313rozdzialy * Formacja | Sanktuarium Miłosierdzia Bożego - Myślibórz
Czwartek III tygodnia okresu wielkanocnego
Jezus porywa serce moje w sam żar miłości... w czasie wieczornej adoracji. »
miłosierdzie snakturarium św Faustyna

Formacja

Formacja 25 lutego 2015 wyświetleń: 1167

Miłosierdzie Boże (część V - bł. ks. Michał Sopoćko)

16. Bł. ks. Michał Sopoćko

         Na dzisiejszym spotkaniu przyjrzymy się osobie bł. ks. Michała Sopoćki. Jego roli w rozwoju kultu Miłosierdzia Bożego nie sposób przecenić. On był tym, któremu Siostra przekazywała polecenia Jezusa, on rozeznawała prawdziwość objawień, przekazał je Kościołowi, starał się o rozwój poszczególnych form kultu.

         Działalność ks. Sopoćko nie ogranicza się jednak tylko do dzieła związanego z kultem Bożego miłosierdzia, choć patrząc na jego życie, niewątpliwie można stwierdzić, że ta misja towarzyszyła mu nieustanie i niejako charakteryzuje jego osobę w oczach świata.

         Posłuchajmy teraz krótkiego życiorysu ks. Michała, który pokazuje jakiego kapłana wybrał Jezus na realizatora misji powierzonej s. Faustynie. Już zanim spotkał Siostrę był człowiekiem oddanym Bogu i niezwykle mocno zaangażowanym w życie Kościoła.

Ks. Michał Sopoćko urodził się 1 listopada 1888 r. w Juszewszczyźnie, w powiecie oszmiańskim, na pograniczu województw wileńskiego i mińskiego. Obecnie są to tereny Białorusi. W tamtym czasie ziemie te pozostawały pod zaborem rosyjskim. Michał pochodził z rodziny szlacheckiej. Ojciec Wincenty był zarządcą gospodarstw, matka Emilia z domy Pawłowicz, zajmowała się domem i wspierała ojca w jego pracy. Michał miał troje rodzeństwa. Brat Ignacy, urodził się z pierwszego małżeństwa jego ojca. Po śmierci żony Wincenty ożenił się po raz drugi i z tego małżeństwa urodziły się Piotr, Zofia i Michał. Rodzina Sopoćków żyła na co dzień wartościami zaczerpniętymi z wiary katolickiej, dzieci zostały wychowane w głębokiej pobożności, czci wobec Boga i szacunku do człowieka, pielęgnowane były również wartości patriotyczne. Rodzice dbali też o wykształcenie swoich dzieci. Michał dobrze się uczył. Ukończył miejską szkołę w Oszmianie. Po ukończeniu szkoły sam zaczął uczyć w polskiej szkółce parafialnej w Zabrzeziu, za co został przez władze carskie sądownie ukarany.

Michał wychowując się w pobożnej rodzinie i słuchając głosu Boga odkrył w sobie powołanie do kapłaństwa. Po wielu staraniach i pokonaniu przeszkód ze strony władzy carskiej w sierpniu 1910 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Wilnie. Po czterech latach, 15 czerwca 1914 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa żmudzkiego, Franciszka Karewicza. W latach 1914-1918 pracował jako wikariusz w Taboryszkach. Podjął tam swoją posługę z gorliwością, na wielu oplach duszpasterskiego dziania: głosił nauki, katechizował dzieci, młodzież i dorosłych, sprawował posługę sakramentalna, angażował do współpracy ludzi świeckich. Ks. Michał przeciwstawiał się też powszechnemu nałogowi, jakim był alkoholizm, wzbudzał też wartości patriotyczne w narodzie polskim będącym pod zaborami. Założył 36 szkółek elementarnych, w których uczyło się ok. półtora tysiąca dzieci, sam starł się o nauczycieli i środki finansowe. Ta działalność spowodowała, że ks. Michał, dla uniknięcia represji, musiał opuścić Taboryszki. W październiku 1918r. wyjechał do Warszawy, gdzie został mianowany kapelanem Wojska Polskiego. Tam ks. Sopoćko zgłosił się także na studia na Wydziale Teologii Uniwersytetu Warszawskiego i w 1923r. obronił magisterium. W grudniu 1924r. przeniósł się do Wilna. Pełnił tam obowiązki kapelana wojskowego, ukończył też studia doktorskie na Uniwersytecie Warszawskim i 1 marca 1926r. uzyskał tytuł doktora teologii. Od roku 1927 do 1932 pełnił funkcję ojca duchownego w Seminarium Duchownym w Wilnie a od 1928r. pracował na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. 13 grudnia 1934r. habilitował się na Uniwersytecie Warszawskim. Zarówno w pracy naukowej jak i w wojsku był bardzo gorliwy i oddany swojej misji.

Ks. Sopoćko był również spowiednikiem wielu zgromadzeń zakonnych, m. in. Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Znaczącym wydarzeniem w jego życiu było spotkanie w 1933r. s. Faustyny Kowalskiej z wyżej wymienionego Zgromadzenia. Siostra przekazywała mu, jako swojemu spowiednikowi, polecenia Jezusa, jakie otrzymywała w swoich objawieniach. Od tego czasu ks. Michał zaczął stopniowo zajmować się tematyką Bożego Miłosierdzia. Zabiegał o realizację poleceń Jezusa przekazywanych s. Faustynie. Życzenia te dotyczyły obrazu Jezusa miłosiernego, święta Miłosierdzia Bożego, modlitwy Koronką oraz założenia nowego gromadzenia zakonnego.

W wyniku działań wojennych i niebezpieczeństwa ze strony okupacji niemieckie ks. Michał musiał ukrywać się w Czarnym Borze Było to od marca 1942 do sierpnia 1944r. W tym czasie pod zmienionym nazwiskiem pracował jako cieśla, mieszkając w małym domku na skraju lasu. Po powrocie do Wilna ks. Michał zajął się pracą duszpasterską. Sytuacja była bardzo trudna, władze sowieckie przeciwstawiały się wszelkiej działalności duszpasterskiej, mimo to ks. Sopoćko pracował na ile mógł. W  1947r. został wezwany przez swojego biskupa, Romualda Jałbrzykowskiego do pracy w Białymstoku. Pełnił tam obowiązki wykładowcy w seminarium duchownym i pracował na rzecz rozwoju idei miłosierdzia Bożego. Pracy w seminarium oraz rozlicznym formom posługi duszpasterskiej ks. Sopoćko poświęcała wiele sił, ponadto pracował naukowo, interesował się sprawami założonego przez siebie zgromadzenia zakonnego, działał na rzecz trzeźwości. Całe jego życie było wypełnione modlitwą i pracą dla Jezusa i Jego Kościoła. W ostatnich latach swojego życia dotknęły go różne choroby i cierpienia związane z wiekiem i pełnioną misją.  Zmarł w Białymstoku, 15 lutego 1975r. Został beatyfikowany 28 września 2008r.

Ks. Sopoćko, choć zawsze pozostawał w cieniu s. Faustyny – apostołki Bożego miłosierdzia, tak naprawdę odegrał ogromną rolę w rozwoju kultu miłosierdzia Bożego. Dzięki silnej wierze i dużej wiedzy teologicznej dał naukowe podstawy pod ten kult i wystarał się o podstawowe wypełnienie poleceń Jezusa.

(informacje zaczerpnięte m.in. z książek ks. Henryka Ciereszko)

17. Bł. ks. Michał Sopoćko

 W poprzednich spotkaniach mówiliśmy o św. s. Faustynie, oraz misji, jaką powierzył jej Jezus. Poznaliśmy też bł. ks. Sopoćkę, jej spowiednika, którego Chrystus wybrała jako pomocnika w realizacji dzieła miłosierdzia. Bóg splótł losy tych dwojga świętych ludzi i posłużył się nimi, by pokazać światu swoje miłosierdzie.

Jak doszło zatem do ich spotkania i jakie owoce przyniosła ta współpraca w dziele Bożym.

W maju 1933r. s. Faustyna przyjechała do domu zakonnego w Wilnie. Doświadczała już wtedy łaski objawień Jezusa i otrzymywała od Niego różne polecenia związane z kultem Bożego miłosierdzia. Siostra potrzebowała mądrego kierownika duchowego, by dobrze rozeznawać dane jej łaski. Już wcześniej modliła się o to, by Jezus dał jej dobrego kierownika, pisała o tym w swoim Dzienniczku w następujący sposób: „Modliłam się gorąco, aby mi Bóg dał tę wielką łaskę – to jest kierownika duszy. Jednak tę łaskę otrzymałam dopiero po ślubach wieczystych, kiedy przyjechałam do Wilna. To jest ksiądz Sopoćko. Dał mi Bóg go poznać wpierw wewnętrznie, nim przyjechałam do Wilna” (Dz. 34).

Siostra wiedziała zatem jak ma wyglądać jej przyszły kierownik duchowy, ponieważ Jezus dał jej go poznać w duchowych widzeniach. Gdy przyjechała do domu wileńskiego, spowiednikiem sióstr tego domu był ks. Michał Sopoćko. Swoje pierwsze zetknięcie z tym kapłanem Siostra przedstawiła w następujący sposób: „Nadszedł dzień spowiedzi i ku mojej radości ujrzałam tego kapłana, którego znałam wpierw, nim przyjechałam do Wilna. Znałam go w widzeniu. Wtem usłyszałam w duszy te słowa «Oto wierny sługa mój, on ci pomoże spełnić wolę moją tu na ziemi»” (Dz. 263).

Również ks. Sopoćko pamiętał swoje pierwsze spotkanie z Siostrą Faustyną. Jednemu ze znajomych opowiadał, że po raz pierwszy spotkał Faustynę w kościele, „gdy spowiadał weszły zakonnice i jedna z nich  zaczęła okazywać radość i uśmiechać się. Upomniana przez ks. Sopoćkę, powiedziała o swoich widzeniach, o braku zrozumienia u dotychczasowych spowiedników, o skardze swojej na to Panu Jezusowi i o prośbie o dobrego spowiednika. W odpowiedzi miał jej Pa Jezus wskazać w widzeniu ks. Sopoćkę i stąd ta radość na jego widok”.

Inna relacja z tego wydarzenia znajduje się w Dzienniku ks. Sopoćki. On sam spisał ją w roku 1938 i wydaję się być to najstarsza relacja z tego wydarzenia. Ks. Michał pisał tak: „Poznałem s. Faustynę w r. 1933, która od razu powiedziała, że zna mnie od dawna i że mam być jej kierownikiem oraz ogłosić światu o miłosierdziu Bożym. Nie przywiązywałem do tego powiedzenia żadnego znaczenia i nie traktowałem tego poważnie” („Dziennik” ks. Sopoćki, z. 2, s. 50).

Pomimo takich, wydawać by się mogło, mało obiecujących początków, współpraca s. Faustyny ze swoim ojcem duchownym, z czasem zaczęła przybierać inny kierunek. Siostra była bardzo pokorna, pobożna, oddana bez reszty Jezusowi, a przy tym mówiła o tym co sie dzieje w jej duszy, jakie otrzymuje łaski, czego Jezus od niej żąda. Słuchając tych słów ks. Michał zaczął się zastanawiać nad prawdziwością tych przeżyć duchowych swojej penitentki, znaczeniem przekazywanego orędzia. Rozpoczął zatem zgłębiać pod względem teologicznym temat miłosierdzia Bożego, szukał podstaw w Biblii i nauczaniu Kościoła. Dla dokładnego zbadania sprawy polecił badania psychiatryczne swojej penitentki, by wykluczyć wszelkiego rodzaju choroby psychiczne. O początkach rozeznawania objawień s. Faustyny ks. Michał tak napisał w swoim Dzienniku: „Z początku nie wiedziałem o co chodzi, słuchałem, niedowierzałem, zastanawiałem się, badałem, radziłem się innych, dopiero po kilku latach zrozumiałem doniosłość tego dzieła, wielkość tej idei i przekonałem się sam o skuteczności tego starego wprawdzie ale zaniedbanego i domagającego się w naszych czasach odnowienia wielkiego, życiodajnego kultu” (Dziennik ks. Michała Sopoćko).

Po dłuższym rozeznawaniu, modlitwie, zgłębianiu teologicznym ks. Michał powoli dochodził do przekonania, że wszystko co mówi s. Faustyna jest prawdziwe. Misja, jaka go czekała była rzeczywiście wielka, wymagająca trudu i samozaparcia. Gdy jednak ks. Sopoćko przekonał się o prawdziwości objawień podjął nowe dzieło z całą świadomością obowiązku z nim związanego. Choć nie doświadczał objawień i nigdy nie mógł być do końca pewien czy są autentyczne, zaufał że tak jest, na podstawie prawdziwości treści teologicznych w nich przekazywanych, potrzeby miłosierdzia Bożego w świecie, w którym żył, oraz postawy s. Faustyny, świętej zakonnicy, zakochanej w Jezusie. Po latach wspomina ten czas, w swoich zapiskach: „Są prawdy które się zna i często o nich się słyszy, ale się ich nie rozumie. Tak było ze mną co do prawdy miłosierdzia Bożego, tyle razu wspominałem o tej prawdzie w kazaniach, myślałem o niej na rekolekcjach, powtarzałem w modlitwach kościelnych – szczególnie w psalmach – ale nie rozumiałem tej prawdy, ani też nie wnikałem w jej treść – że jest największym przymiotem dziania Boga na zewnątrz dopiero trzeba było prostej zakonnicy, s. Faustyny, która intuicja wiedziona, powiedziała mi o niej krótki i często powtarzała, pobudzając mnie do badania, studiowania i częstego o tej sprawie myślenia” (Dziennik ks. Michała Sopoćko).

Ks. Sopoćko musiał mieć dostateczną pewność co do prawdziwości objawień, by podjąć działania zmierzające do zatwierdzenia nowych form kultu miłosierdzia Bożego w Kościele. Pracował na wielu płaszczyznach: naukowej - pisał o Bożym miłosierdziu na podstawie Biblii i nauki Kościoła; starał się o zatwierdzenie nowych form kultu w Kościele, szukał wsparcia u swojego biskupa, dowodził potrzeby głoszenia światu prawdy o miłosierdziu Bożym; duszpasterskiej – głosił rekolekcje i konferencje o Bożym miłosierdziu.

Siostra Faustyna wspierała swojego spowiednika modlitwą i ofiarą. Dostrzegała jego wysiłki i cierpienia związane z misją, jaką powierzył mu Jezus. Siostra miała też wizje związane z księdzem Sopoćko, pokazujące jego zaangażowanie w dzieło głoszenia miłosierdzia Bożego. Pisała w Dzienniczku: „Widzę księdza Sopoćko, jak umysł jego jest zajęty i pracuje w sprawie Bożej, wobec dostojnych Kościoła, aby przedłożyć życzenia Boże. Za jego staraniem nowe światło zajaśnieje w Kościele Bożym dla pociechy dusz. Choć na razie dusza jego jest przepełniona goryczą, jakoby nagrodą za wysiłki dla Boga, ale nie tak będzie. Widzę radość jego, której nic uszczerbku nie sprawi, udzieli mu Bóg i części tej radości już tu na ziemi. Takiej wierności dla Boga, jaką się ta dusza odznacza, nie spotkałam” (Dz. 1390). I na innym miejscu: „Dziś poznałam jak kapłan ten doznaje wielkich przeciwności w całej tej sprawie. Sprzeciwiają mu się nawet dusze pobożne i gorliwe o chwałę Bożą, a że się nie zniechęca, jest to tylko wyłączna łaska Boża” (Dz. 1272). Jeszcze w wielu innych miejscach s. Faustyna opisywała widzenia związane z ks. Sopoćko, Jezus nakazywał jej by była posłuszna decyzjom spowiednika i zapewniał o swoim szczególnym upodobaniu w duszy tego kapłana.

(informacje zaczerpnięte m.in. z książek ks. Henryka Ciereszko)

aktualizowano: 2015-02-25

Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego

Boh. Warszawy 77, 74-300 Myślibórz,
tel. +48.957473450
2018 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Wsparcie sanktuarium

PKO BP Myslibórz: 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538

Wpłaty z zagranicy:
PKO BP Myślibórz 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538
SWIFT: BPKO PL PW IBAN: 73 10201954 12024017013

Koła koronkowe

projektowanie, design, stron www szczecin, design,branding, projektowanie logo, aplikacje mobilne