164rozdzialy * Formacja | Sanktuarium Miłosierdzia Bożego - Myślibórz
Czwartek XV tygodnia okresu zwykłego
Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia Mojego (Dz. 300). »
miłosierdzie snakturarium św Faustyna

Formacja

Formacja 13 czerwca 2014 wyświetleń: 1867

TEMATY RÓŻNE


Spotkania formacyjne Dziecięcych Kół koronkowych powinny być dostosowane do  potrzeb i możliwości dzieci

Spotkania te powinien prowadzić opiekunowie, wybrani zgodnie z zasadami działania Dziecięcych Kół.

 

 

 

1. Życie św. s. Faustyny

           Zanim została wielką Świętą, była zwykłą dziewczynką, urodzoną 25 sierpnia 1905 roku. Pochodziła z małej wsi o nazwie Głogowiec (centralna Polska), z ubogiej wiejskiej rodziny. Miała dużo rodzeństwa, aż dziewięcioro. Rodzice ciężko pracowali przy gospodarstwie, a Helenka (bo tak miała na imię przed wstąpieniem do klasztoru) chętnie im pomagała, wyprowadzając krowy na pastwisko albo zajmując się młodszym rodzeństwem. Pasąc krowy, opowiadała o Bogu innym dzieciom, które, podobnie jak ona, od wczesnych lat uczyły się pracy na roli.

          Mając siedem lat Helenka po raz pierwszy słyszy w duszy głos Boga wzywający ją do życia w klasztorze. Dwa lata później umacnia się w tym postanowieniu, przyjmując  Pierwszą Komunię św.  Kiedy zwierza się rodzicom ze swego pragnienia oddania życia Bogu, spotyka się z odmową. Jak później wyjaśniła mama Świętej już s. Faustyny pani Marianna Kowalska, Helenka była pracowitym i posłusznym dzieckiem, zawsze gotowym do pomocy – trudno było pogodzić się rodzicom ze stratą tak dobrej córki.

          Gdy skończyła osiemnaście lat, ponownie zapytała rodziców o pozwolenie udania się do klasztoru i znowu usłyszała odmowę. Jak pisze w swoim Dzienniczku, postanowiła od tej pory nie zważać na głos swego serca. Okazało się to jednak niemożliwe, Pan Jezus również nie rezygnował ze swoich zamiarów względem Helenki. Gdy raz wybrała się z siostrą na zabawę taneczną w Łodzi, ujrzała nagle Jezusa umęczonego i obnażonego z szat, który jej powiedział: „Dokąd cię cierpiał będę i dokąd mnie zwodzić będziesz?” (Dz. 9), co oznaczało że Jezus bardzo cierpi z powodu jej zwłoki. Helena natychmiast zmienia swą postawę wobec Pana, szuka światła na modlitwie, co ma czynić dalej, i wkrótce wyjeżdża do Warszawy. Zanim jednak znajdzie właściwy klasztor, przeżyje wiele trudności, jeszcze przez rok będzie musiała pracować, aby przygotować sobie skromną wyprawkę. W końcu zostaje przyjęta do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia...

          W klasztorze Helena uczy się być siostrą: najpierw jest postulantką, następnie nowicjuszką, a potem składa Bogu pierwsze śluby i przyjmuje nowe imię: s. Faustyna. Pracuje ciężko jako ogrodniczka, furtianka (otwiera drzwi), w pralni, piekarni i kuchni. W tej ostatniej, kiedy miała sama odlać wielki garnek ziemniaków (wielokrotnie jej się to nie udawało, więc  prosiła o pomoc Pana Jezusa), zobaczyła pod pokrywką bukiet pięknych czerwonych róż zamiast ziemniaków i usłyszała: „Od dziś będzie ci to przychodziło z wielką łatwością. Wzmocnię twoje siły” (Dz. 65).

         W ciągu swego niedługiego życia, s. Faustyna wielokrotnie spotykała Pana Jezusa, który powołał ją do przypomnienia światu prawdy o Bożym Miłosierdziu. Wszystkie swe zetknięcia z Panem spisała w zeszytach nazwanych Dzienniczkiem.

          Bóg zapragnął zabrać s. Faustynę do siebie bardzo wcześnie, dlatego zesłał jej liczne cierpienia i nieuleczalną wtedy gruźlicę, która powoli wyniszczała jej organizm. W chorobie siostra Faustyna nie narzekała i nie rozpaczała, ale uwielbiała Boga za wszystko, co jej zsyła. Umarła, mając tyle samo lat, co Pan Jezus, czyli 33. W 1993 roku została ogłoszona Błogosławioną, a w 2000 roku Świętą.

2. Bł. ks. Michał Sopoćko

           Ks. Michał był spowiednikiem s. Faustyny i pomagał jej w wypełnianiu życzeń Jezusa. Był bardzo dobrym kapłanem. Na początku, gdy pracował jako wikariusz w niewielkiej parafii, zakładał małe szkółki, gdzie dzieci uczył się po polsku. Były to czasy zaborów więc, jego patriotyczna działalności była źle widziana przez władze carskie. Później był kapelanem wojskowym. Dużo się uczył, by jak najwięcej wiedzieć o Bogu i mówić o Nim innym ludziom. Budował i remontował kościoły. Był również wykładowcą i zajmował się studentami. Spowiadał wiele sióstr zakonnych. Gdy spotkał s. Faustynę dowiedział się od niej, że Jezus się jej objawia i ma pewne życzenia. S. Faustyna mówiła ks. Sopoćce jakie Jezus miał życzenia i razem z ks. Michałem starali się wypełniać polecenia Jezusa.

            Dzięki ks. Sopoćce został namalowany obraz, powstało nowe święto w kościele – święto miłosierdzia Bożego, ludzie więcej się dowiadywali o miłosierdziu Boga. Pod koniec swojego życia ks. Michał zamieszkał w Białymstoku. Tam uczył  kleryków w seminarium. Ciągle mówił i pisał o Bożym miłosierdziu. Założył też nowe zgromadzenie zakonne o nazwie Siostry Jezusa Miłosiernego, po ty miał kto mówić ludziom o tym, że Bóg jest miłosierny.

           Pan Jezus nazwał ks. Michała kapłanem według swego serca a Kościół ogłosił go  błogosławionym.

 

 

3. Matka Boża w Dzienniczku św. s. Faustyny

         Faustyna żyła w bardzo ścisłej relacji z Matką Bożą, czego dowodem są liczne widzenia maryjne. W 1934 roku napisze w swym Dzienniczku taki akt oddania się Niepokalanej:

„Maryjo, Matko moja i Pani moja, oddaję Ci duszę i ciało moje, życie i śmierć moją, i to, co po niej nastąpi. Wszystko składam w Twoje ręce, o Matko moja; okryj swym płaszczem dziewiczym moją duszę i udziel mi łaski czystości serca, duszy i ciała, i broń mnie swą potęgą przed nieprzyjaciółmi wszelkimi (…)”(Dz. 79)

         Początek klasztornego życia s. Faustyny naznaczony był cierpieniem duchowym nazywanym nocą ciemną. Faustyna doświadczała wewnętrznego opuszczenia przez Boga. Coraz większy ogarniał ją lęk i smutek, a modlitwa nie przynosiła żadnej pociechy. Jedyną ulgą były wtedy zachęty Matki Bożej.

To od Niej Święta uczy się, jak trzeba kochać Boga i wyprasza sobie łaskę czystego i wiernego jedynie Bogu serca. W czasie odnowienia ślubów zakonnych objawia się jej Jezus w białej szacie przepasanej złotym pasem, którym to opasał Faustynę na znak wieczystej miłości i czystości duszy i ciała.

         Raz podczas modlitwy, w pierwszy piątek miesiąca, Maryja objawiła się z mieczem w sercu, gorzko płacząca i zasłaniała Polskę przed straszną karą Bożą. Innym razem Boża Matka unosiła ręce do nieba, prosząc Boga o błogosławieństwo dla naszej ojczyzny.

         W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP s. Faustyna ma widzenie Maryi w białej szacie i pełnej blasku, która powiedziała: „Jestem Królową nieba i ziemi, ale szczególnie Matką waszą” (Dz.805) Potem przytuliła Faustynę do siebie, udzielając siły do wytrwania w czystości.

         Razem z Maryją Faustyna oczekuje na Boże Narodzenie. W czasie Pasterki objawia się jej Święta Rodzina, a Matka Najświętsza podaje siostrze maleńkiego Jezusa, mówiąc: „Córko moja, masz ten Skarb najdroższy” (Dz.846).

Matka Boża jest dla Faustyny Mistrzynią życia duchowego. To od Niej Święta uczy się życia w pokorze i cichości serca. W chwilach cierpienia oddaje się Tej, która przyjęła krzyż i stała się Matką dla wszystkich cierpiących.

 

 

4. Objawienia aniołów.

         Życie św. s. Faustyny obfitowało w nadprzyrodzone łaski i spotkania. Należały do nich objawienia Chrystusa Pana, Maryi, Świętych, dusz czyśćcowych oraz aniołów. Szczególna więź łączyła Faustynę z jej Aniołem Stróżem.

         Raz podczas modlitwy niebiański Stróż ukazał Faustynie miejsce przeznaczone dla niej w niebie, które miała otrzymać za wierność w pełnieniu Bożej woli. Tron, okryty obłokiem, na którym miała zasiąść, znajdował się w bliskości Boga, otoczonego zastępami Świętych. Wielu z nich Faustyna poznawała ze znanych sobie obrazów.

         Innym razem tenże sam Anioł zaprowadził Świętą w miejsce mgliste, napełnione ogniem, w którym ujrzała cale mnóstwo dusz cierpiących. Był to czyściec. Widziała, jak dusze te modlą się gorąco, ale bez skutku dla siebie. Zapytane, jakie jest ich największe cierpienie, odpowiadały, że jest nim tęsknota za Bogiem. Jedyną ulgę przynosiły tym duszom modlitwy żyjących oraz zjawienia Maryi, którą dusze nazywały „Gwiazdą Morza”. Pod koniec wizji Faustyna usłyszała wewnętrzny głos, który powiedział: „Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe” (Dz. 20) Od tej chwili jeszcze więcej modliła się za dusze cierpiące w czyśćcu.

         Anioł Stróż towarzyszył jej wszędzie. Swą opiekę dawał poznać zwłaszcza w codziennych zmaganiach ze złym duchem. Raz, wezwany na pomoc, stanął obok w jasnej i promiennej postaci, broniąc Faustynę przed złością demonów i dodając jej otuchy. Uderzające było dla siostry Jego spojrzenie skromne i spokojne oraz tryskający z czoła promień ognia.

         Pewnego dnia, Faustyna odbywała podróż pociągiem w towarzystwie jednego z Bożych duchów. Zauważyła również, że te promienne postaci stoją na straży każdego z mijanych po drodze kościołów.

         Kiedy raz leżała w szpitalu przez dłuższy czas, bardzo tęskniła za Komunią świętą, lecz nikt  jej siostrze nie przynosił. Kiedy tęsknota stała się nie do zniesienia, sam Serafin przyniósł Świętej małą Hostię. Anioła otaczała wielka jasność, odbijało się w nim przebóstwienie i miłość Boża. Był ubrany w złotą szatę oraz przeźroczystą komżę i stułę, w rękach trzymał kryształowy kielich. Po udzieleniu Komunii, znikł jej z oczu. Powracał jeszcze przez dwanaście dni, przynosząc Ciało Pańskie.

         Sama Faustyna wielokrotnie przyznawała w swym Dzienniczku, iż częściej obcuje z aniołami, niż z ludźmi, co pokazuje jej tęsknotę za Bogiem i życiem duchowym.

       

5. Obraz Jezusa Miłosiernego

         S. Faustyna jest już w klasztorze sześć lat. W tym czasie pracuje w różnych domach (Warszawa, Wilno, Poznań). W 1930 roku przyjeżdża do Płocka, gdzie będzie piekarką i kucharką. Najważniejsze jednak zadanie zostanie  jej zlecone osobiście przez Pana Jezusa 22 lutego 1931 roku. Ona sama tak o tym pisze w swoim Dzienniczku: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dz. 47).

         Kiedy Święta zapytała Jezusa, co oznaczają te promienie, usłyszała słowa:„Te dwa promienie oznaczają krew i wodę – blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz...” Jezus dodaje także: „Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu” (Dz. 299).

        Obraz jest plastycznym przedstawieniem Ewangelii z drugiej niedzieli wielkanocnej (J 20, 19-29), niedzieli Miłosierdzia Bożego, w której, jak czytamy, zmartwychwstały Chrystus przychodzi do Wieczernika, pokazuje Apostołom swe rany i daje im swój pokój.       

         Ponieważ s. Faustyna nie miała zdolności plastycznych, zadanie malowania obrazu zlecono wileńskiemu malarzowi, p. Eugeniuszowi Kazimierowskiemu. Aby zachęcić nas do ufności, sam Jezus daje poznać s. Faustynie, jaki podpis ma widnieć pod obrazem: „Jezu, ufam Tobie”.

         Chrystus obiecał również udzielić wielu łask duszom, które z miłości do Niego będą spełniać uczynki miłosierne: „Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim pierwszy – czyn, drugi – słowo, trzeci – modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku mnie” (Dz. 742).

       „Obraz ten – mówi także Jezus - ma przypominać żądania mojego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza nic nie pomoże bez uczynków” (Dz. 742).

        Nadto Zbawiciel obiecuje, że przez obraz ten rozleje na świat wiele swych łask (por. Dz. 570).

   

6. Święto miłosierdzia Bożego

            Jednym z życzeń Jezusa, o jakim powiedział s. Faustynie było święto miłosierdzia Bożego. Jezus bardzo pragnął by to nowe święto obchodzono w niedzielę po Wielkanocy. Mówił, że to będzie dzień szczególnych łaski. Kto tego dnia będzie wstanie łaski i przyjmie Komunię Świętą będzie miał odpuszczone winy i kary. Pan Jezus kilka razy powtarzał s. Faustynie, że chce tego święta i  że ono jest ważne dla ludzi. Jezus powiedział: „Córko moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu moim. Pragnę, aby święto miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym, otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko co istnieje wyszło z wnętrzności miłosierdzia mego. Każda dusza w stosunku do mnie, rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie moje. Święto miłosierdzia wyszło z wnętrzności moich, pragnę, aby, uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła Miłosierdzia mojego” (Dz. 699).

            S. Faustyna i ks. Sopocko starli się by takie święto było w Kościele. W 2000 roku św. papież Jan Paweł II ustanowił takie święto dla całego Kościoła i teraz możemy korzystać z wszystkich łaski o których mówił Jezus s. Faustynie.

 

7.Koronka do miłosierdzia Bożego

           Koronka do miłosierdzia Bożego jest niezwykłą modlitwą, ponieważ wymyślił ją sam Jezus. Siostra opisała to w swoim Dzienniczku.„Wieczorem, kiedy byłam w swojej celi, ujrzałam anioła, wykonawcę gniewu Bożego. Był w szacie jasnej, z promiennym obliczem, obłok pod jego stopami, z obłoku wychodziły pioruny i błyskawice do rąk jego, a z ręki jego wychodziły i dopiero dotykały ziemi. Kiedy ujrzałam ten znak gniewu Bożego, który miał dotknąć ziemię, a szczególnie pewne miejsce, którego wymienić nie mogę dla słusznych przyczyn, zaczęłam prosić anioła, aby się wstrzymał chwil kilka, a świat będzie czynił pokutę. Jednak niczym prośba moja była wobec gniewu Bożego. W tej chwili ujrzałam Trójcę Przenajświętszą. Wielkość majestatu Jego przenikła mnie do głębi i nie śmiałam powtórzyć błagania mojego. W tej samej chwili uczułam w duszy swojej moc łaski Jezusa, która mieszka w duszy mojej; kiedy mi przyszła świadomość tej łaski, w tej samej chwili zostałam porwana przed stolicę Bożą. O, jak wielki jest Pan i Bóg nasz i niepojęta jest świętość Jego. Nie będę się kusić opisywać tej wielkości, bo niedługo ujrzymy Go wszyscy, jakim jest. Zaczęłam błagać Boga za światem słowami wewnętrznie słyszanymi. Kiedy się tak modliłam, ujrzałam bezsilność anioła i nie mógł wypełnić sprawiedliwej kary, która się słusznie należała za grzechy. Z taką mocą wewnętrzną jeszcze się nigdy nie modliłam jako wtenczas. Słowa, którymi błagałam Boga, są następujące: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i świata całego. Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas” (Dz. 474-475).

            Następnego dnia znowu s. Faustyna usłyszała słowa tej samej modlitwy. Opisała to w następujący sposób: „Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa wewnętrznie: Ile razy wejdziesz do kaplicy, odmów zaraz te modlitwę, której cię nauczyłem wczoraj. Kiedy odmówiłam tę modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa: Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu mojego, odmawiać ją będziesz przez dziewięć dni na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: najpierw odmówisz jedno „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” i „Wierzę w Boga”, następnie na paciorkach „Ojcze nasz” mówić będziesz następujące słowa: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruje Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego”; na paciorkach „Zdrowaś Maryjo”, będziesz odmawiać następujące słowa: „Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego”. Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem”. (Dz. 476).

            A więc Jezus nie tylko podyktował słowa modlitwy, ale także sposób jej odmawiania. Wiele razy też mówił o znaczeniu tej modlitwy i prosił s. Faustynę, by mówiła innym o tej modlitwie i zachęcała do jej odmawiania  „W pewnej chwili, kiedy przechodziłam korytarzem do kuchni, usłyszałam w duszy te słowa: Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom, jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego. Pragnę, aby poznał świat cały miłosierdzie moje; niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają mojemu miłosierdziu” (Dz. 687).

           I na innym miejscu Dzienniczka s. Faustyna pisała: „Kiedy weszłam do swej samotni, usłyszałam te słowa: Każdą duszę bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, która odmawiać będzie tę koronkę, albo przy konającym inni odmówią, jednak odpustu tego samego dostępują. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę i poruszą się wnętrzności Miłosierdzia mojego, dla bolesnej męki Syna mojego” (Dz. 811).

          Siostra Faustyna wiele razy doświadczyła, w konkretnych sytuacjach swojego życia,  jaka moc ma modlitwa koronką. Było to podczas modlitwy za konających. Pewnego dnia zapisała takie wydarzenie: „…kiedy weszłam na salę (w szpitalu), ujrzałam osobę konającą i dowiedziałam się, że agonia zaczęła się w nocy […]. Nagle usłyszałam w duszy głos: odmów tę koronkę, której cię nauczyłem. Pobiegłam po różaniec i uklękłam przy konającej i zaczęłam z całą gorącością ducha odmawiać tę koronkę. Nagle konająca otworzyła oczy i spojrzała się na mnie i nie zdążyłam zmówić całej koronki, a ona już skonała z dziwnym spokojem. Gorąca prosiłam Pana, aby spełnił obietnicę, którą mi dał za odmówienie tej koronki. Dał mi Pan poznać, że dusza ta dostąpiła łaski, którą Pan mi przyobiecał. Dusza ta była pierwsza, która doznała obietnicy Pańskiej. Czułam, jak moc miłosierdzia ogarnia tę duszę” (Dz. 810).

          Również w innych sytuacjach życiowych s. Faustyna doświadczyła jak Bóg wysłuchuje modlitwy koronką. Oto przykłady: „Dziś zbudziła mnie wielka burza; wicher szalał i deszcz, jakoby chmura była oberwana, co chwila uderzały pioruny. Zaczęłam się modlić, aby burza nie wyrządziła żadnej szkody; wtem usłyszałam te słowa: Odmów tę koronkę, której cię nauczyłem, a burza ustanie. Zaraz zaczęłam odmawiać tę koroneczkę i nawet jej nie skończyłam, a burza nagle ustała i usłyszałam słowa: Przez nią uprosisz wszystko, jeżeli to, o co prosisz, będzie zgodne z wolą moją (Dz. 1731).

          I druga, inna sytuacja: „Dziś jest tak wielki upał, że trudno do wytrzymania, pragniemy deszczu, a jednak nie pada. Od kilku dni niebo się pochmurza; a deszcz nie może padać. Kiedy spojrzałam na te, rośliny spragnione deszczu, litość mnie ogarnęła i postanowiłam sobie odmawiać tę koroneczkę tak długo, aż Bóg spuści deszcz. Po podwieczorku niebo się okryło chmurami i spadł rzęsisty deszcz na ziemię; modlitwę tę odmawiałam bez przerwy trzy godziny. I dał mi Pan poznać, że przez tę modlitwę wszystko uprosić można” (Dz. 1128).

       Wszystkie opisane wydarzenia pokazują, jak cenna jest modlitwa koronką, jakie wielkie obietnice są związane z tą modlitwą.

8. Godzina miłosierdzia

      Pan Jezus prosił s. Faustynę, by w sposób szczególny pamiętała o modlitwie o godzinie 15.00. Nazwał tę godzinę, godziną miłosierdzia, ponieważ właśnie wtedy umierał na krzyżu.

            S. Faustyna napisała takie słowa Pana Jezusa: „O trzeciej godzinie błagaj mojego miłosierdzia szczególnie dla grzeszników, i choć przez krótki moment zagłębiaj się w mojej męce, szczególnie w moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego. Pozwolę ci wniknąć w mój śmiertelny smutek, w tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która mnie prosi przez mękę moją....” (Dz. 1320).

            Pan Jezus polecił św. Faustynie, a przez nią nam wszystkim, byśmy rozważali Jego konanie na krzyżu i obiecał, że nie odmówi niczego, gdy go prosić będziemy przez Jego mękę.

           I jeszcze raz Jezus przyszedł do s. Faustyny i powiedział jej o godzinie miłosierdzia: „Przypominam ci córko moja, że ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu moim, uwielbiając i wysławiając je, wzywaj jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych, w tej godzinie stała się łaska dla świata całego, miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość. Córko moja, staraj się w tej godzinie odprawiać drogę krzyżową, o ile ci na to obowiązki pozwolą, a jeżeli nie możesz odprawić drogi krzyżowej, to przynajmniej wstąp na chwilę do kaplicy i uczcij moje Serce, które jest pełne miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie, a jeżeli nie możesz wstąpić do kaplicy, pogrąż się w modlitwie tam, gdzie jesteś, chociaż przez króciutką chwilę. Żądam czci dla miłosierdzia mojego, od wszelkiego stworzenia, ale od ciebie najpierw, bo dałem ci najgłębiej poznać tę tajemnicę” (Dz. 1572).

          Te opisy, które przeczytaliśmy pokazują nam jak ważna jest godzina miłosierdzia, i że Jezus przygotował nam w tej godzinie wiele łask.      

 

aktualizowano: 2018-01-26

Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego

Boh. Warszawy 77, 74-300 Myślibórz,
tel. +48.957473450
2018 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Wsparcie sanktuarium

PKO BP Myslibórz: 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538

Wpłaty z zagranicy:
PKO BP Myślibórz 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538
SWIFT: BPKO PL PW IBAN: 73 10201954 12024017013

Koła koronkowe

projektowanie, design, stron www szczecin, design,branding, projektowanie logo, aplikacje mobilne