Środa XIII tygodnia okresu zwykłego | Wspomnienie obowiązkowe Św. Ireneusza
Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia Mojego (Dz. 300). »
miłosierdzie snakturarium św Faustyna

Godzina Miłosierdzia

Godzina Miłosierdzia 5 kwietnia 2014 wyświetleń: 5792

Godzina Miłosierdzia

„O trzeciej godzinie błagaj mojego miłosierdzia, szczególnie dla grzeszników, i choć przez krótki moment zagłębiaj się w mojej męce, szczególnie w moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego (...) w tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która mnie prosi przez mękę moją..." (Dz. 1320).


„W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i innych; w tej godzinie stała się łaska dla całego świata - miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość. (...) staraj się w tej godzinie odprawić drogę krzyżową; a jeżeli nie możesz odprawić drogi krzyżowej, to przynamniej wstąp na chwilę do kaplicy i uczcij moje serce, które jest pełne miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie; a jeżeli nie możesz wstąpić do kaplicy, pogrąż się w modlitwie tam, gdzie jesteś, chociaż przez króciutką chwilę" (Dz. 1572).


„Pragnę, abyś głębiej poznała moją miłość, jaką pała moje serce ku duszom, a zrozumiesz to, kiedy będziesz rozważać moją mękę. Wzywaj mojego miłosierdzia dla grzeszników, pragnę ich zbawienia. Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiegoś grzesznika z sercem skruszonym i wiarą, dam mu łaskę nawrócenia. Modlitwa ta jest następująca:

O Krwi i Wodo,
któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego,
jako zdrój miłosierdzia dla nas - ufam Tobie" (Dz. 187).


We wszystkich kilkudziesięciu domach Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego

codziennie jest czczona godzina śmierci Zbawiciela
- GODZINA MIŁOSIERDZIA

 

W Sanktuarium w Godzinie Miłosierdzia istnieje możliwość skorzystania

z sakramentu pokuty i pojednania

www.faustyna.eu

Rozważania pasyjne na godz. 15.00

Bł. Ks. Michała Sopoćki

 

1. „Ojcze... nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” Łk 22,42)

„Trudno jest przyjmować pogardy, szyderstwa, kpiny, fałszywe sądy i nic w takich wypadkach nie mówić, nie usprawiedliwiać się, ale cierpieć spokojnie i w milczeniu, czekając, aż Bogu się spodoba stanąć w naszej obronie, poświęcając dla Niego sławę, jeżeli tego od nas pragnie. Jeszcze boleśniej widzieć, że jest się opuszczonym przez Boga, nie odbierając ani kropelki niebieskiej rosy pociechy, czuć się obojętnym na wszystko, nie mieć żadnego światła ani chęci do rzeczy duchowych, doznawać walk, niepokojów, wewnętrznego opuszczenia, nie wiedzieć, czy kochamy Boga, czy Bóg nas kocha”. (Dziennik M. Sopoćki, z.3, s.128, 26.X.1966)

 

2. „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,46)

„Oddanie się Bogu bez zastrzeżeń jest najlepszym przygotowaniem się na śmierć. Wówczas główną myślą będzie miłość Boga, a wola skierowana ku dobremu zapewni ufność w Miłosierdzie Najwyższego, o czym  świadczyć będzie sumienie. Czemu mam się bać Tego, który przez całe życie wyświadczył mi tyle łask. One mnie zachowały od grzechu i z niego wyrwały. Sposób, w jaki sobie śmierć wyobrażamy zależy od usposobienia naszego serca, które powinno być wolne od miłości własnej. Śmierć przyjęta z woli Bożej przestaje być straszna”. (Dziennik M. Sopoćki, z.3, z.3, 22.XI.1966, s. 195, rps)

 

3. „Ojciec wasz miłosierny jest” (Łk 6,36)

Miłosierdzie Boże jest tajemnicą, której człowiek sam dokładnie nie może poznać. Pan Jezus nie zataił Miłosierdzia Bożego przed światem, ale ujawnił je w tajemnicy Wcielenia, w swoim życiu ukrytym i publicznym, a naocznie ukazał je w tajemnicy Odkupienia, umierając na krzyżu za grzechy całego świata. W Jezusie Chrystusie objawia się sam Bóg, ujawniają się w Nim wszystkie doskonałości Boże, jak to sam powiedział: „Kto widzi Mnie, widzi i Ojca... Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie”. /Ks. M. Sopoćko, MB,I,s.170-173/.

 

4. „A gdy przyszli na miejsce, zwane „Czaszką”, ukrzyżowali tam Jego” (Łk 23,33)

Pan Jezus  do dna wychyla kielich hańby. Przyszedł na świat w Betlejem wśród śpiewu chórów anielskich, a odchodzi wśród wrzasków tłumu, wśród obelg, zniewag i bluźnierstw.

Było już blisko południe, gdy zdyszany, wyczerpany, trzykrotnie upadający na oczach tłumu żydowskiego,

przybyłego na święto Paschy, wszedł Pan Jezus na Golgotę, aby tam na ołtarzu krzyża dokonać krwawej ofiary dla odkupienia świata.  Góra była ulubionym miejscem Chrystusa Pana. Na górze był On kuszony, gdy pościł. Z góry wygłosił pierwszą swoją naukę, w której ogłosił światu 8 błogosławieństw. Na górze nastąpiło przemienienie i teraz wstąpił na górę, aby złożyć ofiarę za ludzkość, ofiarę, w której sam będzie kapłanem i żertwą. Przy tak uroczystej czynności chciał być widzianym przez wszystkich na ziemi i na niebie. Stanął jako Baranek Boży, jako pośrednik dla ludzi, oddał się katom w milczeniu, aby według swej woli Go umęczyli. Stanął na Górze Kalwaryjskiej, by przebłagać sprawiedliwy gniew Ojca w niebie, by oddać Mu hołd czci i miłości, by dla całego świata, dla wszystkich ludzi na ziemi, dla wszystkich narodów, pokoleń wyjednać łaskę miłosierdzia i przebaczenia. /ks. M. Sopoćko, Kazania pasyjne, Wilno 1940, s.19, mps/

 

 

5. „Jezus mówił: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy” Łk 23,34)

Stańmy duchem jak najbliżej przy Chrystusie Panu i przyglądajmy się z głęboką czcią strasznej scenie ukrzyżowania Zbawiciela świata. 

Zaledwie Pan Jezus stanął na Górze Kalwaryjskiej, zaraz kaci do Niego przystępują, rzucają się z dzikim krzykiem, zdejmują Mu krzyż z ramienia i kładą Go na ziemi. Następnie zdzierają szaty i nagiego Zbawiciela wystawiają na widok publiczny. Ile wstydu i bólu kosztowało Pana Jezusa obnażenie! Im kto czystszy, świętszy, lepszy, ten doznaje większego wstydu. Stąd męczennice dziewice  wolały raczej ponieść śmierć, niż narazić swoją czystość. Bo w uczuciu wstydu objawia się godność człowieka, jego szlachetność i czystość. Trudno pojąć i opisać słowami jakiego upokorzenia wstydu doznał Zbawiciel, który był ze wszystkich synów ludzkich najczystszym i najświętszym, i najszlachetniejszym. Poczęty, zrodzony z przeczystej Dziewicy. Kochający dusze czyste i otaczający się nimi za życia. Z szat odarty, ze związanymi rękami, nagi stoi przed niezliczoną rzeszą ludu. Oprócz wstydu czuje niewypowiedzianą ból. Oto podczas drogi krzyżowej szaty przylgnęły do ran, które skrzepły i stężały. Teraz, gdy szaty przemocą  zdarto odnowiły się wszystkie rany i z nich polała się krew. Ponadto piekący ból w stawach i kościach powiększał męczarnię Zbawcy, czyniąc ją nie do zniesienia. „O przedziwna tajemnico miłosierdzia – woła św. Augustyn – niegodziwiec zgrzeszył, a niewinny pokutuje, na co zły zasłużył, to ponosi i cierpi dobry. Ludzkość cała zawiniła, a Bóg pokutuje i cierpi!” /Ks.M.Sopoćko, Kazania pasyjne, Wilno 1940, s. 19-20, mps/.

 

6. „A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena” (J 19,25/

Nigdy nie było na świecie i nie będzie bardziej kochającego syna, który by bardziej czcił i bardziej uszczęśliwiał matkę niż Pan Jezus. Nigdy również nie było i nie będzie matki, której by serce odczuwało większą i głębszą miłość, a zarazem i większy ból niż serce Najświętszej Panny.  Całe życie Syna przesunęło się w Jej pamięci od Zwiastowania aż do chwili obecnej, przedstawiającej okrutne widowisko: gwoździe, rany, uderzenie młotów, bluźnierstwa i przekleństwa motłochu. Słyszy jego słowa i westchnienia, podchodzi bliżej, by spojrzeć w umierające oblicze, ale żołnierz odpycha Ją brutalnie. W niczym nie może pomóc, w niczym choć trochę ulżyć swemu umierającemu, najukochańszemu dziecku.

     Cierpienia Twoje, Matko Najświętsza, pod krzyżem nie ujawniały się w omdleniach, nie był to ból obezwładniający i łamiący nieszczęśliwą Matkę, lecz ból wewnętrzny, pełen silnej reakcji duchowej. Wiara, ufność i miłość porządkowały wybuchy tego bólu i sprawiały, że był on przeniknięty duchem Bożym. Ty wiedziałaś, że męka Pana Jezusa była zamierzona przez Boga i dlatego chciałaś wziąć w niej czynny udział, uważając to za swoje powołanie, za wyróżnienie dla siebie. Ja również pragnę pójść za Twoim przykładem, wstępować w Twoje ślady, nie tylko rozważając Twoje cierpienia i cierpienia Pana Jezusa, ale przyjmując własny krzyż.  Jak słodko postępować za Tobą, Matko Zwycięska, która zdeptałaś głowę węża piekielnego. Wspieraj mnie swym wstawiennictwem u Syna, bym również zwyciężał pokusy tego węża.  /M.Sopoćko, MB,II, s.169-170/.

7. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”  (Ps 22,1)

Skarżysz się, Panie, na swe opuszczenie przez Boga, bo doznajesz największego bólu, iż mimo krzyża i mąk Twoich dusze giną. Chciałbym Cię pocieszyć w pracy apostolskiej i te dusze ratować, ale bez Twej łaski tego nie dokonam. Daj im więc łaskę prawdziwego nawrócenia. Chcesz nadto przeprowadzić dusze wybrane przez to opuszczenie, by się oczyściły i należały bez zastrzeżeń do Ciebie. Przez tę duchową ciemność wyniszczasz wszelką miłość własną. Odrywasz je od wszystkiego, co mają najdroższego i pragniesz, by wówczas  przychodziły do Ciebie i wołały jak Ty na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” I ja w tych chwilach przyjdę do Ciebie, a Ty – wierzę – zrozumiesz każde drgnienie serca i usuniesz ciemności z mojego umysłu, a ześlesz swe światło, z którym pójdę przez życie aż do śmierci. (M.Sopoćko, MB,II, s.182-183).

 

8. „Prawdziwie, Ten był Synem Bożym”  (Mt 27,54)

Maryja zaś, zdrętwiała z bólu, z niewysłowionym spokojem spoglądała na znaki, towarzyszące śmierci Syna, składając ofiarę jako nasza współodkupicielka.

Najświętsza Maryja Panna uczy nas, jak mamy rozważać mękę i śmierć Pana Jezusa. Jej Niepokalane Serce było żywym ołtarzem, na którym ofiarował się Baranek za grzechy świata. Nikt nie towarzyszył tej czynności ofiarnej z takimi uczuciami i myślami jak Matka Miłosierdzia. Jak przy poczęciu i narodzeniu zastępowała ona całą ludzkość, adorując i miłując gorąco Pana Zastępów, tak i przy śmierci swego Syna adoruje martwe ciało wiszące na Krzyżu, boleje niewypowiedzianie nad nim, ale zarazem pamięta o swych przybranych dzieciach. Ich przedstawicielem jest Jan Apostoł i nowo nawrócony  łotr umierający, za którym wstawiła się do Syna. Wstaw się i za mną, Matko Miłosierdzia, pamiętaj o mnie, gdy w mej agonii będę polecał Ojcu swego ducha.  /M.Sopoćko, MB,II, s.195-196/.

 

9. „Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna” (J 19,40)

Ciało Pana Jezusa po zdjęciu z krzyża spoczęło na łonie jego Bolesnej Matki. Z niezmiernym bólem patrzy Ona na okrutnie zbezczeszczone i storturowane ciało, na rany głębokie od biczowania i korony cierniowej, a w swoim sercu przeżywa całą mękę Syna.

Najmiłosierniejszy Zbawicielu, czyje serce zdoła się oprzeć tej wymowie, z jaką przemawiasz do nas przez niezliczone rany martwego ciała Twego, spoczywającego na łonie Twojej Bolesnej Matki? Oznajmiasz przede wszystkim niewypowiedzianą wielkość Twojego miłosierdzia nad nami grzesznymi. Taki nadmiar cierpień dla zbawienia naszego nie był koniecznie potrzebny, bo każdy Twój czyn wystarczyłby dla przebłagania sprawiedliwości i zadośćuczynienia za zniewagi. Ale wybrałeś ten rodzaj odkupienia, aby pokazać wielką cenę ludzkiej duszy i swoje bezgraniczne miłosierdzie, by nawet największy grzesznik mógł z ufnością i skruchą przystąpić do Ciebie i otrzymać odpuszczenie, jak otrzymał je konający łotr. Matko Najboleśniejsza i Matko Miłosierdzia, która złożyłaś największą ofiarę - wyryj w sercu moim pamięć tego cierpienia, abym nigdy nie ustawał w dziękczynieniu Tobie i Jezusowi. /ks. M. Sopoćko, MB,II, s.208-209/

 

10. „Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata,  pójdźcie,  p o k ł o ń m y   się mu!”

Krzyż jest tronem Pana Jezusa, z którego On zburzył potęgę grzechu i piekła, a rozpoczął panowanie w królestwie miłosierdzia Bożego.

Krzyż jest mównicą, z której Zbawiciel ustawicznie do nas przemawia ucząc cnót chrześcijańskich.

Krzyż jest ołtarzem krwawej ofiary Pana Jezusa, który na nim ofiarował siebie Ojcu Niebieskiemu jako całopalną ofiarę za grzechy całego świata. On był prawdziwym Barankiem, który gładzi grzechy świata, jak Go nazwał Jan Chrzciciel, a przez to otworzył bramę do nieba.

O krzyżu święty, droższy mi nad wszelki blask i cenę najświętszych i najdroższych kamieni! Tyś był kresem prac i trudów Pana Jezusa, końcem cierpień i początkiem Jego chwały oraz wstępem do Królestwa Bożego. Obejmuję cię, całuję cię, do serca swego tulę jako najdroższy mój klejnot. Z ciebie weseli się niebo, przed tobą drży piekło. Tyś jest słodkim jarzmem i zadatkiem wiecznej szczęśliwości, odpocznieniem i siłą każdego chrześcijanina. Niech przez ciebie przyjmie mnie ten, który przez ciebie mnie odkupił i z miłosierdzia swego na tobie za mnie umarł!  /M. Sopoćko, MB, II, s.212/.

 

11. Kapłani i starsi namówili tłumy, aby zażądali Barabasza, a Jezusa zgubili” /Mt 27,20/

Za słaba jest mowa ludzka, by wyrazić ból wewnętrzny, jaki odczuwał Zbawiciel, słysząc tak wielką niesprawiedliwość w wyborze przez lud Barabasza. Któż nie zadrży wobec takiej krzywdy? Być uznanym za gorszego od jawnego zbójcy, a tym samym za ostatniego i najgorszego ze zbrodniarzy! Sprawdzają się słowa Proroka: „policzony został pomiędzy przestępców” /Iz 53,12/.

Nie tylko głosy pospólstwa żydowskiego domagały się ukrzyżowania Pana Jezusa, ale przede wszystkim moje grzechy. Każda pokusa stawia mi to samo pytanie: Jezus czy Barabasz? Oddajesz, Panie, za mnie w ofierze swoją cześć i sławę, a ja ofiaruję Ci ubogie serce moje. Przyjmij je, poświęć i przeniknij miłością. /MBII, s. 96-97/.

 

12. „A żołnierze, uplótłszy koronę z ciernia, włożyli na głowę Jego” /J 19,2/

W Męce ukoronowania cierniem Pan Jezus jest ofiarą za nasze grzechy pychy. Jest On ofiarą niesprawiedliwą za pogoń i szukanie czci i potęgi, za obmowy, oszczerstwa i w ogóle za niesprawiedliwe naruszenie i umniejszenie cudzej czci i cudzego poważania. Jest On ofiarą za niecierpliwość wśród kpin i wzgardy, okazywanej przez ludzi; za buntowanie się przeciwko prawomocnej władzy, a zwłaszcza przeciw władzy kościelnej. Ponadto chciał Zbawiciel pouczyć, jaki ból wyrządza niesprawiedliwe szyderstwo i jak  mamy zachować się wśród takich szyderstw.

Jednoczę się z cierpiącym Zbawicielem i składam Mu podziękowanie, że za mnie znosi hańbę. Szczególnie wtedy pragnę się z Tobą, Panie, złączyć, kiedy mnie spotka niezasłużone upokorzenie. Gdy kolce zbyt boleśnie ranić będą głowę moją, złożę ją w Twoje ręce Zbawicielu, pamiętając, że na kim ciąży grzech, ten znosić powinien wszelką wzgardę, wszelkie poniżenie i zapomnienie. Będę dziękował Bogu, że pozwala mi odpokutować za grzechy w tym życiu. Wówczas usłyszę głos Twój: „Synu, podnieś czoło, nie wstydź się, ja więcej wycierpiałem za ciebie w pretorium Piłata” /MB II, s. 106/.

 

13. „Precz, precz z Nim! Ukrzyżuj Go! Rzecze im Piłat: Króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli przedniejsi kapłani: Nie mamy króla, jeno cesarza” /J 19,15/

Skazanie Pana Jezusa na śmierć krzyżową było cudem i szczytem nieskończonego miłosierdzia Bożego. Tam, gdzie jest nędza, potrzebne jest Miłosierdzie. A czyż może być większa nędza, jak stan grzechu, przez który staliśmy się szpetni, nierozumni, niezmiernie ubodzy i nędzni? Grzesznik w obliczu Boga stoi niżej nicości, albowiem jest przedmiotem obrzydzenia, nienawiści i wzgardy. A właśnie nad tymi grzesznikami zlitował się Syn Boży i chciał przez śmierć swoją krzyżową wrogów swych uczynić przyjaciółmi, braćmi swymi, przybranymi synami Bożymi.

Pan Jezus doskonale rozumiał niesprawiedliwość, hańbę i okrucieństwo tego wyroku, ale nie okazuje tego na zewnątrz. Stoi pokorny, cichy ze skłonioną głową i przyjmuje wyrok bez najmniejszego protestu i stwierdzenia jego nienawiści. Wie bowiem, że ma zadośćuczynić, za grzechy całego świata, że z jego męki jak ze źródła ma spływać Miłosierdzie Boże tak na całą ludzkość, jak i na każdego człowieka, byleby tylko zechciał z tego Miłosierdzia skorzystać. Jezus w tym wyroku widzi wolę Ojca Niebieskiego i z największą uległością poddaje się tej woli, a jeżeli odwołuje się, to tylko do Miłosierdzia Ojca, by przebaczył katom, oprawcom i niesprawiedliwemu Piłatowi, który ulegając żądaniu arcykapłanów i tłumu, podpisał ten wyrok wbrew swemu sumieniu.

Moje grzechy skazały Zbawiciela na śmierć. Słusznie więc będzie teraz bezgranicznie ofiarować się Zbawicielowi. Nie mieć swoich pragnień, ale pragnąć tylko tego, czego pragnie Jego najmiłosierniejsze Serce. /MBII, s. 112/ .

 

 14. „A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota” /J 19,17/

Idą wszyscy razem z Jezusem jak i w ubiegłą niedzielę, ale teraz w innym nastroju i z innymi zamiarami. Idą, aby Go stracić, wykreślić z liczby żyjących, by podeptać jak robaka, by wśród złoczyńców ukrzyżować. Co za ból w duszy Zbawcy! Jakiż smutek Go ogarnął! Jak ściska się Jego Serce z powodu niewdzięczności ludzi i zmienności ich nastroju. Ten smutek i ból wewnętrzny bardziej niż ciężar krzyża przygniata Pana Jezusa.

Z głębokim współczuciem pójdę za Jezusem ! Zniosę cierpliwie tę przykrość, która mnie dziś spotka, jakże małą dla uczczenia Jego drogi na Golgotę. Przecież za mnie idzie na śmierć! Za moje grzechy cierpi! Jakże mogę być na to obojętny?  Nie żądasz ode mnie, Panie, bym niósł z Tobą ciężki krzyż, lecz bym swoje małe krzyże codziennie cierpliwie znosił. Dotychczas tego nie czyniłem. Wstyd mi i żal tej małoduszności i niewdzięczności. Postanawiam z ufnością przyjąć i z miłością znosić wszystko, co ze swego miłosierdzia na mnie włożysz. /MBII, s. 119/ .

 

15. „I szła za Nim wielka rzesza ludu i niewiast” /Łk 23,27/

Odbicie Oblicza Pana Jezusa na welonie Weroniki było tylko obrazem i znakiem jeszcze wspanialszego odbicia podobieństwa Bożego w jej duszy.

Cierpienie z Chrystusem jest środkiem odbicia podobieństwa Bożego w duszy, bowiem przez nie wyciska się jakby pieczęcią wizerunek umęczonego Zbawiciela.

Pan Jezus już więcej nie cierpi, dlatego nie mogę podać Mu chusty do otarcia potu i krwi. Ale cierpiący Zbawiciel ciągle żyje w swoim mistycznym ciele, w swoich współbraciach, obciążonych krzyżem, a więc: w chorych, konających, ubogich i potrzebujących, którzy potrzebują chustki do otarcia potu. Przecież On powiedział: „coście uczynili jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili”/Mt25,40/. Z prawdziwą miłością i cierpliwością stanę przy chorym i umierającym, wtedy Zbawiciel odbije swój wizerunek już nie na welonie, ale w moim sercu przez łaskę uświęcającą i uczynkową /MBII, s. 130-131/.

16. „Przypatrzcie się, czy jest boleść jako boleść moja?” /Lm 1,12/

Podźwignąwszy się z upadku, idzie Pan Jezus dalej z krzyżem; popychany przez siepaczy, resztkami sił zdąża na miejsce ukrzyżowania. Nagle zabiega mu drogę Jego najmilsza  Matka. Jakie to było spotkanie! Widzi, że Maryja mimo strasznego smutku nie poddaje się rozpaczy, lecz zgadza się z wolą Bożą i nie narzeka na swój smutny los, ale zawsze powtarza: „Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. W ten sposób Matka Najświętsza pociesza Syna i pomaga mu w dźwiganiu krzyża. Pan Jezus cierpi, gdyż swoją męką sprawia ból Matce, ale widzi w Niej naszą Współodkupicielkę, która współcierpiąc z Synem przyczynia się do naszego zbawienia.

Matko Najświętsza, Matko Dziewico, niech żal Twojej duszy i mnie się udzieli! Kocham Cię, Matko Boleściwa, która idziesz tą drogą, jaką kroczył Twój najmilszy Syn. Drogą hańby i poniżenia, drogą wzgardy i przekleństwa, wyryj mnie na swym Niepokalanym Sercu i, jako Matka Miłosierdzia, wyjednaj mi łaskę, bym idąc za Jezusem i za Tobą nie załamał się na tej ciernistej drodze, jaką i mnie Miłosierdzie Boże wyznaczyło /MBII, s. 123/.

17. „Rozlany jestem jak woda i rozłączają się wszystkie moje kości; ; jak wosk się staje moje serce, we wnętrzu moim topnieje” /Ps 22, 15-16/

Dlaczego Pan Jezus wkłada tyle bólu w swą mękę? Bo pragnie żarem swego Serca rozpłomienić naszą miłość, bo chce we własnej krwi poślubić nasze dusze i skłonić je do tkliwego przywiązania do niego, do zupełnego oddania Mu naszej istoty i całego naszego życia.

Przy trzecim upadku Pan Jezus leży w prochu ziemi i błaga Ojca Niebieskiego o miłosierdzie dla zatwardziałych grzeszników, by wyjednać im skuteczną łaskę do szczerego i trwałego nawrócenia. Rany, ciernie, bicze i ciężki krzyż – oto wymowne znaki strasznych cierpień Pana Jezusa za grzeszników, ale trzeci upadek Jego pod krzyżem wyjednuje im łaski potrzebne do ocalenia.

Za mnie cierpi Jezus i za mnie upada pod krzyżem! Gdzie byłbym dziś bez tych cierpień Zbawiciela? /.../ Dlatego wszystko, co dziś mamy i czym jesteśmy w znaczeniu nadprzyrodzonym, zawdzięczamy tylko męce Pana Jezusa. Nawet niesienie naszego krzyża nic nie znaczy bez łaski. Dopiero męka Zbawiciela czyni naszą skruchę zasługującą, a pokutę skuteczną. Dopiero Jego miłosierdzie, ujawnione w potrójnym upadku, jest rękojmią mojego zbawienia /MBII, s. 140/.

 

18. „Dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął” /Mk 15,23/

Co uczynił Pan Jezus z tym napojem? Nie odrzucił go zupełnie, tylko skosztował tego napoju. Jednak go nie wypił, albowiem nie chciał zmniejszać swych boleści. Pragnął złożyć ofiarę z całą świadomością i przebłagać Ojca Niebieskiego za grzechy, pijaństwa i innego rodzaju wykroczenia, jakich się ludzie dopuszczają zmysłem smaku.

Im dalej zagłębiam się w rozważanie Twojej męki, najmiłosierniejszy Zbawicielu, tym lepiej poznaję miłość i nieskończone miłosierdzie, jakie okazałeś mi w czasie tych strasznych cierpień. Przez te rany Twoje, odnowione przy obnażeniu z szat, i przez gorycz napoju, przygotowanego – niestety – moimi niewiernościami, nie dopuszczaj, by ta wielka ofiara Boskiego miłosierdzia była dla mnie daremna. Pomnażaj we mnie z dnia na dzień łaskę uświęcającą, by ona wyniszczyła we mnie wszelkie pożądliwości /MBII, s. 144-145/.

 

19.  „A gdy przybyli na miejsce, które się zowie Kalwaria, tam ukrzyżowali Go”/Łk 23,33/

Biedny Pan Jezus! Żywy Ptak, przygwożdżony do ściany przez niesfornych łobuzów, większą wzbudza litość u widzów niż Zbawiciel, przybity do krzyża, który swoją nagością chce okryć naszą duszę i zasłonić całą ludzkość przed zasłużonymi karami, a wyciągając ręce  pragnie powstrzymać gromy zasłużonej kary Bożej za grzechy. Kiedy opiera o drzewo krzyża ukoronowaną cierniem głowę i zalanymi krwią oczami spogląda na błękit nieba,- zanosi modlitwę do Ojca o zadośćuczynienie za grzechy. Łzy spływające na Jego policzki są to lecznicze wody na rany wędrowca, który wpadł między zbójców i został pobity i odarty. To miłosierny Samarytanin, który balsamem swoich łez leczy po dziś dzień nasze rany. /MBII, s. 147/.

20. „Tam Go ukrzyżowali /Łk 23,33/

Stańmy w myślach na Golgocie pod krzyżem Pana Jezusa i rozważajmy straszną scenę. Pomiędzy niebem i ziemią wisi Zbawiciel. Za miastem, odtrącony od swego ludu, wisi jak zbrodniarz między dwoma zbrodniarzami, jako obraz najstraszliwszej nędzy, opuszczenia i męki. Ale jest On podobny do wodza, który podbija narody – nie mieczem i orężem, ale krzyżem- nie w celu ich zniszczenia, ale w celu ocalenia. Bo też krzyż Zbawiciela stanie się odtąd narzędziem Bożej chwały, sprawiedliwości Boga, jako należna kara za grzechy. Nawet swemu jednorodzonemu Synowi Ojciec kazał przejść przez takie straszne cierpienie krzyża, gdy ten Syn wziął na siebie brzemię grzechów całej ludzkości.

Przede wszystkim zaś krzyż stał się narzędziem nieskończonego miłosierdzia Bożego, stał się zewnętrznym znakiem łaski Bożej /MBII, s. 150-151/.

21. „A dzieląc się szatami Jego, rzucili losy” /Łk 23,34/

Tajemnica rozdzielenia szat uczy nas umiłowania ubóstwa. Całym majątkiem Jezusa były te ubogie szaty, ale i tych pozbył się, by pójść nagi do Ojca, jak nagi narodził się w Betlejem.

Rozdzielenie szat Pana Jezusa uczy nas, jak mamy korzystać z łask Bożych. Jeżeli nawet szaty swoje Jezus oddał żołnierzom, jakże powinniśmy się starać, by nie marnować żadnego dnia, żadnej chwili, żadnej okazji, bowiem wszystko to może nas uświęcić i przy czystej intencji nawet najmniejszy czyn może otworzyć nam niebo. Wreszcie ta tajemnica przypomina nam, że mamy się starać o jedność braci odłączonych z Kościołem, gdyż brak jedności rozrywa szatę Zbawiciela. Jedność Kościoła była ostatnim życzeniem Pana Jezusa wyrażonym w modlitwie w wieczerniku /J 17,21/ i ta jedność powinna być przedmiotem naszych usilnych starań.

 

22. „A dzieląc się szatami Jego, rzucili losy” /Łk 23,34/

Stanę pod krzyżem Chrystusa, pod urokiem Jego wielkiego ubóstwa. Wstydzę się, że szczególnie pod tym względem pozostaję tak daleko od Niego. Użycz mi łaski, Panie, bym z tego, co mi wyznawcy Twoi składają jakby dla Ciebie, taki czynił użytek, jaki się Tobie podoba, i nigdy do dóbr doczesnych sercem się nie przywiązywał. Bym wszystko wolał utracić, aniżeli łaskę Twoją. A jeżeli mi zechcesz zesłać prawdziwe ubóstwo, bym się nigdy tego nie wstydził i nie narzekał. /MBII, s. 156-157/.

 

23. „Jezus mówił: Ojcze, odpuść im,  bo nie wiedzą, co czynią” /Łk 23,34/

 

Im większa była złość nieprzyjaciół Pana Jezusa, im bardziej z Niego szydzili i drwili, tym większe im okazywał miłosierdzie. /.../ Oto Jego konające usta zanoszą ostatnią modlitwę... Za kogo? Czy za ukochaną Matkę Bolesną?.. czy za niewiasty?... czy za Apostołów?... czy za przyszłych swoich wyznawców? Nie. Jego ostatnie spojrzenie pada na zgraję drapieżców otaczających Jego krzyż, a usta ścinające się śmiercią szepczą słowa: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią!”

Przebaczenie uraz jest największą ozdobą człowieczeństwa, ukazaniem naszej ludzkiej godności. /.../ Myli się bardzo, kto w przebaczeniu uraz chce widzieć małoduszność, brak poczucia osobistej godności, honoru i męstwa. Przeciwnie, to dowód wielkoduszności człowieka, który posiada heroiczną cierpliwość chrześcijańską. /MBII, s. 166/.

 

24. „Niewiasto, oto syn Twój! Potem rzekł uczniowi: Oto Matka twoja” /J 19,26/

 

Pan Jezus z krzyża patrzył na swoją Matkę, znał Jej myśli, widział Jej cierpienia i poświęcenie, kochał Ją jako najlepszy Syn, oceniał Jej współudział w dziele Odkupienia i troszczył się o Nią.

Jakaż to wzruszająca troska Jezusowego Serca!  W ostatniej chwili swego życia pamięta o Tej, która dała Mu to życie. Oddaje Maryję temu, którego najbardziej umiłował, bo ten lepiej Ją zrozumie, gdy będzie opowiadać o swoim prawdziwym Synu. Jako najmłodszy z Apostołów Jan obdarzy Ją zarówno uczuciem najgłębszego szacunku, jak i czułością. Będzie naprawdę Ją uważał za swoją Matkę, bo wie, iż Ona więcej uczyni dla niego, niż on dla niej.

                                                                                                                                                                                                                                Trudno sobie nawet wyobrazić, jak te słowa i ostatnie spojrzenia Chrystusa zjednoczyły serce Maryi i Jana; wyraziły one nie tylko troskę Syna o los doczesny swej Matki, ale zarazem nadały Maryi nadprzyrodzone macierzyństwo i nadprzyrodzone synostwo odkupionej z grzechu ludzkości /MBII, s. 171/.

 

25. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” /Mt 27,46/

 

Wisi On rozpięty na twardym, surowym drzewie. Plecy i barki ma skatowane. Wisi zbroczony krwią, jak gdyby miał jedną czerwoną ranę od głowy do stóp. W jego skronie wciskają się liczne ostre ciernie i pieką jak płomienie. W Jego rękach i stopach tkwią czarne gwoździe i palą jak ogień. Nienaturalne ułożenie ciała przy okrutnym wygięciu skręconych ramion i goleni, powoduje zwolna zamieranie ciała i wstrzymuje krążenie krwi. Z trudem poruszają się płuca w ściśniętych piersiach, serce bije coraz wolniej przybliżając godzinę zgonu. Wskutek zwężenia i rozerwania żył krew nie spływa z głowy powodując dokuczliwy ból, kłujący w karku i skroniach. Dlatego czoło i mózg są jakby w ogniu, a niezliczone rany przechodzą w gangrenę. Całe ciało Zbawiciela jest jednym bólem i jedną męką, bez nadziei najmniejszej ulgi. Pozostaje tylko Ojciec, który teraz jak gdyby o nim zapomniał.

 

26. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” /Mt 27,46/

 

W tajemnicy swego opuszczenia Pan Jezus wyświadczył nam wszystkim nieskończone miłosierdzie, które nikogo nie opuszcza, nawet największego grzesznika, dopóki jeszcze żyje. Chociażby on stracił łaskę uświęcającą, choćby uczynki jego były martwe, to znaczy nie zasługujące na życie wieczne, Miłosierdzie Boże nie przestaje używać wszelkich sposobów, aby grzesznik się opamiętał.

 

27. „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” /Mt 27,46/

 

Skarżysz się Panie, na swe opuszczenie przez Boga, bo doznajesz największego bólu, iż mimo krzyża i mąk Twoich dusze giną. Chciałbym Cię pocieszyć w pracy apostolskiej i te dusze ratować, ale bez Twej łaski tego nie dokonam.  Daj im więc łaskę prawdziwego nawrócenia.         Chcesz przeprowadzać dusze wybrane przez opuszczenie, by się oczyściły i należały do Ciebie bez zastrzeżeń. Przez tę ciemność wyniszczasz w nich wszelką miłość własną, odrywasz je od wszystkiego, co mają najdroższego i pragniesz, by wówczas przychodziły do Ciebie i wołały jak Ty na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mię opuścił?” I ja w tych chwilach przyjdę do Ciebie, a Ty – wierzę – zrozumiesz każde drgnienie serca i usuniesz ciemności z mojego umysłu, a ześlesz swe światło, z którym pójdę przez życie aż do śmierci /MBII, s.182n/.

 

28. „Jezus zaś, gdy skosztował octu, rzekł: Wykonało się” /J 19,30/

 

Jak przy stworzeniu dzięki słowu „Niech się stanie” powstał świat, tak i teraz przy Odkupieniu w słowie „Wykonało się” odrodził się świat z nieskończonego miłosierdzia Bożego. Bóg napełnił niebo radością, a na ziemię  zlał pokój, zapowiedziany przez Aniołów nad betlejemskim żłóbkiem. To wspaniała wieść o ostatecznym zwycięstwie prawdy nad kłamstwem i złością piekła.

Słowo „Wykonało się” wzbudzało, wzbudza i zawsze będzie wzbudzać wielką radość na ziemi. Wykonało się zbawienie, dlatego cieszą się wszyscy odkupieni, a przede wszystkim uczniowie Chrystusa Pana wszystkich wieków i czasów, iż się dokonała krwawa ofiara, w której Pan Jezus złożył godne zadośćuczynienie za grzechy, przebłagał zagniewaną sprawiedliwość Bożą i wyjednał przebaczenie za grzechy ludzkie. Radują się biedne dzieci Adama, że grzech pierworodny jest zgładzony, że przywrócone synostwo Boże, że otwierają się bramy nieba, że krew Chrystusa, „wołająca głośniej niż krew Abla” /Hbr 12,24/, błagać będzie za nami w nieustającej ofierze Mszy św. oraz w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza /MBII, s.187-188/.

 

29.  „Umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie do końca ich umiłował” /J 13,1/

 

Pan Jezus myje nogi swoim uczniom. Jest to największa pokora... Patrzmy! Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Pan nieba i ziemi, Wszechpotężny Władca świata, któremu ziemia podnóżkiem, który utrzymuje wszystko w swej mocy, uniża się do ziemi i myje stopy swym uczniom. Zdawałoby się, że w tym momencie Zbawiciel będzie nowe światy powoływał do bytu, popychał gwiazdy po torach, poskramiał morskie burze lub wskrzeszał umarłych! A On schyla się na kolanach przed każdym z osobna i umywa nogi tym prostakom, ludziom bez wykształcenia spełniając najniższą posługę, która dawniej była udziałem niewolników w domach bogatych panów.

Patrzmy jak spełnia swą czynność dokładnie: wodą polewa nogi, szoruje swymi rękami, którymi błogosławił chleb, którymi groził faryzeuszom, które rozpiął i dał przybić na krzyżu. Następnie wyciera ręcznikiem dając poznać, że wielkość i znaczenie nie zależy od tego, co kto robi, ale jak to robi.

/Kazania Pasyjne, Wilno 1940, s.20, mps/.

 

30. „A gdy przyszli na miejsce, zwane „Czaszką”, ukrzyżowali tam Jego” /Łk 23,33/

 

Stańmy pod krzyżem Chrystusa, pod urokiem Jego łaski, próbujmy zrozumieć Jego wielkie cierpienie, z których spływa kojący balsam, by uzdrowić naszą naturę. By to uzdrowienie było skuteczne dla nas, wsłuchajmy się w upomnienia św. Pawła: „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami” /Ga 5,24/. Tak najmilsi! Z miłości ku  Jezusowi ukrzyżujmy sami siebie, jeśli chcemy, by nas nasze grzechy i namiętności nie przybiły do krzyża powodując śmierć wieczną.

Naśladujmy Chrystusa w pokornym znoszeniu swych krzyży, w umartwieniu swoich pożądliwości, jak to czynił św. Paweł, gdy sam o sobie pisał: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża... lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego” /Ga 2,19; 1Kor 9,27/. Wtedy krzyż Jezusa stanie się dla nas źródłem szczęścia i zbawienia /Kazania Pasyjne, Wilno 1940, s.11/.

 

31.  „Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego: kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?” /Ps 42, 1-3/

 

         Tajemnica napojenia octem zawiera w sobie głęboką myśl. Gorycz napoju podanego Zbawicielowi oznacza gorycz grzechu, który Zbawiciel świata przyjął na siebie. Grzech bowiem jest goryczą dla Boga, który się brzydzi grzechem, a zarazem jest goryczą i dla człowieka, który przez grzech traci miłość i łaskę Stwórcy, a zasługuje na wieczną karę. Chrystus ze swego miłosierdzia przyjął ocet, aby go przemienić w swojej męce w słodki napój, czyli wysłużyć nam drogocenny dar łaski Bożej, jaka nas z grzechów oczyści. Ponadto Pan Jezus przez picie octu zadośćczynił za grzeszną rozkosz, jakiej się dopuścili pierwsi rodzice w raju spożywając owoc zakazany.              „Rozkoszą moją jest być z synami człowieczymi”, mówisz do mnie, Zbawicielu. Jakie to wielkie miłosierdzie Twoje, że pragniesz przebywać z nicością, dajesz mi siebie, przemieniasz mnie w siebie i czynisz mnie świętym. To jest bezmiar Twego miłosierdzia /MBII, s.185-186/.

ost. aktualizacja: 2015-03-26

Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego

Boh. Warszawy 77, 74-300 Myślibórz,
tel. +48.957473450
2017 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Wsparcie sanktuarium

PKO BP Myslibórz: 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538

Wpłaty z zagranicy:
PKO BP Myślibórz 23 1020 1954 0000 7102 0056 2538
SWIFT: BPKO PL PW IBAN: 73 10201954 12024017013

Koła koronkowe

projektowanie, design, stron www szczecin, design,branding, projektowanie logo, aplikacje mobilne