164rozdzialy * Formacja | Sanktuarium Miłosierdzia Bożego - Myślibórz
Sobota I tygodnia okresu zwykłego | Wspomnienie dowolne Św. Fabiana, św. Sebastiana
"Widziałam klasztor tego nowego zgromadzenia. Obszerne i wielkie pomieszczenie, zwiedzałam każdą rzecz po kolei, widziałam, że wszędzie Opatrzność Boża dostarczyła tego, co było potrzeba" (Dz. 1154) »
miłosierdzie snakturarium św Faustyna

Formacja

Formacja 13 czerwca 2014 wyświetleń: 1588

TEMATY RÓŻNE

Spotkania formacyjne Dziecięcych Kół koronkowych powinny być dostosowane do  potrzeb i możliwości dzieci

Spotkania te powinien prowadzić opiekunowie, wybrani zgodnie z zasadami działania Dziecięcych Kół.

 

 

 

1. Życie św. s. Faustyny

Zanim została wielką Świętą, była zwykłą dziewczynką, urodzoną 25 sierpnia 1905 roku. Pochodziła z małej wsi o nazwie Głogowiec (centralna Polska), z ubogiej wiejskiej rodziny. Miała dużo rodzeństwa, aż dziewięcioro. Rodzice ciężko pracowali przy gospodarstwie, a Helenka (bo tak miała na imię przed wstąpieniem do klasztoru) chętnie im pomagała, wyprowadzając krowy na pastwisko albo zajmując się młodszym rodzeństwem. Pasąc krowy, opowiadała o Bogu innym dzieciom, które, podobnie jak ona, od wczesnych lat uczyły się pracy na roli.

Mając siedem lat Helenka po raz pierwszy słyszy w duszy głos Boga wzywający ją do życia w klasztorze. Dwa lata później umacnia się w tym postanowieniu, przyjmując  Pierwszą Komunię św.  Kiedy zwierza się rodzicom ze swego pragnienia oddania życia Bogu, spotyka się z odmową. Jak później wyjaśniła mama Świętej już s. Faustyny pani Marianna Kowalska, Helenka była pracowitym i posłusznym dzieckiem, zawsze gotowym do pomocy – trudno było pogodzić się rodzicom ze stratą tak dobrej córki.

Gdy skończyła osiemnaście lat, ponownie zapytała rodziców o pozwolenie udania się do klasztoru i znowu usłyszała odmowę. Jak pisze w swoim Dzienniczku, postanowiła od tej pory nie zważać na głos swego serca. Okazało się to jednak niemożliwe, Pan Jezus również nie rezygnował ze swoich zamiarów względem Helenki. Gdy raz wybrała się z siostrą na zabawę taneczną w Łodzi, ujrzała nagle Jezusa umęczonego i obnażonego z szat, który jej powiedział: „Dokąd cię cierpiał będę i dokąd mnie zwodzić będziesz?” (Dz. 9), co oznaczało że Jezus bardzo cierpi z powodu jej zwłoki. Helena natychmiast zmienia swą postawę wobec Pana, szuka światła na modlitwie, co ma czynić dalej, i wkrótce wyjeżdża do Warszawy. Zanim jednak znajdzie właściwy klasztor, przeżyje wiele trudności, jeszcze przez rok będzie musiała pracować, aby przygotować sobie skromną wyprawkę. W końcu zostaje przyjęta do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia...

W klasztorze Helena uczy się być siostrą: najpierw jest postulantką, następnie nowicjuszką, a potem składa Bogu pierwsze śluby i przyjmuje nowe imię: s. Faustyna. Pracuje ciężko jako ogrodniczka, furtianka (otwiera drzwi), w pralni, piekarni i kuchni. W tej ostatniej, kiedy miała sama odlać wielki garnek ziemniaków (wielokrotnie jej się to nie udawało, więc  prosiła o pomoc Pana Jezusa), zobaczyła pod pokrywką bukiet pięknych czerwonych róż zamiast ziemniaków i usłyszała: „Od dziś będzie ci to przychodziło z wielką łatwością. Wzmocnię twoje siły” (Dz. 65).

W ciągu swego niedługiego życia, s. Faustyna wielokrotnie spotykała Pana Jezusa, który powołał ją do przypomnienia światu prawdy o Bożym Miłosierdziu. Wszystkie swe zetknięcia z Panem spisała w zeszytach nazwanych Dzienniczkiem.

Bóg zapragnął zabrać s. Faustynę do siebie bardzo wcześnie, dlatego zesłał jej liczne cierpienia i nieuleczalną wtedy gruźlicę, która powoli wyniszczała jej organizm. W chorobie siostra Faustyna nie narzekała i nie rozpaczała, ale uwielbiała Boga za wszystko, co jej zsyła. Umarła, mając tyle samo lat, co Pan Jezus, czyli 33. W 1993 roku została ogłoszona Błogosławioną, a w 2000 roku Świętą.

 

2. Matka Boża w Dzienniczku św. s. Faustyny

         Faustyna żyła w bardzo ścisłej relacji z Matką Bożą, czego dowodem są liczne widzenia maryjne. W 1934 roku napisze w swym Dzienniczku taki akt oddania się Niepokalanej:

„Maryjo, Matko moja i Pani moja, oddaję Ci duszę i ciało moje, życie i śmierć moją, i to, co po niej nastąpi. Wszystko składam w Twoje ręce, o Matko moja; okryj swym płaszczem dziewiczym moją duszę i udziel mi łaski czystości serca, duszy i ciała, i broń mnie swą potęgą przed nieprzyjaciółmi wszelkimi (…)”(Dz. 79)

         Początek klasztornego życia s. Faustyny naznaczony był cierpieniem duchowym nazywanym nocą ciemną. Faustyna doświadczała wewnętrznego opuszczenia przez Boga. Coraz większy ogarniał ją lęk i smutek, a modlitwa nie przynosiła żadnej pociechy. Jedyną ulgą były wtedy zachęty Matki Bożej.

To od Niej Święta uczy się, jak trzeba kochać Boga i wyprasza sobie łaskę czystego i wiernego jedynie Bogu serca. W czasie odnowienia ślubów zakonnych objawia się jej Jezus w białej szacie przepasanej złotym pasem, którym to opasał Faustynę na znak wieczystej miłości i czystości duszy i ciała.

         Raz podczas modlitwy, w pierwszy piątek miesiąca, Maryja objawiła się z mieczem w sercu, gorzko płacząca i zasłaniała Polskę przed straszną karą Bożą. Innym razem Boża Matka unosiła ręce do nieba, prosząc Boga o błogosławieństwo dla naszej ojczyzny.

         W uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP s. Faustyna ma widzenie Maryi w białej szacie i pełnej blasku, która powiedziała: „Jestem Królową nieba i ziemi, ale szczególnie Matką waszą” (Dz.805) Potem przytuliła Faustynę do siebie, udzielając siły do wytrwania w czystości.

         Razem z Maryją Faustyna oczekuje na Boże Narodzenie. W czasie Pasterki objawia się jej Święta Rodzina, a Matka Najświętsza podaje siostrze maleńkiego Jezusa, mówiąc: „Córko moja, masz ten Skarb najdroższy” (Dz.846).

Matka Boża jest dla Faustyny Mistrzynią życia duchowego. To od Niej Święta uczy się życia w pokorze i cichości serca. W chwilach cierpienia oddaje się Tej, która przyjęła krzyż i stała się Matką dla wszystkich cierpiących.

 

3. Objawienia aniołów.

         Życie św. s. Faustyny obfitowało w nadprzyrodzone łaski i spotkania. Należały do nich objawienia Chrystusa Pana, Maryi, Świętych, dusz czyśćcowych oraz aniołów. Szczególna więź łączyła Faustynę z jej Aniołem Stróżem.

         Raz podczas modlitwy niebiański Stróż ukazał Faustynie miejsce przeznaczone dla niej w niebie, które miała otrzymać za wierność w pełnieniu Bożej woli. Tron, okryty obłokiem, na którym miała zasiąść, znajdował się w bliskości Boga, otoczonego zastępami Świętych. Wielu z nich Faustyna poznawała ze znanych sobie obrazów.

         Innym razem tenże sam Anioł zaprowadził Świętą w miejsce mgliste, napełnione ogniem, w którym ujrzała cale mnóstwo dusz cierpiących. Był to czyściec. Widziała, jak dusze te modlą się gorąco, ale bez skutku dla siebie. Zapytane, jakie jest ich największe cierpienie, odpowiadały, że jest nim tęsknota za Bogiem. Jedyną ulgę przynosiły tym duszom modlitwy żyjących oraz zjawienia Maryi, którą dusze nazywały „Gwiazdą Morza”. Pod koniec wizji Faustyna usłyszała wewnętrzny głos, który powiedział: „Miłosierdzie moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe” (Dz. 20) Od tej chwili jeszcze więcej modliła się za dusze cierpiące w czyśćcu.

         Anioł Stróż towarzyszył jej wszędzie. Swą opiekę dawał poznać zwłaszcza w codziennych zmaganiach ze złym duchem. Raz, wezwany na pomoc, stanął obok w jasnej i promiennej postaci, broniąc Faustynę przed złością demonów i dodając jej otuchy. Uderzające było dla siostry Jego spojrzenie skromne i spokojne oraz tryskający z czoła promień ognia.

         Pewnego dnia, Faustyna odbywała podróż pociągiem w towarzystwie jednego z Bożych duchów. Zauważyła również, że te promienne postaci stoją na straży każdego z mijanych po drodze kościołów.

         Kiedy raz leżała w szpitalu przez dłuższy czas, bardzo tęskniła za Komunią świętą, lecz nikt  jej siostrze nie przynosił. Kiedy tęsknota stała się nie do zniesienia, sam Serafin przyniósł Świętej małą Hostię. Anioła otaczała wielka jasność, odbijało się w nim przebóstwienie i miłość Boża. Był ubrany w złotą szatę oraz przeźroczystą komżę i stułę, w rękach trzymał kryształowy kielich. Po udzieleniu Komunii, znikł jej z oczu. Powracał jeszcze przez dwanaście dni, przynosząc Ciało Pańskie.

         Sama Faustyna wielokrotnie przyznawała w swym Dzienniczku, iż częściej obcuje z aniołami, niż z ludźmi, co pokazuje jej tęsknotę za Bogiem i życiem duchowym.

       

4. Obraz Jezusa Miłosiernego

         S. Faustyna jest już w klasztorze sześć lat. W tym czasie pracuje w różnych domach (Warszawa, Wilno, Poznań). W 1930 roku przyjeżdża do Płocka, gdzie będzie piekarką i kucharką. Najważniejsze jednak zadanie zostanie  jej zlecone osobiście przez Pana Jezusa 22 lutego 1931 roku. Ona sama tak o tym pisze w swoim Dzienniczku: „Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dz. 47).

Kiedy Święta zapytała Jezusa, co oznaczają te promienie, usłyszała słowa:„Te dwa promienie oznaczają krew i wodę – blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz...” Jezus dodaje także: „Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu” (Dz. 299).

Obraz jest plastycznym przedstawieniem Ewangelii z drugiej niedzieli wielkanocnej (J 20, 19-29), niedzieli Miłosierdzia Bożego, w której, jak czytamy, zmartwychwstały Chrystus przychodzi do Wieczernika, pokazuje Apostołom swe rany i daje im swój pokój.       

Ponieważ s. Faustyna nie miała zdolności plastycznych, zadanie malowania obrazu zlecono wileńskiemu malarzowi, p. Eugeniuszowi Kazimierowskiemu. Aby zachęcić nas do ufności, sam Jezus daje poznać s. Faustynie, jaki podpis ma widnieć pod obrazem: „Jezu, ufam Tobie”.

Chrystus obiecał również udzielić wielu łask duszom, które z miłości do Niego będą spełniać uczynki miłosierne: „Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim pierwszy – czyn, drugi – słowo, trzeci – modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku mnie” (Dz. 742).

„Obraz ten – mówi także Jezus - ma przypominać żądania mojego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza nic nie pomoże bez uczynków” (Dz. 742).

Nadto Zbawiciel obiecuje, że przez obraz ten rozleje na świat wiele swych łask (por. Dz. 570).

 

aktualizowano: 2015-02-24

Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego

Boh. Warszawy 77, 74-300 Myślibórz,
tel. +48.957473450
2018 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Wsparcie sanktuarium

PKO BP Myslibórz: 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538

Wpłaty z zagranicy:
PKO BP Myślibórz 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538
SWIFT: BPKO PL PW IBAN: 73 10201954 12024017013

Koła koronkowe

projektowanie, design, stron www szczecin, design,branding, projektowanie logo, aplikacje mobilne