźć ciekawe materiały przydatne w zakładaniu i prowadzeniu Kół.

Pomysł czy może natchnienie Kół koronkowych jest takim „gotowcem” od Boga. Wszystko przyszło „gotowe”, w całości wraz z nazwą, która na początku mi się nie podobała i nie bardzo rozumiałam dlaczego „Koła”. Myślałam, nawet żeby zmienić nazwę, na ładniejszą, ale czułam, że nie mogę tego zmieniać.

Po pewnym czasie rozmawiałam z jedną z sióstr  naszego zgromadzenia na temat powstania Kół koronkowych i ona powiedziała wtedy: dobra nazwa – „Koło koronkowe”, to jak „koło ratunkowe”. Skojarzyłam ten fakt ze słowami Jezusa z „Dzienniczka”, gdy mówił, że koronka będzie ostatnią deską ratunku, jaką kapłani będą dawać, jako pokutę największym grzesznikom. Rozumiem teraz dlaczego taka nazwa i nie chcę jej zmieniać.

Podobnie jak nazwa, tak też cały „układ Koła koronkowego”, niejako zbudowany na rytmie nowenny, zrodził się w całości, dziecięce Koła też.

Pomysł zrodził się w październiku 2012r. Od tego czasu Koła powstały w parafii, NMP Królowej Polski w Tarnowie-Mościcach, w innych parafiach diecezji, a także w parafiach i wspólnotach w wielu miejscach Polski. Są również Koła Koronkowe w innych krajach świata, m.in: na Ukrainie, w Anglii, Kanadzie, na Litwie, w Norwegii, Stanach Zjednoczonych, we Włoszech

Koła jako grupy modlitewne mają statut zatwierdzony przez odpowiednie władze Kościoła

Koła mogą być zakładane w parafiach, grupach kościelnych, miejscach pracy i rodzinach. Gdy działają na teranie parafii, należy poinformować o ich zakładaniu miejscowych proboszczów.

Obecnie są już rodzinne koła koronkowe, nauczycielskie, koła złożone z pracowników służby zdrowie, osób chorych i inne.

Wydaliśmy wiele materiałów które pomagają w założeniu i prowadzeniu kół koronkowych. Są to m.in. modlitewniki „Nabożeństwo do miłosierdzia Bożego. Koła koronkowe”. Modlitewniki te są tłumaczone na kilka języków obcych: angielski, litewski, rosyjski, ukraiński i niemiecki.

Zachęcamy do zakładania takich kół nie tylko w parafiach, ale także w miejscach pracy, w rodzinach. Tak niewiele trzeba, by ofiarować wszystkie swoje sprawy Jezusowi, kilka chwil poświęconych na codzienna modlitwę, a nasz Pan weźmie w swoje ręce nasze życie.

Mieliśmy już pierwszy diecezjalny zjazd przewodniczących kół koronkowych. Planujemy kolejne.

Wszystkich, którzy zakładają koła koronkowe, prosimy o zgłaszanie tego faktu na na adres: mariamatra123@wp.pl, bądź telefonicznie 883582604.

Można także dowiedzieć się o naszych poczynaniach na facebooku/ Koła koronkowe.

Koła są zupełnie nową formą modlitwy, powstały po raz pierwszy w parafii w Tarnowie-Mościcach. W wielu parafiach istnieją już Koła złożone z osób dorosłych, młodzieży i dzieci. Są one zakładane głównie tam gdzie istnieją domy Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosierego. Ponieważ nie ma w tej formie modlitwy żadnych nowo ułożonych tekstów, które potrzebują zatwierdzenia odpowiednich władz kościelnych, zarówno koronka jak i nowenna są znane i zatwierdzone, dlatego w tej chwili nie potrzeba oddzielnego zatwierdzanie Kościoła, by móc modlić się w ten sposób.

Niemniej jednak, zakładając Koła w parafii trzeba zapytać o zdanie i zgodę proboszcz parafii, jest to jak powiedziałam, nowa forma, nieznana dotąd w Kościele, dlatego trzeba by proboszczowie wiedzieli, że w ich parafiach takie Koła powstają.

Oto kilka informacji potrzebnych do utworzenia Koła koronkowego

  1. Koła składają się z 9 członków
  2. Każdy z członków odmawia codziennie koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz jeden dzień nowenny do Miłosierdzia Bożego
  3. Każdego dnia odmawiana jest cała nowenna przez poszczególnych członków jednego Koła
  4. Na cotygodniowych lub comiesięcznych spotkaniach modlitewno-formacyjnych członkowie Koła wymieniają się dniami nowenny
  5. Spotkania prowadzi jeden z członków Koła, wybierany przez całe Koło
  6. Spotkania modlitewno-formacyjne przystosowane są do wieku członków Kół koronkowych. Tematy na nich poruszane powinny być związane z zagadnieniem Miłosierdzia Bożego, życiem i misją s. Faustyny oraz ks. Sopoćki, a także winny dotyczyć miłosierdzia świadczonego czynem. Dla właściwej formacji duchowo-intelektualnej należy także opracowywać i przedstawiać na spotkaniach  zagadnienia ogólnoteologiczne. Na spotkaniach powinna być wspólna modlitwa koronką do Miłosierdzia Bożego
  7. Członkowie Koła mają się starać w swoim życiu świadczyć miłosierdzie bliźnim: modlitwą, słowem i czynem. W miarę możliwości powinni włączać się w życie parafii, zwłaszcza w akcje duszpasterskie mające na celu pomoc potrzebującym
  8. Dla małych dzieci Koło koronkowe może składać się z pięciorga dzieci, które odmawiają codziennie jeden dziesiątek koronki. Mogą one, pod przewodnictwem kogoś starszego, spotykać się w uzgodnionym czasie. Opiekun poprowadzi im wówczas spotkanie dostosowane do ich wieku.

W przypadku wątpliwości proszę o kontakt telefoniczny lub mailowy

Wszystkich zainteresowanych zakładaniem Kół koronkowych prosimy o kontakt.

Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego
s. Marietta Kruszewska ZSJM

ul. Zbylitowska 5
33-101 Tarnów-Mościce
Tel. 883 582 604

e-mail:mariamarta123@wp.pl
facebook/Koła koronkowe