311rozdzialy * Formacja | Sanktuarium Miłosierdzia Bożego - Myślibórz
Czwartek III tygodnia okresu wielkanocnego
Starałam się przez trzy dni odprawić adorację wynagradzającą. »
miłosierdzie snakturarium św Faustyna

Formacja

Formacja 25 lutego 2015 wyświetleń: 1306

Miłosierdzie Boże (część III - kult)

Objawienia Jezusa św. s. Faustynie (obraz)....

Objawienia Jezusa św. s. Faustynie (święto Miłosierdzia Bożego)....

Objawienia Jezusa św. s. Faustynie (koronka)....

Objawienia Jezusa św. s. Faustynie (godzina miłosierdzia i modlitwy podyktowane przez Jezusa)....

 

9. Objawienia Jezusa św. s. Faustynie (obraz)

Na poprzednich spotkaniach przyglądaliśmy się w jaki sposób Jezus objawiał się s. Faustynie. Dzisiaj również będzie mowa o objawieniach, ale związanych już ze szczególną misją jaką Chrystus przekazał Siostrze, a właściwie przekazał ją przez nią całemu Kościołowi i światu. Mowa tu o orędziu Bożego miłosierdzia. Pierwsze objawienia związane z tym orędzie dotyczą obrazu Jezusa miłosiernego. 22 lutego 1931r. będąc na placówce w Płocku, s. Faustyna, napisała w Dzienniczku znamienne słowa: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, a podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby obraz ten czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dz. 47).

         To było pierwsze objawienie związane z obrazem Jezusa Miłosiernego. Siostra otrzymała wyraźny nakaz, by została namalowany obraz zgodnie z tym, co widziała. Nie wiedząc jak sobie poradzić z otrzymanym zadaniem, prosiła o radę spowiednika. Ten odczytał polecenie Jezusa na sposób symboliczny i nakazał, by Siostra malowała obraz Chrystusa w swojej duszy. Jezus jednak miał inne pragnienie i gdy tylko Faustyna odeszła od konfesjonału utwierdził ją w przekonaniu, że chce obrazu materialnego, wymalowanego na płótnie. Po tym wydarzeniu Zbawiciel jeszcze wiele razu objawiał się Faustynie i mówił na temat obrazu. Pewnego dnia święta zapisała następujące wydarzenie: „Kiedy była adoracja u Sióstr rodziniarek, wieczorem poszłam z jedną z naszych Sióstr na tę adorację. Zaraz kiedy weszłam do kapliczki, obecność Boża ogarnęła moją duszę. Modliłam się tak, jak w pewnych momentach, bez słowa mówienia. Nagle ujrzałam Pana, który mi powiedział: Wiedz o tym, że jeżeli zaniedbasz sprawę malowania tego obrazu i całego dzieła miłosierdzia, odpowiesz za wielką liczbę dusz w dzień sądu” (Dz. 154). Jezus związał też z tym obrazem wiele obietnic. Mówił m. in.: „Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja Sam bronić ją będę jako swej chwały” (Dz. 48). I na innym miejscu Dzienniczka czytamy: „Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie” (Dz. 327).

Jezus mówił też swojej Sekretarce o znaczeniu obrazu, jego poszczególnych elementów. Napisała takie słowa: „Kiedy raz spowiednik kazał się zapytać Pana Jezusa, co oznaczają te dwa promienie, które są w tym obrazie – powiedziałam, że dobrze, zapytam się Pana. W czasie modlitwy usłyszałam te słowa wewnętrznie: Te dwa promienie oznaczają krew i wodę – blady  promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz…. Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga” (Dz. 299).

         Święta miewała też wizje związane z Hostią Świętą i promieniami. Oto opis dwu z nich: „W pewnej chwili, kiedy był ten obraz wystawiony w ołtarzu na procesji Bożego Ciała, kiedy kapłan postawił Przenajświętszy Sakrament i chór zaczął śpiewać, wtem promienie z tego obrazu przeszły przez Hostię św. i rozeszły się na cały świat. Wtem usłyszałam te słowa: Przez ciebie, jako przez tę Hostię, przejdą promienie miłosierdzia na świat. – Po tych słowach głęboka radość wstąpiła w duszę moją” (Dz. 441). I na innym miejscu czytamy: „W tym samym dniu kiedy byłam w kościele, czekając na spowiedź, ujrzałam te same promienie wychodzące z monstrancji i rozchodziły się po całym kościele. Trwało to przez czas całego nabożeństwa, po błogosławieństwie na obie strony – i z powrotem do monstrancji. Widok ich jasny i przeźroczysty jak kryształ. Prosiłam Jezusa, aby raczył zapalić ogień swojej miłości we wszystkich dyszach oziębłych. Pod tymi promieniami rozgrzeje się serce, chociażby było zimne jak bryła lodu, chociażby było twarde jak skała, skruszy się na proch” (Dz. 370).

         Jezus mówił też o swoim spojrzeniu wymalowanym na obrazie. Jego wzrok jest skierowany ku dołowi, ma to swoje znaczenie. Faustyna napisała: „W pewnej chwili powiedział mi Jezus: spojrzenie moje z tego obrazu jest takie, jako spojrzenie z krzyża” (Dz. 326).

         Zdarzało się też, że św. Faustyna widziała Jezusa, w takiej postaci jak na obrazie w różnych sytuacjach swojego życia. Miewała też wizje związane z samym obrazem. Pewnego dnia napisała: „Kiedy został wystawiony ten obraz, ujrzałam żywy ruch ręki Jezusa, który zakreślił duży znak krzyża. W ten sam dzień wieczorem, kiedy położyłam się do łóżka ujrzałam, jak ten obraz szedł ponad miastem, a miasto to było założone siatką i sieciami. Kiedy Jezus przeszedł, przeciął wszystkie sieci, a w końcu zakreślił duży znak krzyża świętego i znikł. I ujrzałam się otoczona mnóstwem postaci złośliwych i pałających ku mnie wielka nienawiścią. Wychodziły różne groźby z ich ust, jednak żadna się nie dotknęła mnie. Po chwili znikło to zjawisko, lecz długo nie mogłam zasnąć” (Dz. 416) Innym razem znajdujemy w Dzienniczku następujący opis: „Kiedy byłam w Ostrej Bramie w czasie tych uroczystości, podczas których obraz ten został wystawiony, byłam na kazaniu, które mówił mój spowiednik; kazanie było o Miłosierdziu Bożym, było pierwsze, czego żądał Pan Jezus. Kiedy zaczął mówić o tym wielkim Miłosierdziu Pańskim, obraz ten przybrał żywą postać i promienie te przenikały do serc ludzi zgromadzonych, jednak nie w równej mierze, jedni otrzymali więcej, a drudzy mniej. Radość wielka zalała duszę moją, widząc łaskę Boga” (Dz. 417)

         Powyższe opisy pokazują jak wielkie jest znaczenie obrazu, ile łask Jezus obiecał za jego pośrednictwem. Nie chodzi tu oczywiście o cześć dla rzeczy materialnej, jaką jest obraz, ale dla Jezusa, który w takiej sposób, jako Miłosierny, ukazał się Faustynie.

         O historii malowania obrazu będzie jeszcze mowa w innej audycji. Dzisiaj przyjrzymy się natomiast jednemu z tekstów Dzienniczka, który mówi o zakończeniu malowania obrazu i związanych z tym  duchowych doświadczeniach św. Faustyny. „W pewnej chwili kiedy byłam u tego malarza, który maluje ten obraz i zobaczyłam, że nie jest tak piękny, jakim jest Jezus – zasmuciłam się tym bardzo, jednak ukryłam to w sercu głęboko. Kiedyśmy wyszły od tego malarza, matka przełożona została w mieście dla załatwienia różnych spraw, ja sama powróciłam do domu. Zaraz udałam się do kaplicy i napłakałam się bardzo. Rzekłam do Pana: Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś? – Wtem usłyszałam takie słowa: Nie piękności farby, ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej” (Dz. 313).

         Jezus sam zatem objawił, że z tym obrazem związana jest szczególna łaska, pomimo jego niedoskonałości artystycznej. Te słowa Faustyny pokazują też inną prawdę. Jezus jest dużo piękniejszy niż jego wizerunek na obrazie. Jak pięknego Pana zatem musiała widzieć święta, skoro namalowany wizerunek jej się nie podobał.

 

10.  Objawienia Jezusa św. s. Faustynie (święto Miłosierdzia Bożego)

Dzisiejsze spotkanie poświęcone jest tematyce Święta Bożego Miłosierdzia. Podobnie jak obraz, tak i święto miało być wprowadzone w kościele na życzenie Jezusa. Niedługo po tym, jak Chrystus powiedział s. Faustynie o potrzebie namalowania obrazu, wyraził pragnienie, by w Kościele ustanowiono Święto Bożego Miłosierdzia. To pragnienie Jezus często powtarzał. W grudniu 1935r. s. Faustyna zapisała takie słowa: „Nie znajdzie żadna dusza usprawiedliwienie dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia mojego, i dlatego pierwsza niedziele po Wielkanocy ma być świętem miłosierdzia, a kapłani mają w tym dniu mówić duszom o tym wielkim i niezgłębionym miłosierdziu moim” (Dz. 570). Powyższy fragment Dzienniczka pokazuje, że Zbawiciel sam wyznaczył datę tego święta, w oktawie Wielkanocy, a więc w sercu roku liturgicznego. Można zatem wnioskować, że jest ono szczególnie przez Chrystusa upragnione. Potwierdzają to słowa Jezusa, jakie zanotowała s. Faustyna w kilku miejscach Dzienniczka. Np. pod datą 28 kwietnia 1935r. w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, zapisała słowa wewnętrznie usłyszane: „Święto to wyszło z wnętrzności miłosierdzia mojego i jest zatwierdzone w głębokości zmiłowań moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu – dostąpi go” (Dz. 420). Podobne słowa Jezusa, Siostra napisała dużo później 21 stycznia 1938r.: „Córko moja, powiedz, że święto Miłosierdzia mojego wyszło z wnętrzności moich dla pociechy świata całego” (Dz. 1517).

Szczególną uwagę należy zwrócić na wielkie łaski, jakie Jezus związał z obchodzeniem tego święta. W Dzienniczku znajduje się duży fragment opisujący znaczenie Święta Miłosierdzia. Są to słowa Chrystusa, które Faustyna usłyszała wewnętrznie i zapisała je. Oto one: „Córko moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu moim. Pragnę, aby święto miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym, otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko co istnieje wyszło z wnętrzności miłosierdzia mego. Każda dusza w stosunku do mnie, rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie moje. Święto miłosierdzia wyszło z wnętrzności moich, pragnę, aby, uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła Miłosierdzia mojego” (Dz. 699).

I na innym miejscu czytamy: „Dusze giną mimo mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia mojego, zginą na wieki” (Dz. 965). 

Święto Miłosierdzia jest zatem wielkim darem na obecne czasy. Z powyższych opisów wynika,  jak Jezus bardzo chciał by to święto było zatwierdzone i jak wielkie związał z nim obietnice. Siostra Faustyna również odczuwała znaczenie tego święta. W pewnym miejscu Dzienniczka zapisała: „Gorące pragnienie święta tego rozpala całą duszę moją. W żarliwej modlitwie o przyśpieszenie tego święta doznaję trochę ulgi. I rozpoczęłam nowennę w intencji pewnych kapłanów, aby im Bóg udzielił światła i natchnienia, aby się starali o zatwierdzenie święta tego, i aby Duch Boży natchnął Ojca Świętego w całej tej sprawie” (Dz. 1041).  Siostra rozumiejąc potrzebę tego święta dużo modliła się w intencji zatwierdzenia go w Kościele.

Ze świętem związana jest także nowenna do Bożego Miłosierdzia. Tekst tej nowenny znajduje się w Dzienniczku. Siostra Faustyna zapisała, iż Jezus życzył sobie, by przed świętem odprawiła nowennę: „Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju miłosierdzia mojego, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie. W każdy dzień przyprowadzisz do serca mojego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A Ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego. Czynić to będziesz w tym życiu i przyszłym. I nie odmówię żadnej duszy niczego, którą wprowadzisz do źródła miłosierdzia mojego. W każdym dniu prosić będziesz Ojca mojego przez gorzką mękę moją o łaski dla tych dusz” (Dz. 1209). Siostra nie wiedziała jak ma odmawiać tę nowennę, jakie dusze wprowadzać do miłosiernego serca Jezusa, jakich używać słów. Prosiła Jezusa o pomoc. Zbawiciel obiecał, iż codziennie sam będzie mówił jej za jakie dusze ma się modlić. I tak się stało. Siostra zapisywała słowa modlitwy za poszczególne grupy osób, za które Jezus polecił jej się modlić przez kolejne dni nowenny.

W nowennie modlitwą objęty jest nie tylko cały Kościół, ale cały świat. Nowenna, choć była podyktowana s. Faustynie nie jest przeznaczona tylko dla niej, dzisiaj wielu ludzi modli się tą nowenna, zazwyczaj przed świętem Miłosierdzia Bożego.

Jak wynika z powyższych słów święto Miłosierdzia Bożego stanowi niejako serce całego kultu Bożego Miłosierdzia, jest dniem łaski, darem dla ludzi obecnych czasów. W nowennie zaś ogarniamy modlitwą i wprowadzamy w najmiłosierniejsze serce Jezusa cały Kościół i świat.

 

11.  Objawienia Jezusa św. s. Faustynie (koronka)

         Dzisiejsze spotkanie poświęcone jest modlitwie, bardzo znanej w dzisiejszych czasach, Koronce do Bożego miłosierdzia. Przypatrzymy się początkom tej modlitwy, oraz jej znaczeniu.

         Koronka należy do tych niewielu modlitw, które swoje istnienie zawdzięczają samemu Jezusowi. Bóg jest Autorem słów tej modlitwy. Okoliczności jej powstania są niezwykłe. Było to w Wilnie, w Święto podwyższenia Krzyża Świętego. W wigilię tego święta, 13 IX 1935r. s. Faustyna zapisała takie zdarzenie: „Wieczorem, kiedy byłam w swojej celi, ujrzałam anioła, wykonawcę gniewu Bożego. Był w szacie jasnej, z promiennym obliczem, obłok pod jego stopami, z obłoku wychodziły pioruny i błyskawice do rąk jego, a z ręki jego wychodziły i dopiero dotykały ziemi. Kiedy ujrzałam ten znak gniewu Bożego, który miał dotknąć ziemię, a szczególnie pewne miejsce, którego wymienić nie mogę dla słusznych przyczyn, zaczęłam prosić anioła, aby się wstrzymał chwil kilka, a świat będzie czynił pokutę. Jednak niczym prośba moja była wobec gniewu Bożego. W tej chwili ujrzałam Trójcę Przenajświętszą. Wielkość majestatu Jego przenikła mnie do głębi i nie śmiałam powtórzyć błagania mojego. W tej samej chwili uczułam w duszy swojej moc łaski Jezusa, która mieszka w duszy mojej; kiedy mi przyszła świadomość tej łaski, w tej samej chwili zostałam porwana przed stolicę Bożą. O, jak wielki jest Pan i Bóg nasz i niepojęta jest świętość Jego. Nie będę się kusić opisywać tej wielkości, bo niedługo ujrzymy Go wszyscy, jakim jest. Zaczęłam błagać Boga za światem słowami wewnętrznie słyszanymi. Kiedy się tak modliłam, ujrzałam bezsilność anioła i nie mógł wypełnić sprawiedliwej kary, która się słusznie należała za grzechy. Z taką mocą wewnętrzną jeszcze się nigdy nie modliłam jako wtenczas. Słowa, którymi błagałam Boga, są następujące: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i świata całego. Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas” (Dz. 474-475).

Następnego dnia znowu s. Faustyna usłyszała słowa tej samej modlitwy. Opisała to w następujący sposób: „Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa wewnętrznie: Ile razy wejdziesz do kaplicy, odmów zaraz te modlitwę, której cię nauczyłem wczoraj. Kiedy odmówiłam tę modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa: Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu mojego, odmawiać ją będziesz przez dziewięć dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: najpierw odmówisz jedno „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” i „Wierzę w Boga”, następnie na paciorkach „Ojcze nasz” mówić będziesz następujące słowa: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruje Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego”; na paciorkach „Zdrowaś Maryjo”, będziesz odmawiać następujące słowa: „Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego”. Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem”. (Dz. 476).

Jak widać z powyższego opisu, Jesus nie tylko podyktował słowa modlitwy, ale także sposób jej odmawiania.

W wielu miejscach Dzienniczka spotykamy fragmenty odnoszące się do tej modlitwy. Chrystus, przychodząc do Faustyny często zachęcał ją do odmawiania koronki, mówił o znaczeniu tej krótkiej modlitwy. Oto kilka przykładów. „W pewnej chwili, kiedy przechodziłam korytarzem do kuchni, usłyszałam w duszy te słowa: Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom, jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego. Pragnę, aby poznał świat cały miłosierdzie moje; niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają mojemu miłosierdziu” (Dz. 687).

I na innym miejscu Dzienniczka s. Faustyna pisała: „Kiedy weszłam do swej samotni, usłyszałam te słowa: Każdą duszę bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, która odmawiać będzie tę koronkę, albo przy konającym inni odmówią, jednak odpustu tego samego dostępują. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę i poruszą się wnętrzności Miłosierdzia mojego, dla bolesnej męki Syna mojego” (Dz. 811). Nieco dalej w zapiskach Faustyny spotykamy takie słowa: „Wtem usłyszałam głos podczas odmawiania tej koronki: O, jak wielkich łask udzielę duszom, które odmawiać będą tę koronkę, wnętrzności miłosierdzia mego poruszone są dla odmawiających tę koronkę. Zapisz te słowa, córko moja, mów światu o moim miłosierdziu, niech pozna cała ludzkość niezgłębione miłosierdzie moje. Jest to znak na czasy ostateczne, po nim nadejdzie dzień sprawiedliwy. Póki czas niech uciekają się do źródła miłosierdzia mojego, niech korzystają z krwi i wody, która dla nich wytrysła” (Dz. 848).

Pewnego dnia Faustyna otrzymała zadanie propagowania koronki, usłyszała następujące słowa od Chrystusa: „Córko moja, zachęcaj dusze do odmawiania tej koronki, którą ci podałem. Przez odmawianie tej koronki podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będą. Zatwardziali grzesznicy, gdy ją odmawiać będą, napełnię dusze ich spokojem, a godzina śmierci ich będzie szczęśliwa. Napisz to dla dusz strapionych: Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów, gdy się odsłoni przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza ale z ufnością niech się rzuci w ramiona mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do mojego litościwego serca, one mają pierwszeństwo do mojego miłosierdzia. Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosierdzia mojego nie zawiodła się, ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci mojej. Napisz, gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem, a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny” (Dz. 1541).

Siostra Faustyna wiele razy doświadczyła, w konkretnych sytuacjach swojego życia,  jaka moc ma modlitwa koronką. Było to podczas modlitwy za konających. Pewnego dnia zapisała takie wydarzenie: „…kiedy weszłam na salę (w szpitalu), ujrzałam osobę konającą i dowiedziałam się, że agonia zaczęła się w nocy […]. Nagle usłyszałam w duszy głos: - odmów tę koronkę, której cię nauczyłem. Pobiegłam po różaniec i uklękłam przy konającej i zaczęłam z całą gorącością ducha odmawiać tę koronkę. Nagle konająca otworzyła oczy i spojrzała się na mnie i nie zdążyłam zmówić całej koronki, a ona już skonała z dziwnym spokojem. Gorąca prosiłam Pana, aby spełnił obietnicę, którą mi dał za odmówienie tej koronki. Dał mi Pan poznać, że dusza ta dostąpiła łaski, którą Pan mi przyobiecał. Dusza ta była pierwsza, która doznała obietnicy Pańskiej. Czułam, jak moc miłosierdzia ogarnia tę duszę” (Dz. 810).

Również w innych sytuacjach życiowych s. Faustyna doświadczyła jak Bóg wysłuchuje modlitwy koronką. Oto przykłady: „Dziś zbudziła mnie wielka burza; wicher szalał i deszcz, jakoby chmura była oberwana, co chwila uderzały pioruny. Zaczęłam się modlić, aby burza nie wyrządziła żadnej szkody; wtem usłyszałam te słowa: Odmów tę koronkę, której cię nauczyłem, a burza ustanie. Zaraz zaczęłam odmawiać tę koroneczkę i nawet jej nie skończyłam, a burza nagle ustała i usłyszałam słowa: Przez nią uprosisz wszystko, jeżeli to, o co prosisz, będzie zgodne z wolą moją” (Dz. 1731).

I druga, nieco inna sytuacja: „Dziś jest tak wielki upał, że trudno do wytrzymania, pragniemy deszczu, a jednak nie pada. Od kilku dni niebo się pochmurza; a deszcz nie może padać. Kiedy spojrzałam na te, rośliny spragnione deszczu, litość mnie ogarnęła i postanowiłam sobie odmawiać tę koroneczkę tak długo, aż Bóg spuści deszcz. Po podwieczorku niebo się okryło chmurami i spadł rzęsisty deszcz na ziemię; modlitwę tę odmawiałam bez przerwy trzy godziny. I dał mi Pan poznać, że przez tę modlitwę wszystko uprosić można” (Dz. 1128).

Cytowane powyżej słowa z Dzienniczka Faustyny wskazują, jak cenna jest modlitwa koronką, jak wielkie obietnice Bóg związał z tą krótką modlitwą. Niech będzie ona zatem obecna również w naszym życiu i niech przynosi błogosławione owoce.

 

12. Objawienia Jezusa św. s. Faustynie (godzina miłosierdzia i modlitwy podyktowane przez Jezusa)

         Dzisiejsze spotkanie poświęcone jest dwu zagadnieniom. Pierwsze dotyczy objawień Pana Jezusa, związanych z Godziną Miłosierdzia; drugie modlitw, które Chrystus przekazał s. Faustynie, a ona zapisała je w swoim Dzienniczku.

         Na temat Godziny Miłosierdzia Jezus mówił niewiele, ale fragmenty Dzienniczka dotyczące tej godziny są bardzo konkretne i nie zostawiają wątpliwości co do woli Jezusa związanej z Godziną Miłosierdzia. S. Faustyna zapisała następujące słowa Zbawiciela:
„O trzeciej godzinie błagaj mojego miłosierdzia szczególnie dla grzeszników, i choć przez krótki moment zagłębiaj się w mojej męce, szczególnie w moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego. Pozwolę ci wniknąć w mój śmiertelny smutek, w tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która mnie prosi przez mękę moją....” (Dz. 1320).

         W tych kilku słowach, które s. Faustyna usłyszała od Jezusa i zapisała w Dzienniczku widać jaki zamysł miał Chrystus, co do Godziny Miłosierdzia. Ma być to godzina piętnasta, czyli godzina Jego śmierci na krzyżu. W tym czasie Jezus polecił św. Faustynie, a przez nią nam wszystkim, byśmy rozważali Jego konanie na krzyżu i obiecał, że nie odmówi niczego, gdy go prosić będziemy przez Jego mękę.

Kolejny zapis z Dzienniczka, dotyczący Godziny Miłosierdzia potwierdza i uzupełnia pierwszy cytat. Brzmi on następująco: „Przypominam ci córko moja, że ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu moim, uwielbiając i wysławiając je, wzywaj jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych, w tej godzinie stała się łaska dla świata całego, miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość. Córko moja, staraj się w tej godzinie odprawiać drogę krzyżową, o ile ci na to obowiązki pozwolą, a jeżeli nie możesz odprawić drogi krzyżowej, to przynajmniej wstąp na chwilę do kaplicy i uczcij moje Serce, które jest pełne miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie, a jeżeli nie możesz wstąpić do kaplicy, pogrąż się w modlitwie tam, gdzie jesteś, chociaż przez króciutką chwilę. Żądam czci dla miłosierdzia mojego, od wszelkiego stworzenia, ale od ciebie najpierw, bo dałem ci najgłębiej poznać tę tajemnicę” (Dz. 1572).

Obydwa przytoczone fragmenty pokazują w sposób pełny czym jest Godzina Miłosierdzia, jakie jest jej znaczenie i jakie łaski Jezus związał z modlitwą w tej właśnie godzinie.

          W Dzienniczku, wśród wielu słów Zbawiciela, które wypowiedział do Faustyny, znajdujemy też modlitwy. Jedną z najbardziej znanych jest „O krwi i wodo, któraś wytrysnęła z Najświętszego Serca Jezusowego, jako zdrój miłosierdzia dla nas - ufamy tobie” (Dz. 187). Modlitwa ta jest poprzedzona obietnicą Jezusa, który powiedział, że jeśli się będzie tę modlitwę odmawiać za grzesznika, dostąpi on łaski nawrócenia.

         Pewnego dnia Jezus polecił też s. Faustynie aby modliła się nowenną za swoją Ojczyznę. Nowenna ta miała się składać z Litanii do Wszystkich Świętych. Jezus podyktował też nowennę do Miłosierdzia Bożego.

         W Dzienniczku jest też dużo modlitw ułożonych przez s. Faustynę, do najbardziej znanych należą litania do Hostii Świętej i litania do Miłosierdzia Bożego.

Oddzielnym tematem jest też modlitwa za ojczyznę, kilka razy s. Faustyna zanotowała szczególne natchnienia i objawienia Boże związane z Polską. Pewnego dnia napisała: „Ojczyzno moja kochana, Polsko, o gdybyś wiedziała ile ofiar i modłów za ciebie do Boga zanoszę. Ale uważaj i oddawaj chwałę Bogu, Bóg cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna” (Dz. 1038).  I w innym miejscu napisała: „Często się modlę za Polskę, ale widzę wielkie zagniewanie Boże na nią, iż jest niewdzięczna. Całą duszę wytężam, aby ­ją bronić. Nieustannie przypominam Bogu Jego obietnice miłosierdzia. Kiedy widzę Jego zagniewanie, rzucam się z ufnością w przepaść miłosierdzia i w nim zanurzam całą Polskę, a wtenczas nie może użyć swej sprawiedliwości. Ojczyzno moja, ile ty mnie kosztujesz; nie ma dnia, w którym bym się nie modliła za ciebie” (Dz. 1188).

Również Maryja poleciła s. Faustynie by się modliła za Ojczyznę. Siostra tak to opisała: „W dzień Wniebowzięcia Matki Bożej nie byłam na Mszy św., pani doktór nie pozwoliła, ale modliłam się gorąco w celi. Po chwili ujrzałam Matkę Bożą w niewypowiedzianej piękności i rzekła do mnie: córko moja, żądam od ciebie modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy za świat a szczególnie za Ojczyznę swoją. Przez dziewięć dni przyjmij Komunie św. wynagradzającą, łącz się ściśle z Ofiarą Mszy św. Przez te dziewięć dni staniesz przed Bogiem jako ofiara, wszędzie, zawsze, w każdym miejscu i czasie, czy w dzień, czy w nocy, ilekroć się przebudzisz, módl się duchem. Duchem zawsze trwać na modlitwie można” (Dz. 325).

W Dzienniczku znajduje się też szczególny zapis dotyczący naszego kraju. Faustyna zapisała go pod koniec swojego życia: „Gdy się modliłam za Polskę, usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli ­mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje” (Dz. 1732).

Dzienniczek jest bardzo bogaty w wizje, doświadczenia duchowe i modlitwy. Przedstawione powyżej to tylko przykłady, ukazujące prawdy Boże, przekazane światu przez Jezusa, za pośrednictwem s. Faustyny

aktualizowano: 2015-02-25

Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego

Boh. Warszawy 77, 74-300 Myślibórz,
tel. +48.957473450
2018 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Wsparcie sanktuarium

PKO BP Myslibórz: 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538

Wpłaty z zagranicy:
PKO BP Myślibórz 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538
SWIFT: BPKO PL PW IBAN: 73 10201954 12024017013

Koła koronkowe

projektowanie, design, stron www szczecin, design,branding, projektowanie logo, aplikacje mobilne